R230 to pierwszy SL, który wozi twardy dach zawsze ze sobą — trzy stalowe segmenty chowają się w bagażniku w 16 sekund. Publicznie pokazał się jako samochód bezpieczeństwa Formuły 1. W Bremie powstało blisko 170 tysięcy egzemplarzy.
Spis treści (8)
- Ostatni projekt zatwierdzony przez Bruna Sacco
- Szesnaście sekund — jak dach Vario zmienił SL-a
- Silniki: od trzylitrowego V6 po V12 biturbo
- AMG w trzech numerach i Black Series bez dachu
- Dwa lifty, 2006 i 2008
- Hydraulika rządzi ceną: ABC i SBC
- Klasyk z datą w kalendarzu
- Najczęstsze pytania o Mercedesa SL R230
Ostatni projekt zatwierdzony przez Bruna Sacco
29 lipca 2001 roku na torze w Hockenheim rozgrywano Grand Prix Niemiec. Nowy SL pokazał się tam publiczności po raz pierwszy, i to w roli samochodu bezpieczeństwa Formuły 1 — jako SL 55 AMG. Za jego kierownicą siedział Bernd Mayländer, który prowadzi ten samochód w Formule 1 od 2000 roku. Dwa dni później Mercedes zaprosił prasę do Deichtorhallen w Hamburgu i odsłonił SL-a 500. Deichtorhallen to hala sztuki współczesnej przy porcie, więc premiera odbyła się poza kalendarzem salonów samochodowych.
Kod fabryczny tego auta to R230. Zastąpił on R129, sprzedawanego przez dwanaście lat, i przyniósł zmianę, która przesądziła o charakterze modelu na całą dekadę. Twardy dach przestał być osobnym elementem, który przykręca się na zimę i odstawia w garażu na lato. W R230 dach jest zawsze w samochodzie. Mechanizm dzieli go na trzy stalowe części i układa je w górnej połowie bagażnika, a cała operacja trwa 16 sekund i rusza od przycisku albo od pilota. Mercedes nazwał to rozwiązanie dachem Vario i zdążył je sprawdzić w mniejszym SLK, zanim trafiło do flagowego roadstera.
Dach, który zostaje w aucie, jest powodem, dla którego R230 do dziś ma swoich kupujących. Roadster z płóciennym dachem jest autem sezonowym; ten z Vario nadaje się do jazdy w listopadzie i po autostradzie. Auto produkowano w Bremie przez dziesięć lat, do 2011 roku, w nakładzie 169 433 egzemplarzy. Następcą został R231, dostępny od 2012 roku. Za całoroczność R230 płaci się dziś hydrauliką, która ten dach obsługuje.
Autorem zewnętrznego projektu R230 był Steve Mattin, brytyjski projektant, w 2001 roku trzydziestosześcioletni, z tytułem Senior Designera w Mercedes-Benz. Wcześniej pracował przy klasie A, klasie S i sportowym coupé klasy C. Mattin rysował R230 pod kierownictwem Bruna Sacco, który przez ćwierć wieku odpowiadał za wygląd mercedesów, od W123 po W140. Sacco przeszedł na emeryturę 31 marca 1999 roku, a jego miejsce zajął Peter Pfeiffer. R230 był ostatnim projektem, jaki Sacco zaakceptował na tym stanowisku.
Zanim SL 55 AMG wyjechał na Hockenheim, projekt miał już za sobą pięć lat pracy. Prace ruszyły 27 stycznia 1996 roku, gdy poprzednik był na rynku od ponad sześciu lat. Mercedes zamówił szkice u dziesięciu projektantów pracujących w Niemczech, Kalifornii i Japonii. Z setek rysunków wybrano materiał na dwanaście modeli w skali 1:4. Zwycięzcę tego wewnętrznego konkursu zarząd zatwierdził 16 czerwca 1997 roku.
Mattin mówił w 2001 roku wprost, co ciążyło na tym projekcie. Poprzedni SL był na rynku dwanaście lat i był, jak to ujął, ostatnim mercedesem starego typu; nowy musiał mocniej wpasować się w rodzinę. Mattin przyznawał też, że legenda SL-a utrudniała pracę: ma się ją nad sobą, a oczekiwania, które z niej płyną, komplikują cały proces. Bardziej szczegółową historię poprzednika, czyli R129, opisaliśmy osobno.
Praca nad autem sportowym miała też swoją łatwiejszą stronę. W roadsterze jest mniej ograniczeń pakietowych niż w limuzynie, więc linia dachu może być dużo czystsza, a długość nadwozia nie jest tak sztywno narzucona.
Sam projekt miał przy premierze swoich krytyków. Mattinowi zarzucano przy premierze, że nowy SL z niektórych ujęć trudno odróżnić od klasy S i od CL. Odpowiadał, że limuzyny robią się coraz bardziej sportowe, a atrapy chłodnicy w nich maleją. Prasa z epoki przyjęła auto dobrze i bez uniesień. Niemiecki „auto motor und sport" podsumował je w 2004 roku jako samochód, który daje dużo komfortu, dużo bezpieczeństwa, solidny projekt, szczyptę sportu i moc à la carte.
Szesnaście sekund — jak dach Vario zmienił SL-a
Dach Vario to pod blachą jedenaście siłowników hydraulicznych, siedemnaście wyłączników krańcowych i cały zestaw czujników, które pilnują, żeby żaden element nie ruszył się przed swoją kolejką. Kierowca widzi z tego jeden przycisk i szesnaście sekund. Od 2002 roku można było zamówić wariant, w którym środkowy segment dachu jest ze szkła, więc auto z zamkniętym dachem ma nad głowami przeszklenie.
Za tę wygodę płaci się miejscem w bagażniku tylko wtedy, gdy dach jest złożony. Zostaje wówczas 235 litrów zamiast 317, licząc ze skrzynką we wnęce koła zapasowego. Sam bagażnik i tak urósł wobec R129 o 52 litry. Stalowa pokrywa poprawiła też aerodynamikę: współczynnik oporu wynosi 0,29 z dachem zamkniętym i 0,34 z otwartym, wobec 0,32 i 0,40 u poprzednika.
Twarda pokrywa nad głową waży swoje, więc konstruktorzy szukali kilogramów gdzie indziej. Maska, przednie błotniki, drzwi, pokrywa bagażnika i ściana zbiornika paliwa są z aluminium. Blisko 30 procent poszycia nadwozia wykonano ze stali wysokowytrzymałej. Tylne zawieszenie jest wielowahaczowe i po raz pierwszy w historii SL-a w całości aluminiowe, łącznie z ramą pomocniczą i łożyskami kół. Nadwozie R230 jest sztywniejsze skrętnie od R129 — Mercedes-Benz Classic podaje rząd wielkości: około 20 procent.
Stalowy dach zmienił też zasadę działania pałąka przeciwkapotażowego. Pałąk za fotelami jest sterowany czujnikami i podnosi się także przy zamkniętym dachu.
Silniki: od trzylitrowego V6 po V12 biturbo
Gama R230 zapełniała się przez czternaście miesięcy: najpierw SL 500, jesienią 2001 SL 55 AMG, w 2002 roku SL 350, a w styczniu 2003 SL 600 na szczycie oferty. Rozpiętość jest duża: na dole stoi wolnossący V6 o pojemności 3,0 l i mocy 231 KM, a na górze dwunastocylindrowy biturbo o mocy 517 KM. Między nimi mieszczą się dwa V8 i trzy odmiany V6. Przez dziesięć lat produkcji Mercedes wymienił silnik w każdej wersji cywilnej, a w SL-u 350 zrobił to dwa razy. Poniżej zestawienie wersji cywilnych; wersje AMG opisujemy osobno w następnej sekcji.
| Wersja | Lata | Silnik | Moc | 0–100 km/h | Egzemplarze |
|---|---|---|---|---|---|
| SL 350 | 2002–2006 | 3,7 l V6 (M 112) | 245 KM | brak danych | 21 520 |
| SL 500 | 2001–2006 | 5,0 l V8 (M 113) | 306 KM | brak danych | 72 778 |
| SL 600 | 2003–2006 | 5,5 l V12 biturbo (M 275) | 500 KM | brak danych | 3 086 |
| SL 350 | 2006–2008 | 3,5 l V6 (M 272) | 272 KM | 6,6 s | 6 136 |
| SL 500 (w USA SL 550) | 2006–2008 | 5,5 l V8 (M 273) | 388 KM | 5,4 s | brak osobnych danych |
| SL 600 | 2006–2008 | 5,5 l V12 biturbo (M 275) | 517 KM | 4,5 s | brak osobnych danych |
| SL 280 | 2008–2009 | 3,0 l V6 (M 272) | 231 KM | 7,8 s | brak osobnych danych |
| SL 300 | 2009–2011 | 3,0 l V6 (M 272) | 231 KM | 7,8 s | 1 914 |
| SL 350 | 2008–2011 | 3,5 l V6 Sport (M 272) | 316 KM | 6,2 s | 6 698 |
| SL 500 | 2008–2011 | 5,5 l V8 (M 273) | 388 KM | 5,4 s | 26 778 |
| SL 600 | 2008–2011 | 5,5 l V12 biturbo (M 275) | 517 KM | 4,5 s | 930 |
Jedna rzecz w tej tabeli wymaga komentarza i dotyczy tego, czego w niej nie ma. Zapis „brak danych" znaczy, że karta modelowa nie podaje dla tej wersji czasu przyspieszenia. Zapis „brak osobnych danych" znaczy, że archiwum producenta nie prowadzi dla niej własnej statystyki produkcji. Liczb w te pola nie dopisujemy, bo każda byłaby szacunkiem.
Przekładnie zmieniały się w innym rytmie niż silniki. SL 350 z pierwszego okresu miał w standardzie sześciobiegową skrzynię sekwencyjną SEQUENTRONIC — manualną przekładnię sterowaną elektronicznie, bez pedału sprzęgła. Klasyczny automat był w nim dopłatą.
SL 500 dostał siedmiobiegowy automat 7G-TRONIC już we wrześniu 2003 roku. R230 modernizowano dwa razy, w 2006 i 2008 roku, więc skrzynia weszła dwa i pół roku przed pierwszą z tych modernizacji. Rocznik 2004 z 7G-TRONIC-iem nie jest żadną anomalią. Po lifcie 2008 nowy SL 350 miał siedem biegów w standardzie, z funkcją podwójnego wysprzęglania przy ręcznych redukcjach.
Najciekawsza zmiana w gamie cywilnej dotyczy właśnie SL-a 350. Silnik z 2008 roku jest o 16 procent mocniejszy od poprzedniej jednostki 3,5 l i kręci się do 7200 obr./min, co w rodzinie SL brzmi nietypowo. Sześciocylindrowy R230 z tym silnikiem jedzie do setki w 6,2 s. Przeciwny biegun gamy zajmował od początku wolnossący V8 M 113 o pojemności 5,0 l. Ten duży ośmiocylindrowiec wykonywał tę samą pracę na niskich obrotach i napędzał wcześniej mocniejsze wersje R129.
Dystans między wersjami widać w cenach z epoki: w niemieckim cenniku z sierpnia 2001 roku SL 55 AMG był o mniej więcej jedną trzecią droższy od SL-a 500.
AMG w trzech numerach i Black Series bez dachu
Wersje AMG w R230 chodzą pod trzema numerami i mylą się nawet sprzedającym. Kolejność jest prosta. SL 55 AMG należy do lat sprzed liftu 2008, a SL 63 AMG go zastąpił i jeździł od 2008 roku. SL 65 AMG biegł przez obie epoki, od 2004 do 2010 roku. SL 55 i SL 63 nigdy nie były w ofercie równocześnie. Osobno stoi SL 65 AMG Black Series, produkowany od września 2008 do sierpnia 2009 roku.
SL 55 AMG jest w tej trójce najbardziej charakterystyczny, bo jako jedyny ma doładowanie mechaniczne. Kompresor napędzany od wału korbowego podnosił moc V8 o pojemności 5439 cm³ do 476 KM przy 6100 obr./min i dawał 700 Nm już od 2650 obr./min. Setka zajmowała 4,7 s przy masie własnej 1955 kg. Przy premierze był to najmocniejszy samochód w ofercie Mercedes-Benz. Po lifcie 2006 moc wzrosła do 517 KM, a moment do 720 Nm; wyprodukowano 19 022 egzemplarze wersji wcześniejszej i 2 553 późniejszej.
SL 63 AMG dostał w 2008 roku zupełnie inną receptę: wolnossące V8 o pojemności 6208 cm³ i 525 KM przy 6800 obr./min. Do tego doszła siedmiobiegowa skrzynia AMG SPEEDSHIFT MCT, w której zamiast przemiennika momentu pracuje mokre sprzęgło rozruchowe. Na przednich błotnikach jest przy tym napis „6.3 AMG", choć w karcie technicznej stoi 6,2 l. Powstało 4 940 egzemplarzy. Ta wersja wróciła też na tor jako samochód bezpieczeństwa Formuły 1, w sezonach 2008 i 2009.
SL 65 AMG szedł tymczasem własną drogą z dwunastocylindrowym silnikiem biturbo o pojemności 5980 cm³. Moc wynosiła 612 KM, a moment 1000 Nm; karta modelowa z lat 2008–2010 podaje 3 055 sztuk.
Najciekawsze jest jednak to, co AMG zrobiło, gdy dostało zadanie zbudowania najostrzejszego R230 w historii. Zaczęło od wyrzucenia dachu Vario. SL 65 AMG Black Series ma dach stały, bez mechanizmu składania, i w karcie technicznej producenta figuruje jako coupé.
Rachunek wyszedł jednoznacznie. Black Series waży 1870 kg wobec 2120 kg seryjnego SL-a 65 AMG, czyli o 250 kg mniej. Silnik oddaje 670 KM przy 5400 obr./min, a setka zajmuje 3,8 s. Nadwozie jest szersze o 140 mm od zwykłego SL-a, a zamiast hydraulicznego zawieszenia ABC pracują gwintowane sprężyny AMG z ręczną regulacją tłumienia. Powstało 350 egzemplarzy. Najmocniejszy R230 w historii był coupé.
Dwa lifty, 2006 i 2008
R230 przechodził modernizację dwa razy i za każdym razem pokazywano ją w Genewie. Pierwsza, z 2006 roku, była liftem technicznym. SL 500 dostał nowe V8 M 273 o pojemności 5,5 l zamiast 5,0 l, z mocą 388 KM i czasem 5,4 s do setki. SL 350 dostał V6 M 272: o 11 procent mocniejszy, przy zużyciu paliwa niższym o ponad litr na 100 km. SL 600 podniesiono do 517 KM i 830 Nm.
Reszta zmian z 2006 roku dotyczyła skrzyni, podwozia i wyglądu. Odświeżone wersje V6 i V8 dostały siedmiobiegowy automat 7G-TRONIC, którego SL 500 używał już od 2003 roku. Zawieszenie ABC przestrojono tak, że nadwozie odchyla się w dynamicznej jeździe o 60 procent mniej niż wcześniej. Z zewnątrz auto poznaje się po zderzaku z trzema dużymi wlotami powietrza, halogenach w chromowanych pierścieniach i tylnych lampach dzielonych poziomo, z biało-czerwonym kloszem.
Lift 2008 poszedł w drugą stronę i zmienił przede wszystkim twarz auta. Atrapa chłodnicy urosła i zdominowała przód, na masce pojawiły się dwie wypukłości nazywane przez producenta „power domes", w przednich błotnikach wycięto skrzelowe wloty, a reflektory sięgnęły daleko w błotnik. Z tyłu zderzak dostał kształt dyfuzora i trapezowe końcówki wydechu. Auto z 2008 roku wygląda przy egzemplarzu z 2003 znacznie bardziej agresywnie i po samym przodzie widać, czy ogłoszenie dotyczy ostatniej fazy produkcji.
Zmiany z 2008 roku sięgnęły też gamy i wyposażenia. Do oferty weszły SL 280 z silnikiem 3,0 l oraz SL 63 AMG w miejsce SL-a 55; SL 65 AMG kontynuował produkcję z wcześniejszych lat. Z opcji doszły AIRSCARF, czyli nadmuch ciepłego powietrza z zagłówków, oraz Intelligent Light System z pięcioma trybami świateł bi-ksenonowych. Multimedia COMAND dostały Bluetooth, czytnik kart SD i ekran 6,5 cala.
Dla kupującego ważniejsze od multimediów jest to, w których wersjach zawieszenie ABC w ogóle występuje. Jest standardem w SL 500, SL 600 i wersjach AMG, a w SL 350 opcją. W SL 280 i SL 300 nie występuje w ogóle — te dwa modele mają zwykłe sprężyny śrubowe i amortyzatory dwururowe. To rozróżnienie prowadzi wprost do tematu, który dziś rządzi cenami tych aut.
Hydraulika rządzi ceną: ABC i SBC
Active Body Control, w skrócie ABC, to zawieszenie ze sprężynami stalowymi, w którym pracę nadwozia koryguje hydraulika. Siłowniki umieszczone przy sprężynach ograniczają przechyły na zakrętach, nurkowanie przy hamowaniu i pionowe kołysanie. Sprawny układ robi z ciężkiego roadstera samochód, który jedzie płasko i spokojnie. Zużyty odbiera autu tę zaletę i zapowiada wydatek.
Wydatek na ten układ da się przy zakupie ominąć: w SL-u 350 zawieszenie ABC było opcją, więc trafiają się egzemplarze bez niego.
Drugą hydrauliką, która ustawia dziś cenę R230, jest SBC — Sensotronic Brake Control. R230 był pierwszym seryjnym Mercedesem z elektrohydraulicznym układem hamulcowym. Pedał przekazuje w nim polecenie elektronice, a ta wysterowuje ciśnienie na hamulcach; po angielsku nazywa się to hamulcami „by wire". System dobiera ciśnienie osobno na każde koło. Gwałtowne zdjęcie nogi z gazu traktuje jako zapowiedź hamowania i wcześniej dosuwa klocki do tarcz.
Producent deklarował skrócenie drogi hamowania awaryjnego o trzy procent. SBC współpracuje z ESP i z ABC oraz podnosi skuteczność asystenta hamowania BAS.
SBC ma jednak swoją historię serwisową. Układ był przedmiotem akcji przywoławczych i temat wraca przy każdym zakupie R230 z wcześniejszych roczników. W kartach technicznych producenta SBC figuruje jeszcze przy seriach z lat 2006–2008, a karty z końcówki produkcji opisują już zwykły układ hydrauliczny. Kiedy dokładnie i w jakim zakresie system zniknął z SL-a, źródła podają rozbieżnie, więc tej daty tu nie ogłaszamy.
Doprowadzenie zaniedbanego SL-a 55 AMG do porządku potrafi kosztować więcej, niż samo auto jest warte. Konkretne widełki i lista rzeczy do sprawdzenia to materiał na osobny poradnik zakupowy.
Klasyk z datą w kalendarzu
Najstarsze R230 mają w 2026 roku dwadzieścia pięć lat i wciąż są youngtimerami. Rok, w którym najstarsze egzemplarze spełnią wymagania klubów zabytkowych, da się już wskazać. Klub Zabytkowych Mercedesów Polska, najstarsza organizacja markowa w kraju, przyjmuje auta co najmniej trzydziestoletnie i utrzymane w oryginalnej specyfikacji fabrycznej. Egzemplarze z 2001 roku spełnią ten warunek w 2031 roku.
Sam klub powstał w 2000 roku, a jako stowarzyszenie zarejestrowano go 24 marca 2001. Od 2002 roku organizuje coroczny zlot StarDrive, który wędruje po kolejnych miastach. Podobnie działa środowisko wokół poprzednika: kluby, fora i zloty R129 opisaliśmy osobno.
Polska społeczność R230 jest na razie skromna. Najgłębsza wiedza techniczna o tych autach siedzi na forach zagranicznych, przede wszystkim na MBWorld i BenzWorld — z polskiego warsztatu ogląda się je z tłumaczem w przeglądarce.
Starsze roadstery z gwiazdą przeszły już drogę od auta używanego do klasyka i pokazują, dokąd ona prowadzi. 300 SL W198 jest dziś jednym z najdroższych powojennych mercedesów. R107 z lat siedemdziesiątych i osiemdziesiątych kupuje się już jako klasyka — mamy o nim osobny poradnik zakupowy dla kupujących klasyka. R230 wejdzie w ten obieg z bagażem, jakiego tamte nie miały: z hydrauliką dachu i zawieszenia, która wymaga sprawnej elektroniki i drogich części.
Kolekcjonerski biegun tej generacji jest już wyznaczony. Black Series w nakładzie 350 egzemplarzy trafia na aukcje jako auto kolekcjonerskie, podczas gdy zwykły SL 500, najliczniejsza wersja generacji, pozostaje na razie używanym samochodem. Produkcja skończyła się w 2011 roku i nowych egzemplarzy nie przybędzie — to, co jeździ dzisiaj, jest całą pulą.
Najczęstsze pytania o Mercedesa SL R230
Dlaczego produkcję Mercedesa R230 podaje się w różnych liczbach?
Archiwum Mercedes-Benz Classic podaje dla tej generacji 169 433 sztuki. Liczby krążące poza archiwum powstają z sumowania poszczególnych kart modelowych i wychodzą nieco inne. Różnice to ułamek procenta, więc każde z tych źródeł mówi o tym samym rzędzie wielkości.
Czym jest SL 550?
To amerykańska nazwa handlowa SL-a 500 z silnikiem M 273 o pojemności 5,5 l, wprowadzona po lifcie 2006. Technicznie jest to ten sam samochód co europejski SL 500 z tego okresu. Nazwa pojawia się w ogłoszeniach aut sprowadzonych ze Stanów Zjednoczonych.
Czy SL 300 jest mocniejszy od SL 280?
Nie, to ten sam samochód pod dwiema nazwami. Oba mają typ 230.454, silnik M 272 KE 30 o pojemności 2996 cm³ i moc 231 KM. W 2009 roku zmieniła się wyłącznie nazwa handlowa.
Od kiedy SL 500 ma skrzynię 7G-TRONIC?
Od września 2003 roku, dwa i pół roku przed modernizacją z 2006. Wcześniejsze egzemplarze mają pięciobiegowy automat. Rocznik z przełomu 2003 i 2004 warto więc sprawdzić w dokumentach, bo obie skrzynie występują w autach o tym samym wyglądzie.
Zaloguj się, aby dodać komentarz.