Okrągłe reflektory W123 w większości wersji przetrwały od premiery w 1976 aż do września 1982; Mopf z 1979 odnowił kabinę, nie sylwetkę. Jak rozpoznać fazę z ogłoszenia, co zmieniły Mopfy 1979 i 1982, czym różnią się wersje z USA i który rocznik wybrać?
Spis treści (7)
- Jak rozpoznać fazę W123 – klucz w kilku detalach
- Przed Mopfem – seria 0,5 i seria 1 (1975–1979)
- Mopf 1979 – nowoczesność pod niezmienioną karoserią (1979–1982)
- Mopf 1982 – reflektory dla wszystkich i schyłek ery (1982–1985/86)
- Wersje z USA i turbodiesle – osobna historia rocznikowa
- Który rocznik W123 kupić – werdykt per faza
- FAQ – najczęstsze pytania o roczniki W123
Jak rozpoznać fazę W123 – klucz w kilku detalach
Najszybciej fazę rozpozna się po przodzie – zwykle wystarczy zdjęcie z ogłoszenia. Mercedes W123 przeszedł w produkcji dwie poważne modernizacje – po niemiecku Mopfy, od Modelpflege, czyli fabrycznego liftingu modelu. Sylwetka pozostała przy tym ta sama od premiery w 1976 roku aż do września 1982. Przez ten czas większość wersji jeździła na okrągłych, dwuczęściowych reflektorach – słynnych „wołowych oczach”: duża lampa i mniejsza okrągła halogenowa pod wspólną szybą. Od września 1982, czyli od rocznika modelowego 1983, cała gama przeszła na prostokątne lampy zespolone – te znane wcześniej z topowych 280 i 280 E.
Zanim jednak okrągłe uznamy za dowód wieku, trzeba znać wyjątki – i to komplet. Prostokątne, szerokie halogeny pojawiały się w gamie od początku. Nosiły je 280 i 280 E z silnikiem M110 oraz ich odpowiedniki coupé i kombi – 280 C, 280 CE i 280 TE. Cała gama coupé C123 miała je od 1977 roku, niezależnie od silnika. Od października 1980 doszedł 300 TD Turbo – najdroższy model gamy, z lampami jak w wersjach 2,8.
Stąd dwie pułapki, w które łatwo wpaść przy pierwszym oglądzie. Lampy nie przesądzają o silniku w żadną stronę: prostokątne nosiła także cała gama coupé i 300 TD Turbo, a na okrągłych jeździła nawet rzędowa szóstka 250. Nie oznaczają też jeszcze modernizacji z 1982 roku: kombi z lat 1981–82 z prostokątnym przodem to 280 TE albo 300 TD Turbo. Na rynku USA okrągłe lampy sealed beam (hermetyczne, bez wymiennej żarówki) stały we wszystkich fazach, także w 280 i 280 E.
Druga cecha siedzi tuż pod przednią szybą. Chromowane kratki nawiewu nosiły do 1982 roku tylko wersje 2,8 i coupé; od września 1982 matowo-czarne miała cała gama – w coupé to najłatwiejsza cecha młodszych egzemplarzy. Kabina zasługuje na osobne spojrzenie, bo pierwsza modernizacja – ta z sierpnia 1979 – nie tknęła przodu, tylko odświeżyła wnętrze; pełną listę tych zmian przynosi sekcja o Mopfie 1979.
Komplet cech zbiera tabela. Część detali wnętrza i wyposażenia dokumentują niemieckie źródła klubowe i poradniki zakupowe; daty ważniejszych opcji – ABS, airbag – pochodzą z materiałów archiwalnych Mercedesa.
| Detal | do VII.1979 | VIII.1979–VIII.1982 | od IX.1982 |
|---|---|---|---|
| Reflektory (Europa) | okrągłe dwuczęściowe w większości wersji (halogeny w standardzie od II.1977, wcześniej opcja – wg jednego źródła); prostokątne tylko: 280/280 E z odpowiednikami, cała gama C123, 300 TD Turbo od X.1980 | bez zmian | prostokątne zespolone u wszystkich (rocznik modelowy 1983) |
| Kratki nawiewu przed szybą | chromowane w wersjach 2,8 i coupé | bez zmian | matowo-czarne u wszystkich – w coupé najłatwiejsza cecha młodszych egzemplarzy |
| Kierownica | bardzo duża, wg źródeł klubowych z W116 | mniejsza o 10 mm, wzór jak w W126 | bez zmian |
| Zagłówki | wielkie, z wypustkami („królicze uszy”) | mniejsze – koniec „uszu” | bez zmian |
| Przełączniki | duże, z grubym przełącznikiem świateł awaryjnych | mniejsze kołyskowe, mały „awaryjny” | bez zmian (klamki szyb i kratki wentylacji tracą chrom) |
| Tapicerka | tkaniny w kratę | jodełka (źródła entuzjastyczne) | pasy; fotele całkowicie obite tkaniną, welur podłogi u części wersji |
| Drewno ozdobne | Wurzelnuss (coupé) | Zebrano w coupé | Zebrano w desce u całej gamy; w 280 E sięga konsoli po popielniczkę |
| Ogrzewanie i klimatyzacja | jedna linka Bowdena rozdziału powietrza | dwa regulatory; manualna klimatyzacja z pionowym pokrętłem | bez zmian; klimatyzacja automatyczna ACC z panelem W126 nadal opcją (od rocznika 1981, czyli serii 2) |
| Wspomaganie kierownicy | opcja; w 250/250 T standard od VIII.1978 | opcja – wg poradnika niemieckiego zamawiało ją ponad 90% klientów | standard w całej gamie |
| ABS | brak | opcja od VIII.1980 dla wszystkich modeli | opcja nadal |
| Airbag kierowcy | brak | opcja od I.1982 | opcja nadal; napinacze pasów w standardzie od 1984 |
Zestaw prostokątnych lamp, chromowanych kratek nawiewu, listwy pod tylnymi lampami i podwójnych końcówek wydechu wskazuje natomiast wersję 2,8, nie fazę auta.
Klucz ma też granice. Chromowana muszla grilla nie różnicuje faz – żadne źródło nie opisuje jej zmiany; o fazie przodu rozstrzygają kratki nawiewu, nie grill. Klamki „pull-to-open” (otwierane pociągnięciem), przejęte z W116, przeszły przez całą produkcję bez zmian. Montaż lusterka – na błotniku czy w drzwiach – i wzory kołpaków nie mają potwierdzenia źródłowego w rozróżnieniu faz: kto zrobi z nich cechę rozpoznawczą, ten zgaduje.
Na koniec detal przydatny przy oględzinach. Według niemieckiej Wikipedii fabryczna antena Hirschmann stała w dieslach na prawym przednim błotniku, w benzynach z tyłu po lewej, a anteny automatyczne – zawsze z tyłu po lewej.
Tym kluczem fazę rozpozna się w kilka minut. Dalsze sekcje dopowiadają resztę: co dokładnie zmieniły Mopfy z 1979 i 1982 roku, czym różnią się wersje z USA i który rocznik wybrać pod własny cel – kolekcję, codzienną jazdę albo zabytek.
Przed Mopfem – seria 0,5 i seria 1 (1975–1979)
Produkcja ruszyła w listopadzie 1975 roku, a poprzednik – W114/115 – schodził z taśmy równolegle jeszcze przez około 11 miesięcy, do jesieni 1976. Najstarsze egzemplarze to tzw. seria 0,5, przedseria budowana do połowy 1976 roku; potem przyszła seria 1, od sierpnia 1976 do lipca 1979.
Przedserię rozpozna się po drobiazgach opisanych w niemieckim poradniku zakupowym: brak kieszeni zawiasów maski, maty podłogowe bez obszycia krawędzi, dolne listwy progowe nieobejmujące całego progu, gwiazda bez „stopki”, węższe gumy pod tylnymi lampami. Egzemplarze przejściowe, tzw. Serienzwitter, zużywały – jak podaje ten poradnik – fabryczne zapasy części. Dziś seria 0,5 jest bardzo rzadka i stanowi rarytas godny zachowania.
Seria 1 ma najbardziej „oldtimerowy” charakter z całej produkcji: wielka kierownica, jeszcze większe zagłówki, tkaniny w kratę i gaźnikowe M115/M123, a diesle odpalało się cięgnem rozruchowym (zniknęło najpóźniej z Mopfem 1979). ABS i airbaga brak, wspomaganie tylko za dopłatą.
Silniki dojrzewały przez cały okres. W kwietniu 1978 roku 280 E i 280 CE przeszły ze 177 na 185 KM – podniesiono stopień sprężania. W sierpniu 1978 240 D wzmocniono z 65 do 72 KM, a 250 i 250 T dostały wspomaganie w standardzie (wg źródeł niemieckich). Na przełomie lutego i marca 1979 roku mocniejszy 200 D (60 KM) zastąpił wycofanego 220 D. Pełną gamę silników, moce i liczby produkcji zbiera kompletny przewodnik po W123.
W tych latach gama nabrała pełnego kształtu. Coupé C123 zadebiutowało na salonie w Genewie w marcu 1977 roku, z dostawami od lata – historię coupé opisujemy osobno. Kombi S123 pokazano na salonie IAA we wrześniu 1977, a produkcję ruszono w kwietniu 1978 w Bremie – kombi ma własną opowieść. Przedłużony V123 zaprezentowano w sierpniu 1977 roku, a powstało łącznie 13 700 sztuk. Kombi z dieslem 3,0 było drogą, prestiżową propozycją. Pod koniec 1978 roku biały 300 TD trafił do Johna Lennona i stał się jego ostatnim autem, jak wynika z opisu aukcji z 2018 roku.
Seria 1 urodziła się w czasach kolejek. Według relacji z epoki na zamówienie czekało się 9–12 miesięcy, w szczycie 2–3 lata, a za samą umowę zakupu płacono na czarnym rynku niekiedy więcej niż 5000 DM ponad cenę katalogową. Roczne auta pracownicze, tzw. Jahreswagen, sprzedawano z nadpłatą – egzemplarze z przebiegiem 10 tys. km odchodziły drożej niż nowe – a pod bramą Sindelfingen czekali „Schmuser” – handlarze z walizkami gotówki i lawetami, jak opisuje historia klubu W123-Club.
Mopf 1979 – nowoczesność pod niezmienioną karoserią (1979–1982)
Pierwszy Mopf wszedł do produkcji w sierpniu 1979 roku i otworzył serię 2, produkowaną do sierpnia 1982. Z zewnątrz – nic: reflektory, muszla grilla i zderzaki zostały bez zmian, więc „wołowe oczy” trzymały się w większości wersji aż do jesieni 1982. Cała zmiana zeszła do kabiny i na listę opcji.
W środku zmieniono najwięcej. Kierownica zmalała o 10 mm i przybrała wzór z W126; duże przełączniki ustąpiły mniejszym, kołyskowym, a gruby przełącznik świateł awaryjnych zastąpiono małym przyciskiem. Doszły pneumatyczna regulacja zasięgu świateł i zmienione klamry pasów, a wielkie zagłówki z wypustkami – „królicze uszy” – zamieniły się w mniejsze. Tapicerka przeszła z kraty w jodełkę, a w coupé drewno Wurzelnuss ustąpiło miejsce Zebrano. Ogrzewanie dostało dwa regulatory rozdziału powietrza, a manualna klimatyzacja – pionowe pokrętło. Za nimi poszły trwalsze hamulce, wydłużone interwały serwisowe i nowe kolory lakierów, w tym metallic dostępny dla wszystkich wersji – tak przynajmniej opisują te detale źródła klubowe i poradnikowe. W cenniku pojawiły się ABS (od sierpnia 1980, dla wszystkich modeli) i airbag kierowcy (od stycznia 1982).
Silnikowo ta faza też była gęsta. We wrześniu 1979 300 D urósł z 80 do 88 KM, a 250 ze 129 do 140. Wiosną i latem 1980 roku do gamy wszedł nowy czterocylindrowy M102: 200 z gaźnikiem (109 KM) i 230 E z wtryskiem K-Jetronic (136 KM). Nazewnictwo zmieniono równocześnie: 230 zostało 230 E, 230 C – 230 CE, a 230 T – 230 TE. W czerwcu 1980 pokazano turbodiesla OM617A, od października produkowanego jako 300 TD Turbo. W lipcu 1981 zakończono produkcję gaźnikowego 280, od rocznika 1981 oferowano automatyczną klimatyzację ACC z panelem z W126, a od przełomu 1981/82 – w Europie 5-biegową skrzynię manualną. Od września 1981, według źródeł niemieckich, wtryskowe benzyny odcięły dopływ paliwa przy hamowaniu silnikiem.
Rok 1980 należał do W123: jako jedyny samochód zdetronizował Golfa w rocznych rejestracjach RFN, z ponad 200 tys. rejestracji. Prasa chętnie testowała nowości – „auto motor und sport” (25/1979) brał na próbę 250 z nowymi 140 KM. Apetyt „dwie-i-pół setki” był przy tym legendarny: czytelnicy tego samego magazynu raportowali w 1981 roku średnio 14,4 l/100 km wobec deklarowanych 11,7–12,8. Seria 2 trafiła też do popkultury – biały 280 CE z 1979 roku przez dwa lata należał do Falco, a niklowozielony 200 jeździł w serialu „Der Bergdoktor”.
Mopf 1982 – reflektory dla wszystkich i schyłek ery (1982–1985/86)
Drugi Mopf trafił na rynek 1 września 1982 roku i otworzył serię 3, produkowaną do stycznia 1986. Wreszcie coś widać z zewnątrz: cała gama dostała prostokątne lampy zespolone – znane wcześniej z 280/280 E. To znak rozpoznawczy tej fazy.
Za lampami kryło się więcej. Wspomaganie trafiło do standardu w całej gamie – czterocylindrowe dostały servę. Zmienione profile słupków A i ulepszone listwy dachowe prowadziły strugę wody i powietrza, więc kabina ucichła. W październiku 1982 roku turbodiesel OM617A urósł do 125 KM i 250 Nm (wcześniej 121 KM i 230 Nm).
We wnętrzu nowa dekoracja: formowane oparcia przednich foteli z wyprofilowaniami pod kolana pasażerów (wzór z W126), wkłady tkaniny w panelach drzwi, fotele całkowicie obite tkaniną, tapicerka w pasy i drewno Zebrano w całej gamie. Doszły drobiazgi: zwężony podłokietnik środkowy z przyciskiem zwalniającym, klamki szyb i kratki wentylacji bez chromu, większe oświetlenie wnętrza z wyłącznikiem opóźniającym, wskaźnik ekonomiczny w zegarach oraz nowe kolory i obicia. Od 1984 roku obustronne napinacze pasów trafiły do standardu, a fabryczny katalizator dla 230 E – dostępny na życzenie – był zamówiany bardzo rzadko. Airbag (w cenniku od stycznia 1982) i ABS nadal były opcjami; automatyczna klimatyzacja bez zmian – opcja od rocznika 1981.
Produkcja gasła etapami: sedany do listopada 1985, coupé do sierpnia 1985, a ostatnie 63 kombi zjechały z taśmy w Bremie w styczniu 1986. Następca, W124, zadebiutował jesienią 1984 roku – jego produkcja ruszyła mniej więcej rok przed końcem W123. Schyłek nie zmienił bilansu: W123 pozostał najlepiej sprzedającą się serią Mercedesa swoich czasów.
Równolegle na rynek wszedł nowocześniejszy W201, a według historii klubu W123-Club produkcja W123 spadła w 1983 roku o ponad 25%. Domykały ją publikowane od tego samego roku zdjęcia zamaskowanych „Erlkönigów” następcy. Sam Mercedes sprzedawał Mopfa jako szlif detalu, bez wielkich słów – materiały prasowe z 23 sierpnia 1982 roku zapowiadały zmiany pod tytułem-parafrazą „jak z dobrego auta zrobić jeszcze lepsze”.
Wersje z USA i turbodiesle – osobna historia rocznikowa
Na rynek amerykański W123 wjechał w roku modelowym 1977, w czterech wersjach: 230, 240 D, 300 D i 280 E. Benzynowy 230 oferowano w latach modelowych 1977–78, 280 E i 280 CE do 1981 roku; nigdy nie było tam 200, 250 ani wariantów 230 E, 230 CE i 230 TE. Z diesli sprzedawano 240 D (do 1983), 300 D (1977–81), coupé 300 CD (1978–81, wyłącznie USA) i kombi 300 TD (1979–80). Kombi w USA pojawiło się od 1979 roku, wyłącznie z dieslem OM617 – bez 240 TD i 280 TE.
Od roku modelowego 1981 jedynym silnikiem na rynku amerykańskim został turbodiesel 3,0 – i pozostał nim do końca, czyli do 1985. Wycofane po 1981 280 E i 280 CE zostawiły lukę osiągową, którą turbo wypełniło; 240 D odszedł po 1983, gdy pozycję najtańszego przejął W201. Tłem były normy flotowego zużycia paliwa (CAFE) i emisji EPA – to one uzasadniały diesle, a później turbo.
Sama historia turbo zaczęła się wyżej. Pierwszy seryjny turbodiesel Mercedesa, 300 SD w klasie S (W116, 1978), powstał dla rynku USA i Kanady. W W123 turbo zadebiutowało w 1980 roku jako 300 TD Turbo – i to na rynek europejski. Od sierpnia 1981 turbo doszło też do sedana i coupé, ale 300 D Turbo i 300 CD Turbo budowane były wyłącznie na eksport do Ameryki Północnej. W Europie 300 CD nigdy nie oferowano. W Niemczech sedan 300 D Turbo był niemal niespotykany – jak mówią niemieckie źródła, praktycznie „tylko T”.
Egzemplarza z USA nie da się pomylić z europejskim. Masywne zderzaki 5 mph z przodu i z tyłu wydłużają sedana do 4849 mm wobec 4725 mm wersji europejskiej; okrągłe lampy sealed beam stoją także w 280/280 E. Bursztynowe odblaskowe markerki w przednich kierunkowskazach i czerwone przy tylnych lampach, tabliczka znamionowa na słupku A, prędkościomierz do 85 mph z podkreślonym 55 mph dopełniają obrazu. Dodatkowo pas filtrowany u góry przedniej szyby, ostrzeżenie na lusterku pasażera i radio ze strojeniem US. Wersje turbo noszą emblemat „TURBODIESEL” po prawej stronie klapy. Standard wyposażenia bywał bogatszy niż w Europie, a mgłówki – klarowne do rocznika 1980, od 1981 żółtawe. Prawie wszystkie auta jeździły 4-biegowym automatem – manualna czterobiegowa tylko z 240 D, 5-biegówek nigdy oficjalnie – a 280 E z USA ważył co najmniej 100 kg więcej od europejskiego. Przy porównywaniu danych z amerykańskich źródeł warto pamiętać, że moce podawane w hp netto nie są porównywalne z KM.
A jak te auta trafiają do Polski? Nie mamy opracowania o historii i skali sprowadzania W123 z USA. Wiadomo tyle, że na polskich portalach ogłoszeniowych pojawiają się 300 D i 300 TD Turbo z dokumentacją Carfax i odprawą celną. Dlatego warto znać cechy rozpoznawcze, zanim pojedzie się na oględziny.
Który rocznik W123 kupić – werdykt per faza
Wybór rocznika rozstrzyga cel, nie statystyka. Oceny praktyczne poniżej za niemieckim poradnikiem zakupowym (Kaufberatung); daty i wyposażenie pochodzą z materiałów archiwalnych.
Seria 0,5 i 1 (1975–79) to wybór sercem. Mają najczystszy „oldtimerowy” charakter – wielką kierownicę, „królicze uszy”, cięgno rozruchowe w dieslach, tkaniny w kratę. Ale to również najstarsza blacha i, zdaniem praktyków, najsłabsza ochrona przed rdzą; do tego brak ABS i gaźnikowe M115/M123. To radość kolekcjonerska kosztem większego wysiłku użytkowego, a seria 0,5 to rarytas sam w sobie.
Seria 2 (1979–82) to „sweet spot” praktyków: nowocześniejsze wnętrze, ABS i airbag w cenniku, nowy silnik M102, mocniejszy 240 D oraz wspomaganie w standardzie w 250/250 T. Wygląda przy tym wciąż jak seria 1 – z okrągłymi „oczami” w większości wersji. Jeszcze oldtimer, już wygodny.
Seria 3 (1982–85/86) daje prostokątne lampy i wspomaganie dla wszystkich, cichszą kabinę i napinacze od 1984 roku, a najmłodsza blacha czyni ją statystycznie najzdrowszą podstawą. Kompromis znany praktykom: to „już prawie W124”, mniej poszukiwana przez purystów – choć większość zachowanych W123 to właśnie ona.
O rdzę trzeba powiedzieć uczciwie. Mercedes nigdy nie opisał publicznie, jak między seriami zmieniała się fabryczna ochrona antykorozyjna – milczą archiwalne materiały i encyklopedie. Praktykę opisuje poradnik: seria 1 „przypadła rdzy niemal bezbronna”, bez właściwego uszczelniania profili i wewnętrznych nadkoli; seria 2 dostała wewnętrzne nadkola i „jeszcze nie wyraźnie lepszą, ale wyższą przeżywalność”; seria 3 jest „całkiem dobrze uszczelniona, choć nie tak jak W124”. Jak dodaje warsztat klasycznych Mercedesów kurth-classics, punkty rdzy W123 są konstrukcyjne, nie fazowe: podwojone blachy nadkoli, gniazda podnośnika, krawędzie progów, zawiasy maski, tzw. Wasserkasten – pełną hierarchię usterek i praktykę napraw opisuje kompletny przewodnik po W123. Wniosek praktyczny: o stanie decyduje historia egzemplarza, nie sam rok modelowy – starsza blacha to po prostu więcej zim z solą.
Na rynku liczą się nadwozia. Według tego samego poradnika coupé „najszybciej dojrzało do klasyka” i ma wyraźnie droższe części; najdroższym W123 poza Langiem bywa kombi T, przy małej podaży i dużym popycie; sedan łączy dużą podaż z umiarkowanym popytem, a Lang w handlu nie ma znaczenia. Rzadkości: 300 CD Turbo powstał w 8 007 egzemplarzach – najmniejszej serii wśród wersji turbo. Przeżywalność na rynku niemieckim, jak podaje ten poradnik (stan około 2010 roku): z wyprodukowanych 230 E nadal zarejestrowanych jest około 10%, z 230 TE około 20%, a z coupé około 35%. Status klasyka potwierdza rejestr: wg danych KBA na 1 stycznia 2023 roku, cytowanych w mediach branżowych, W123 jest najliczniejszym modelem z tablicą zabytkową H – około 43,6 tys. egzemplarzy, tuż przed Garbusem. Konkretnymi cenami i wycenami zajmuje się osobny tekst o cenach W123.
Jeszcze jedno ostrzeżenie: jeśli w historii egzemplarza widnieje wpis „taksówka”, potraktuj go jako sygnał do ostrożnego sprawdzenia przebiegu i stanu, nie jako wyrok. Pełną opowieść taksówkową W123 opisujemy osobno.
Na tablice zabytkowe nadaje się każda faza: w 2026 roku każdy rocznik W123 ma co najmniej 40 lat, więc wiek nie jest barierą. Procedurę rejestracji wyjaśniamy w poradnikach o żółtych tablicach i białej karcie.
Kiedy przyjdzie czas na oględziny, oferty W123 najwygodniej przegląda się w jednym miejscu – na stronie modelu W123 w naszej giełdzie.
FAQ – najczęstsze pytania o roczniki W123
Jak rozpoznać, czy W123 jest sprzed czy po liftingu?
Po reflektorach i kratkach nawiewu. W Europie okrągłe, dwuczęściowe lampy oznaczają w większości wersji produkcję do września 1982, a prostokątne zespolone – od września 1982, czyli od rocznika modelowego 1983. Wyjątki: 280/280 E z odpowiednikami, cała gama coupé C123 oraz 300 TD Turbo nosiły prostokątne wcześniej. W USA lampy były okrągłe zawsze.
Czym różni się Mopf 1979 od Mopfa 1982?
Mopf 1979 nie zmienił sylwetki – odświeżył kabinę (mniejsza kierownica, mniejsze zagłówki i przełączniki, nowa tapicerka) i listę opcji, z ABS od sierpnia 1980 i airbagiem od stycznia 1982. Mopf 1982 wreszcie zmienił przód: prostokątne lampy dla wszystkich, wspomaganie w standardzie, cichsza kabina i odmłodzone wnętrze.
Który rocznik W123 warto kupić?
To zależy od celu. Dla kolekcji i klimatu epoki – seria 0,5 i 1; do codziennej jazdy najlepiej sprawdza się seria 2, „sweet spot” praktyków, albo seria 3 z najmłodszą blachą i wspomaganiem w standardzie. Na zabytek nadaje się każdy rocznik.
Czy W123 z USA różni się od europejskiego?
Tak, wyraźnie. Okrągłe lampy sealed beam także w 280/280 E, bursztynowe i czerwone markerki, masywne zderzaki 5 mph wydłużające sedana o 124 mm, prędkościomierz 85 mph, niemal wyłącznie automatyczna skrzynia. Od roku modelowego 1981 jedynym silnikiem był tam turbodiesel 3,0. Takie auta pojawiają się w polskich ogłoszeniach z dokumentacją Carfax.
Kiedy zakończono produkcję W123?
Sedany budowano do listopada 1985, coupé do sierpnia 1985, a ostatnie 63 kombi zjechały z taśmy w Bremie w styczniu 1986. Łącznie powstało 2 696 915 egzemplarzy W123.
Która faza W123 nadaje się na tablice zabytkowe?
Każda – w 2026 roku wszystkie roczniki mają co najmniej 40 lat, więc wiek nie jest barierą. Jak wygląda procedura rejestracji zabytkowej, wyjaśniamy w poradniku o żółtych tablicach.
Które roczniki W123 są najrzadsze lub najdroższe?
Najbardziej kolekcjonerskie są coupé i kombi T – mała podaż przy dużym popycie – a najmniejszą serią wśród wersji turbo był 300 CD Turbo (8 007 sztuk). Konkretne ceny i wyceny opisujemy w osobnym tekście o cenach W123.
Co to jest „Mopf”?
Skrót od Modelpflege, czyli „dbania o model” – pakiet zmian, którym producent odświeża istniejący model w trakcie produkcji, bez zmiany generacji. W123 przeszedł dwa Mopfy: w 1979 i 1982 roku.
Zaloguj się, aby dodać komentarz.