Przejdź do treści

Ile kosztuje Mercedes W123 – ceny beczki z danych rynku

Niebieski sedan Mercedes-Benz W123 na zlotu w Bronowicach (2026). Pięćdziesiąt lat po premierze beczka wciąż jeździ po polskich drogach. Fot. Filip Radwański, klasyki.pl (za zgodą autora).
Filip Radwański
Niebieski sedan Mercedes-Benz W123 na zlotu w Bronowicach (2026). Pięćdziesiąt lat po premierze beczka wciąż jeździ po polskich drogach. Fot. Filip Radwański, klasyki.pl (za zgodą autora).

Sprawdzamy na własnych danych, ile naprawdę kosztuje Mercedes W123 – „beczka”: mediana z żywych ogłoszeń, rozpiętość od aut do remontu po kolekcjonerskie egzemplarze, ceny fabryczne z cenników 1976–1985 i praktyka ogłoszeniowa.

Spis treści (7)
  1. Ile kosztuje W123 dziś: 429 ogłoszeń z ostatnich 60 dni
  2. Co podnosi cenę: nadwozie, silnik, rocznik – w tej kolejności
  3. Ile kosztują poszczególne wersje i roczniki
  4. Ile kosztował nowy W123: ceny fabryczne 1976–1985
  5. Jak czytać ogłoszenia: na co uważać, patrząc na ceny
  6. Gdzie śledzić ceny W123 na bieżąco
  7. Najczęstsze pytania o ceny W123

Ile kosztuje W123 dziś: 429 ogłoszeń z ostatnich 60 dni

Codziennie zbieramy ogłoszenia Mercedesa W123 z trzech polskich portali. W rejestrze mamy już 550 rekordów, a do analizy bierzemy ostatnie 60 dni – dane do 1 września 2026. W tym oknie aktywnych było 429 ofert. Krótka odpowiedź na pytanie o cenę „beczki” brzmi więc tak: połowa ogłoszeń jest tańsza niż 49 000 zł, jedna czwarta tańsza niż 27 900 zł, a jedna dziesiąta droższa niż 98 000 zł. Między 19 a 98 tys. zł mieści się osiem na dziesięć ogłoszeń.

Zamiast średniej pokazujemy kwantyle, bo na tym rynku jedna oferta za milion złotych potrafi podnieść średnią o tysiące. Tak jest i teraz: najdroższe ogłoszenie w tym oknie wycenia W123 z 1977 roku na 1 000 000 zł, a cała rozciągnięta prawa strona rynku trzyma średnią – 56 160 zł – ponad 7 tys. zł powyżej mediany 49 000 zł, choć wciąż poniżej górnego kwartyla 70 000 zł. Mediana opisuje typowe ogłoszenie; średnią przestawia jedna cena.

Trzy portale to trzy różne selekcje rynku. Otomoto dostarczyło 325 ogłoszeń ze średnią 49 458 zł, gieldaklasykow 102 oferty ze średnią 78 314 zł, autoplac – 2 oferty ze średnią 15 450 zł. Różnica prawie 30 tys. zł między portalem masowym a kolekcjonerskim nie znaczy, że na jednym z portali W123 to inne auta: portal kolekcjonerski gromadzi oferty lepiej przygotowane, masowy niesie całą rozpiętość od 6 199 zł do miliona. Z autoplacu wniosków nie wyciągamy – dwa ogłoszenia to nie rynek.

Nasz pomiar rozmija się z widełkami, które polski internet powtarza od 2023 roku: tam „projekty od 9 000 zł”, a AI Overview w wyszukiwarce do dziś podaje 9–15 tys. zł za projekty, 20–40 tys. za auta jezdne, a za kolekcjonerskie 50–90 tys. zł i więcej. Tymczasem dolny kwantyl naszego okna to 19 000 zł – egzemplarzy za 9–15 tys. zł w ostatnich 60 dniach masowo nie ma. Tanie oferty jednak nie zniknęły: najtańsza oferta w oknie kosztuje 6 199 zł. Pojedyncze okazje się trafiają, masowo – nie.

Na koniec – granice pomiaru, lepiej je znać, niż udawać, że ich nie ma. Mierzymy ceny ogłoszeniowe: to, o co sprzedawcy proszą, a nie to, co realnie zapłacono. W całym oknie nie było oferty z jawnie oznaczoną szkodą, ale to wniosek z analizy treści ogłoszeń, nie certyfikat jezdności aut. W danych nie ma kolumny przebiegu, więc o liczniku mówimy dalej bez podawania liczb. Liczby z tego pomiaru są zamrożone na dzień odczytu – aktualne notowania tygodniowe W123 prowadzimy w indeksie cen klasyków.

Co podnosi cenę: nadwozie, silnik, rocznik – w tej kolejności

Skoro między 19 a 98 tys. zł mieści się osiem na dziesięć ogłoszeń, co przesuwa konkretną ofertę w górę albo w dół? Rynek odpowiada w stałej kolejności: najpierw nadwozie, potem silnik, dopiero na końcu rocznik.

Nadwozie robi największą różnicę. Sygnały z niemieckiego rynku, zapisane około 2010 roku na blogu surfblau, są kierunkowe: coupé dojrzało do klasyka najwcześniej i trzyma wyższy poziom cen, a sedan niesie całą masę rynku – dużo ofert, umiarkowany popyt. Najlepsze egzemplarze kombi T-Modell bywają najdroższymi W123 poza wersjami lang (przedłużonymi): mała podaż, duży popyt. Polskie liczby potwierdzają to kierunkowo: średnia coupé 230 CE przy ośmiu ogłoszeniach to 75 250 zł, a sedana 280 E przy siedemnastu – 77 588 zł, obie ponad medianą 49 tys. Diesel 300 D przy ośmiu ofertach zostaje wyraźnie poniżej, ze średnią 34 188 zł. Przy tak małych próbach to wskazówki, nie wyroki. W ramach nadwozia o półce decyduje stan blach – to on rozdziela auta za 27 tys. i za 70 tys. zł; jak rozpoznawać korozję w klasyku, opisujemy w osobnym poradniku. O tym, skąd W123 wziął status klasyka, opowiada kompletny przewodnik po W123.

Drugą zmienną jest silnik, a ściślej wersja. W naszym oknie 300 D i 240 D zostają poniżej mediany, topowe benzyny i coupé – powyżej; podział nie jest żelazny, bo 220 D trzyma się górnej połowy, a średnia 200 D (145 538 zł) jest najwyższa w całym zestawieniu.

Rocznik jest dopiero trzecią zmienną – i sam w sobie słabo tłumaczy cenę. Pełne rozwinięcie faz produkcji – serie, pre-Mopf, Mopf – prowadzimy w tekście o latach modelowych W123 1976–1985.

Poza tą trójką działa dokumentacja. Fabryczna karta danych wystawiona po numerze VIN (w dokumentach Mercedesa: FIN) – Datenkarte – to w środowisku klubowym „akt urodzenia” samochodu, a auta sprowadzane z USA wracają z raportem Carfax. Skali importu źródła nie podają, więc jej nie szacujemy – ale komplet papierów realnie podnosi cenę.

Dokąd ta logika potrafi zaprowadzić, pokazuje rynek aukcyjny USA. W sierpniu 2026 roku na Pebble Beach dom Gooding Christie's wystawił bez rezerwacji i sprzedał 280 TE z 1979 roku za $252 000 przy szacunku $130–160 tys. Egzemplarz odebrano fabrycznie, przez 38 lat stał zamknięty w garażu w Avellino – zasypanym lawiną po trzęsieniu ziemi – i ma na liczniku 3 800 mil. To kwota rynku amerykańskiego, nie polskiego, ale mechanizm jest ten sam: za stan i historię płaci się najdrożej.

Przebieg ocenia się przez ten sam pryzmat. Liczniki ponad 500 tys. km bywają prawdziwe – wiele beczek od początku służyło we flotach taksówkowych. Niski licznik bez historii jest podejrzany, udokumentowany – podnosi cenę. Serwis classic.com notuje dla 300 TD Turbodiesel sprzedaże od $1 851 do $99 500; to dane z FAQ serwisu, o ograniczonej weryfikowalności, pokazują jednak skalę: rynek aukcyjny płaci królewsko za egzemplarze „biblioteczne”, a przeciętne traktuje symbolicznie.

Ile kosztują poszczególne wersje i roczniki

Rozbicie pomiaru na wersje maluje półki cenowe – od razu z zastrzeżeniem: przy próbach od pięciu do siedemnastu ogłoszeń średnie są wyłącznie kierunkowe i pojedyncza oferta potrafi je przestawić.

Wersja Liczba ogłoszeń Średnia Rozpiętość cen
280 E 17 77 588 zł 70 000–119 000 zł
220 D 16 82 000 zł 49 000–115 000 zł
250 16 53 500 zł 25 000–82 000 zł
200 D 13 145 538 zł 59 999–199 000 zł
230 9 82 111 zł 28 000–109 000 zł
300 D 8 34 188 zł 25 500–95 000 zł
230 CE 8 75 250 zł 70 000–84 000 zł
240 D 5 46 400 zł 30 000–112 000 zł
200 5 83 000 zł 79 999–85 000 zł

Dane z okna 60 dni, wersje z co najmniej czterema ogłoszeniami, bez sumowania synonimów. Najjaskrawszy przykład: w 240 D cztery z pięciu ofert stoją po 30 000 zł, a piąta, za 112 000 zł, przestawia średnią wariantu na 46 400 zł. Kierunek jednak widać: coupé 230 CE i topowe benzyny trzymają się powyżej mediany, diesle 300 D i 240 D – poniżej.

Z rocznikami jest podobnie – i równie ostrożnie. Tak wypadają roczniki z różnych punktów produkcji: 1978 (53 ogłoszenia, średnia 32 417 zł), 1982 (61 ofert, 44 207 zł), 1983 (59 ofert, 51 752 zł), a na końcu ery 1985 (15 ofert, 45 940 zł). Ale w obrębie każdego z nich rozpiętość ofert jest szersza niż różnice między rocznikami – o cenie decyduje stan i wersja, nie sam rok.

Dwa „roczniki” w danych to artefakty, nie sygnały rynku. „1987” (pięć ofert, średnia 25 100 zł) nie istniał w produkcji – serię zamknięto 15 stycznia 1986 roku, więc to błędne wpisy sprzedawców i rejestracji, a nie dowód, że ostatnie beczki są najtańsze. Osiem ofert „1976” po identycznych 70 000 zł wygląda na serię jednego wystawcy – jednolitość ceny, nie rynek. Trzeci artefakt, „ver-sl”, zostawiamy poza segmentacją: to błędnie odczytana przez automat nazwa wersji – wrócimy do niej przy czytaniu ogłoszeń.

Bez skrajnych ofert rynek układa się w trzy półki: na dole 7 900 zł (1984), w środku mediana 49 000 zł (220 D z 1978), na górze 199 000 zł (200 D z 1979). Sygnały cenowe w poszczególnych fazach produkcji zbiera przewodnik po latach modelowych W123, a pozycje cenowe kombi S123 i coupé C123 rozwijamy w osobnych tekstach.

Ile kosztował nowy W123: ceny fabryczne 1976–1985

Dzisiejsze półki mają korzeń w cennikach fabrycznych. Kwoty podajemy w markach niemieckich bez przeliczania – Polska nie była rynkiem nowości W123, więc historyczny kurs niczego tu nie wyjaśnia.

Wersja 01/1976 07/1983 09/1984
200 18 381 26 043,30 28 329
200 D 18 870 26 601,90 28 887,60
220 D 19 558
230 → 230 E 19 203 29 201,10 31 749
240 D 20 146 28 357,50 30 780
250 21 767 30 609 33 288
280 24 997
280 E 26 895 36 696,60 39 900
300 D 22 311 30 734,40 33 402

Kaufpreis ab Werk, wyposażenie podstawowe, z USt; kwoty w DM bez przeliczania. Kreski = wersja wycofana z oferty (220 D – 1979; 280 – lipiec 1981; zmiana 230 → 230 E).

Ceny ze stycznia 1976 znamy wg zachowanej transkrypcji cennika – wyjątkiem jest 280 E, potwierdzony archiwum marki i zgodny co do grosza ze skanami w dwóch punktach osi czasowej. Ciekawostka ery: w 1976 roku diesel był droższy od bazowej benzyny – najtańszym sedanem był 200 za 18 381 DM, a 200 D kosztował 18 870 DM. Niemiecka Wikipedia myli w tym miejscu etykiety; nasza tabela prostuje.

Między styczniem 1976 a wrześniem 1984 ceny poszły mocno w górę: 280 E o 48% (26 895 → 39 900 DM), 200 o 54%, 200 D i 240 D po 53%. Diesle i wersje bazowe podrożały proporcjonalnie bardziej niż top – wyraźny ślad inflacji ery.

Pod koniec produkcji najdroższym seryjnym W123 był 300 TD Turbodiesel: 44 802 DM we wrześniu 1984 i 46 113 DM w kwietniu 1985; w wydaniu z lipca 1983 minimalnie wyżej stało coupé 280 CE (41 325 DM wobec 41 302,20 DM za turbodiesla). Wersje lang siedziały poza skalą – 300 D lang kosztował 51 072 DM w kwietniu 1985. Za w pełni wyposażonego 300 TD Turbodiesel w ostatnim roku produkcji trzeba było wydać około 80 tys. DM: to nie kwota katalogowa, lecz wiarygodna arytmetyka konfiguracji, baza 46 113 plus opcje.

Bo opcje podnosiły cenę nowego mocno. W 1976 roku skóra kosztowała 1 598,40 DM, lakier metallic 982,35, hak 460,65, a elektryczne szyby 577,20–1 043,40. Za autotelefon Becker AT 160 S w sieci B płaciło się 13 542 DM (alternatywa TeKaDe: 13 764; montaż: 1 498,50). Sam telefon to 72% ceny nowego 200 D; w 1983 roku aparaty wróciły do cennika jako „cena na zapytanie”, a sam zestaw montażowy kosztował 2 337 DM. W cenniku z lipca 1983: airbag kierowcy z napinaczem pasażera 1 778,40, automat 2 257,20, klimatyzacja 3 511,20, klimatautomatik 4 218, szyberdach 1 368, felgi lekkie 1 373,70, metallic 1 043,10–1 385,10 DM. Typowo wyposażony egzemplarz schodził z fabryki 20–30% drożej niż baza (wniosek z arytmetyki cenników) – dlatego dziś „pełna Datenkarte z opcjami” jest argumentem cenowym, a naga baza nie.

Do tego dochodziły kolejki: 9–12 miesięcy oczekiwania, w szczycie 2–3 lata, ponad 5 000 DM za samą umowę zakupu na czarnym rynku i nadpłata około 5 000 DM za roczny „Jahreswagen” – używany bywał droższy niż nowy. Pełną scenę kolejkową opisujemy w historii kolejek po W123.

Koniec ery widać w samym cenniku: w wydaniu z kwietnia 1985 sedanów W123 już nie ma – ich miejsce w tym dokumencie zajęła seria 124, a kombi i coupé zostały w ofercie do końca.

Jak czytać ogłoszenia: na co uważać, patrząc na ceny

Cena w ogłoszeniu to zaproszenie do rozmowy, nie wyrok. Siedem zasad, jak ją czytać:

  1. Cena „od” i widełki w agregatorach. Agregator pokazuje zakresy zbioru, nie konkretne oferty. Widełki rzędu 19,5–55,7 tys. i 0,3–228 tys. zł pochodzą wprost z wyników wyszukiwania – traktuj je kierunkowo i zawsze wchodź w konkretne ogłoszenie.
  2. Podwójny milion. W naszym oknie jedna oferta nosi milion złotych – i to szum, który psuje średnią. Realny milion, formalnie $252 000 za 280 TE z Avellino, zapłacono na aukcji w USA – nie w ogłoszeniu. To dwa różne światy tego samego modelu.
  3. Bałagan danych. W wynikach dla W123 potrafi się trafić „560SEL”, parsowanie wersji zostawia śmieci typu „ver-sl”, a „cena kolekcjonerska” bez dokumentacji to twierdzenie sprzedawcy, nie fakt rynkowy.
  4. Przebieg. Liczniki ponad 500 tys. km bywają prawdziwe; niski licznik bez historii jest podejrzany, a muzealny ma udokumentowany licznik. Nasz pomiar nie obejmuje przebiegów – w danych nie ma tej kolumny.
  5. Rocznik w ogłoszeniu to nie zawsze rok produkcji. „1987” jako szum rejestracyjny to najlepszy przykład; prawdziwy rok sprawdzisz po numerze VIN i fabrycznej karcie danych.
  6. Portale selekcjonują inaczej. Średnie 78 314 i 49 458 zł to różnica selekcji, nie „prawdziwych” i „fałszywych” cen – porównuj ogłoszenia, nie średnie portali.
  7. Cena katalogowa to nie cena salonowa. Opcje podnosiły cenę o ok. 20–30%, a odbiór poza fabryką dokładał jeszcze koszty transportu – historyczna analogia dzisiejszych „cen od”.

Ile z ceny ogłoszeniowej zjada sama eksploatacja, rozliczamy w tekście ile kosztuje rok z klasykiem.

Gdzie śledzić ceny W123 na bieżąco

Tekst cenowy starzeje się z natury – indeks nie. Aktualne ceny W123 prowadzimy w serwisowym indeksie jako notowania tygodniowe, z żywymi aktualizacjami. Drugi przystanek to karta modelu W123 na giełdzie – profil modelu i miejsce przyszłych ogłoszeń.

Sami trzymamy jedną dyscyplinę: liczby w tym artykule są zamrożone na dzień odczytu i odświeżamy je zawsze całościowo, razem z prozą – kwoty i wnioski nie rozjeżdżają się w czasie. O kierunku cen mówimy wyłącznie ze świeżego odczytu – bez prognoz.

Najczęstsze pytania o ceny W123

Ile kosztuje Mercedes W123 „beczka”?

Według naszego pomiaru połowa ogłoszeń jest tańsza niż 49 000 zł (429 aktywnych ofert w ostatnich 60 dniach), a osiem na dziesięć ogłoszeń mieści się między 19 a 98 tys. zł. Bieżące kwoty znajdziesz na stronie cen W123 w indeksie klasyków.

Ile kosztuje W123 do remontu, a ile egzemplarz kolekcjonerski?

Jedna dziesiąta ogłoszeń jest tańsza niż 19 000 zł, mediana to 49 000 zł, a jedna dziesiąta droższa niż 98 000 zł. Projekty za 9–15 tys. zł – widełki powtarzane od 2023 roku – nie występują masowo; najtańsza oferta w oknie kosztowała 6 199 zł, więc pojedyncze okazje się trafiają. O półce decydują kolejno: nadwozie, silnik, rocznik.

Czy ceny W123 rosną?

O kierunku mówimy wyłącznie ze świeżego odczytu rynku – z podanym okresem i bez prognoz. Liczby w tym tekście są zamrożone na dzień odczytu, a bieżący trend tygodniowy publikujemy w indeksie cen.

Ile kosztował nowy Mercedes W123?

W styczniu 1976 roku sedan kosztował od 18 381 DM (wersja 200) do 26 895 DM (280 E) – wartości wg zachowanej transkrypcji cennika, przy czym 280 E jest potwierdzony archiwum marki. Do września 1984 najdroższy 280 E doszedł do 39 900 DM, a wzrosty w całej erze wyniosły 48–54%. Kwot nie przeliczamy na złotówki – Polska nie była rynkiem nowości W123.

Ile kosztuje Mercedes W123 za granicą?

Rynek USA gra w osobnej lidze: na aukcji Gooding Christie's 280 TE z 1979 roku osiągnął $252 000. Serwis classic.com notuje dla 300 TD Turbodiesel sprzedaże w przedziale $1 851–99 500 (dane z FAQ, ograniczona weryfikowalność), a niemiecki mobile.de podaje w FAQ „dobrą cenę” 7 712–14 000 € – wartość z wyników wyszukiwania, bez rangi faktu. W Polsce mediana to 49 tys. zł – dwa różne światy tego samego modelu.

Które wersje W123 są najdroższe?

Średnie z naszego okna układają się tak: 200 D (145 538 zł), 200 (83 000 zł), 230 (82 111 zł), 220 D (82 000 zł), topowy sedan 280 E (77 588 zł) i coupé 230 CE (75 250 zł) – ale przy próbach od pięciu do siedemnastu ofert średnią wariantu łatwo przestawia pojedyncze ogłoszenie, więc traktuj je kierunkowo. W cennikach z końca ery najdroższym seryjnym W123 był 300 TD Turbodiesel – 46 113 DM w kwietniu 1985. Pełne rozwinięcia wersji znajdziesz w tekstach o kombi S123 i coupé C123.

Po artykule

Masz Mercedes-Benz W123 w garażu?

Pokaż go ludziom, którzy właśnie o nim czytają – dodaj bezpłatne ogłoszenie.

Dodaj bezpłatne ogłoszenie Zobacz ogłoszenia Mercedes-Benz
0 zł – bez prowizji i bez opłat za odnowienie Ogłoszenie czyta redaktor, nie algorytm Zostaje na giełdzie, aż sprzedasz

Zobacz również

Niebieski sedan Mercedes-Benz W123 na zlotu w Bronowicach (2026). Pięćdziesiąt lat po premierze beczka wciąż jeździ po polskich drogach. Fot. Filip Radwański, klasyki.pl (za zgodą autora).

Mercedes W123 beczka – kompletny przewodnik

Mercedes W123, w Polsce zwany „beczką”, miał silniki 55–185 KM i sławę diesla, który nie umiera: taksówkarz z Salonik przejechał 240 D (W115) około 4,6 mln km, a taksówka z Gran Canarii ma ponad 7 mln km i nadal wozi pasażerów. Powstało ich 2 696 915.

Sedan 124 w tunelu aerodynamicznym, 1984. To tutaj spokojna bryła Sacco przestawała być kwestią gustu, a stawała się fizyką — strugi powietrza zdradzały, czy nadwozie naprawdę jest tak śliskie, jak miało być. Wynik: współczynnik oporu w okolicach 0,28, le

Mercedes W124. Historia auta bez daty ważności

Zimą 1980/81 w studiu stylistyki w Sindelfingen pewien człowiek odrzucił to, co modne, na rzecz tego, co ponadczasowe. Decyzja Bruna Sacco zdefiniowała Mercedesa W124 — auto, które miało nie mieć daty ważności. I do dziś jej nie ma.

S 500 Grand Edition: pięciolitrowe V8 M119 uchodzi wśród znawców za najbardziej zrównoważony wybór w gamie — osiągi godne Klasy S bez ekstrawagancji dwunastki.

Mercedes W140 — silniki. S600, V12 7.3 Brabus i diesle

BMW pierwsze odpaliło seryjną dwunastkę, więc Stuttgart odpowiedział własnym sześciolitrowym V12 i przesunął premierę największej limuzyny świata. Tak powstał M120 — silnik, który napędził S600, urósł u Brabusa do 7,3 litra i trafił potem do Pagani Zondy.

Komora silnika E500 z 1995 roku — pięciolitrowy V8 M119, którego od deski do deski budowało Porsche w Zuffenhausen. To najpotężniejsze i najrzadsze serce gamy 124, a nie typowy widok pod maską: większość typoszeregu jeździła na skromniejszych dieslach i r

Mercedes W124 silniki. Diesel czy benzyna — co wybrać

Ten sam terkot, który przez dwie dekady budził zaufanie taksówkarzy całej Europy, dziś sprzedaje na ogłoszeniach silniki, jakich Mercedes w tym aucie nigdy nie montował. Sprawdzamy, które serce 124 naprawdę bije najdłużej — i ile pali.

Kombi S124 z 1993 roku — wersja E280, czyli dokładnie to wcielenie 124, które najlepiej pasuje do roli codziennego konia roboczego. Tę samą sylwetkę widuje się dziś pod marketami i na podjazdach domów jednorodzinnych, trzydzieści lat po premierze. Auto, k

Mercedes W124 w 2026. Tablice, strefy, rachunki

Czerwone światło na granicy warszawskiej strefy. Obok elektryczna taksówka. Zielone — i diesel sprzed czterdziestu lat rusza w głąb strefy. Mercedes W124 wjeżdża tam, gdzie nowszym autom wstęp wzbroniony. Pod jednym warunkiem, o którym pół Polski nie wie.

Tak wygląda 124, którego szukasz po oględzinach — zdrowy, kompletny, w ruchu, bez śladu prowizorek. Ten sedan ze współczesnej sesji heritage pełni tu rolę wzorca: pokazuje stan, do którego porównujesz każdy egzemplarz z ogłoszenia. Większość aut z placu o

Mercedes W124 wady. Jak kupić i nie wdepnąć

Sprzedawca mówi „lakier oryginalny, bez rdzy". Prawda czeka niżej — za plastikową listwą progu, tam, gdzie nikt nie zaglądał od trzydziestu lat. To pierwsza lekcja kupowania W124: rdza nie kłamie, sprzedawca czasem tak. Oto mapa pułapek przed oględzinami.

Więcej: W123 1976-1985 ▸
ikona klasyk.pl