Przejdź do treści

VW Corrado — historia, VR6 kontra G60 i ceny

Classic Green — jeden z 250 egzemplarzy Storma w tym lakierze. Pożegnalna seria z 1995 roku, po której Volkswagen nie dał Corrado następcy.
Calreyn88 / Wikimedia Commons, CC BY-SA 4.0
Classic Green — jeden z 250 egzemplarzy Storma w tym lakierze. Pożegnalna seria z 1995 roku, po której Volkswagen nie dał Corrado następcy.

97 521 egzemplarzy w siedem lat. Volkswagen zbudował coupé, którego wyjątkowość sam po kolei podważał — zaczynając od silnika, który miesiąc przed premierą trafił do Golfa. Historia Corrado, VR6 kontra G60 i co sprawdzić przed zakupem.

Spis treści (9)
  1. Miał być Sciroccem, został Corrado
  2. Silnik, który przestał być wyjątkowy miesiąc przed premierą
  3. Spojler wysuwany przy 120 km/h
  4. VR6: sześć cylindrów pod kątem 15 stopni
  5. Dziewięć wersji silnikowych w siedem lat
  6. Storm i koniec produkcji 6 lipca 1995
  7. Corrado w Polsce: klub z Krakowa i ceny w 2026 roku
  8. Co sprawdzić przed zakupem
  9. Najczęstsze pytania

Miał być Sciroccem, został Corrado

Volkswagen zbudował 97 521 egzemplarzy Corrado — w siedem lat, od jesieni 1988 do lipca 1995 roku. Coupé miało pokazać, że marka od Golfa potrafi zrobić auto z wyższej półki. Dostało własne nadwozie, silnik z mechanicznym doładowaniem i spojler, który przy 120 km/h sam wysuwał się z tylnej klapy.

Miesiąc przed premierą Corrado ten sam doładowany silnik trafił do Passata i do Golfa. Trzy lata później to samo stało się z sześciocylindrowym VR6 — jednostką, z którą Corrado kojarzy się do dziś.

Ta historia zaczyna się siedem lat przed premierą. W maju 1981 roku Volkswagen otworzył zlecenie rozwojowe oznaczone EA 494. Scirocco drugiej generacji było wtedy w salonach świeżą nowością. Nowy projekt miał przygotować model, który po nim przejmie w gamie miejsce sportowego coupé. Przez pierwsze trzy lata pracowano dokładnie nad tym.

W 1984 roku plan się zmienił. Projekt dostał wtedy roboczą nazwę „Taifun", po niemiecku tajfun — angielskie „Typhoon" miał już zastrzeżone General Motors. Razem z nazwą zmieniło się miejsce auta w cenniku. Scirocco II miało zostać w produkcji, a nowe coupé stanąć nad nim: wyżej wycenione i z mocniejszym silnikiem. Od tej decyzji w planach Volkswagena stały obok siebie dwa coupé.

Nadwozie prowadził Herbert Schäfer, ówczesny szef stylistyki Volkswagena. Punktem odniesienia było dla niego pierwsze Scirocco Giorgetta Giugiaro. Stąd w Corrado długie drzwi, wąska tylna szyba boczna uniesiona ku górze i szeroki słupek C. Volkswagen sięgnął po rysunek sprzed dekady, przeskakując przez generację, która akurat stała w salonach.

Wąska tylna szyba boczna, szeroki słupek C i klapa z chowanym spojlerem. Sylwetkę Herbert Schäfer wziął z pierwszego Scirocco, przeskakując przez generację, która stała wtedy w salonach.
Rudolf Stricker / Commons, CC BY-SA 3.0
Wąska tylna szyba boczna, szeroki słupek C i klapa z chowanym spojlerem. Sylwetkę Herbert Schäfer wziął z pierwszego Scirocco, przeskakując przez generację, która stała wtedy w salonach.

Nazwę auto dostało tuż przed wejściem na rynek. „Corrado" wywodzi się z hiszpańskiego czasownika correr — biec, pędzić. Volkswagen nazywał wtedy modele wiatrami i prądami powietrza.

Gotowe coupé pokazano jesienią 1988 roku, na targach IAA we Frankfurcie. Produkcja ruszyła we wrześniu w zakładzie Karmanna w Osnabrück, poza fabrykami Volkswagena. Karmann budował dla marki auta niskonakładowe od czasów Karmanna Ghii, później także kabriolet Golfa i Scirocco. Linia w Osnabrück mogła wypuszczać około osiemdziesięciu aut dziennie. Przez cały cykl życia Corrado nie musiała pracować pełną mocą.

Hala Karmanna w Osnabrück. Corrado nie powstawało w żadnej fabryce Volkswagena — składali je ci sami ludzie, którzy wcześniej budowali Karmanna Ghię i kabriolet Golfa.
Ch. Grovermann / Commons, CC BY-SA 4.0
Hala Karmanna w Osnabrück. Corrado nie powstawało w żadnej fabryce Volkswagena — składali je ci sami ludzie, którzy wcześniej budowali Karmanna Ghię i kabriolet Golfa.

Pod nadwoziem leżała platforma A2 — ta sama, na której stał Golf II i Jetta II. Rozstaw osi obu aut różni się o pojedyncze milimetry. Obiegowa opinia, że Corrado to Golf w ładniejszym ubraniu, upraszcza jednak za mocno. Podwozie i technika to zestaw komponentów z kilku modeli ówczesnej gamy. Wersje z silnikiem VR6 dostały później elementy zawieszenia z nowszej platformy A3.

Scirocco II zostało w niemieckim cenniku aż do 1992 roku. Przez pierwsze cztery lata życia Corrado klient wchodzący do salonu Volkswagena miał więc do wyboru oba coupé. Starsze i tańsze stało obok nowego. Corrado formalnie zastąpiło poprzednika dopiero wtedy, gdy ten zszedł z cennika.

Silnik, który przestał być wyjątkowy miesiąc przed premierą

Znakiem firmowym nowego coupé miał być silnik 1.8 G60 — czterocylindrowa jednostka z mechanicznym doładowaniem i mocą 160 KM. Doładowanie dawała sprężarka spiralna G-Lader: dwie zazębiające się spirale tłoczyły powietrze do coraz mniejszej przestrzeni, aż do nadciśnienia rzędu 0,8 bara. Taką techniką zwykły Golf się nie chwalił.

Sprężarka G-Lader zdjęta z silnika G60. Volkswagen reklamował ją jako bezobsługową; w praktyce co jakieś 48 tysięcy kilometrów wraca na taki właśnie warsztatowy stół.
Tony Harrison / Commons, CC BY-SA 2.0
Sprężarka G-Lader zdjęta z silnika G60. Volkswagen reklamował ją jako bezobsługową; w praktyce co jakieś 48 tysięcy kilometrów wraca na taki właśnie warsztatowy stół.

W sierpniu 1988 roku ten sam silnik G60 trafił pod maskę Passata B3 i Golfa II. Miesiąc później, we wrześniu, Corrado dopiero schodziło z linii Karmanna. Volkswagen sam odebrał swojemu coupé efekt zaskoczenia, zanim auto w ogóle stanęło w salonach.

Za coupé trzeba było przy tym sporo dopłacić. Corrado G60 kosztowało w Niemczech na starcie w 1989 roku 42 500 marek. Dla porównania zwykły Golf GTI 16V kosztował 28 070 marek (1987) i 31 100 marek (1990). Premia za wersję w karoserii coupé sięgała więc od 11 400 do 14 400 marek, zależnie od rocznika. Za oceanem bazowe Corrado dzieliło od Golfa GTI około 5 950 dolarów w 1992 roku.

Sam silnik też nie zachwycał na górze. G60 miał sporo momentu na niskich obrotach, ale powyżej 4000 obr./min robił się głośny i zdyszany. Już wtedy wyczekiwano mocniejszej jednostki — sześciu cylindrów, które miały dopiero nadejść.

Trzy lata później historia się powtórzyła. Nowy sześciocylindrowy VR6, z którym Corrado kojarzy się do dziś, znów trafił równolegle do Golfa i Passata. Volkswagen liczył na jakieś dziesięć tysięcy sprzedanych coupé rocznie. Przez cały czas produkcji wynik pozostawał wyraźnie poniżej tego progu.

Spojler wysuwany przy 120 km/h

Największe wrażenie na parkingu robił element schowany w tylnej klapie. Przy 120 km/h wysuwał się z niej płaski spojler, żeby docisnąć tylną oś i uspokoić auto przy dużej prędkości. Poniżej tego progu chował się z powrotem. W wersjach na rynek amerykański wysuwał się wcześniej, przy około 72 km/h.

Spojler w pozycji wysuniętej. Przy 120 km/h wychodził z klapy sam, ale przełącznik w kabinie pozwalał zrobić to samo na parkingu — i mało kto sobie tego odmawiał.
Charles / Wikimedia Commons, CC BY 2.0
Spojler w pozycji wysuniętej. Przy 120 km/h wychodził z klapy sam, ale przełącznik w kabinie pozwalał zrobić to samo na parkingu — i mało kto sobie tego odmawiał.

Volkswagen twierdził, że to pierwszy produkowany seryjnie samochód z automatycznie wysuwanym tylnym spojlerem. Rzecz jest sporna. Tej samej jesieni 1988 roku, 28 września, premierę miało Porsche 911 generacji 964 — również z chowanym, prędkościowo sterowanym spojlerem — a Porsche z tą kolejnością się nie zgadza. Różnica między obiema premierami liczyła się w tygodniach.

W materiałach reklamowych Volkswagen pytał wprost, na ile taki ruchomy spojler jest w ogóle potrzebny. Odpowiadał: na tyle, by montowano go w bolidach Formuły 1 i w Porsche Carrera 4. Marka pożyczała prestiż wyścigowej aerodynamiki dla kompaktowego coupé.

Dla wielu spojler był po prostu zabawką. Fotograf Dean Smith wspomina z dzieciństwa: „Tata miał Corrado, a ja siedziałem z tyłu i patrzyłem, jak skrzydło się podnosi i chowa". Dawało się go zresztą wysunąć ręcznie, przełącznikiem w kabinie, dla samego efektu.

VR6: sześć cylindrów pod kątem 15 stopni

Corrado kojarzy się dziś z jednym silnikiem — VR6. To sześciocylindrowa jednostka o nietypowej budowie: dwa rzędy cylindrów rozwarte wobec siebie zaledwie o 15 stopni, ułożone naprzemiennie, zygzakiem. Klasyczne V6 rozstawia rzędy pod kątem 60 czy 90 stopni i w poprzek małego nadwozia się nie mieści. Wąski kąt pozwolił wcisnąć szóstkę tam, gdzie wcześniej mieściła się tylko czwórka.

Sześć cylindrów rozwartych o 15 stopni i jedna wspólna głowica. Tylko dzięki temu szóstka zmieściła się w przedziale zaprojektowanym pod czterocylindrowego Golfa.
A. Weber / Commons, copyrighted free use
Sześć cylindrów rozwartych o 15 stopni i jedna wspólna głowica. Tylko dzięki temu szóstka zmieściła się w przedziale zaprojektowanym pod czterocylindrowego Golfa.

Dzięki temu oba rzędy dzieliły jedną wspólną głowicę. Stąd wzięła się nazwa: VR6, od niemieckiego „V" i „Reihenmotor", czyli silnika rzędowego. Pomysł miał swój pierwowzór — wąskokątne widlaste silniki budowała Lancia już w latach dwudziestych.

VR6 zadebiutował w 1991 roku, pokazany w marcu na salonie w Genewie. Corrado było jednym z dwóch pierwszych modeli Volkswagena z tym silnikiem, obok sedana Passata B3. Ta sama jednostka trafiła później do Golfa III. Podstawowy kłopot Corrado został więc bez rozwiązania: znów dzieliło swój najważniejszy atut z tańszym autem.

W europejskiej wersji VR6 miał 2,9 l pojemności, 190 KM i 245 Nm. Rozpędzał Corrado do 235 km/h. W obrębie zmierzonej gamy Volkswagena lat 1988–1995, włącznie z homologacyjnym Golfem Rallye G60, żaden model nie przekroczył tej prędkości. Amerykanie dostali odmianę oznaczoną SLC, z mniejszym silnikiem 2,8 l i mocą rzędu 172–174 KM.

Sam charakter silnika robił wrażenie. Moc narastała płynnie od 2000 obr./min, a bliżej 4500 jednostka budziła się na dobre, żeby odpuścić dopiero przy czerwonej strefie na 6500 obr./min. Do tego dźwięk: gładki pomruk rzędowej szóstki z chropowatą nutą, jakiej klasyczne V6 nie wydaje.

Nowy silnik zmienił samą sylwetkę auta. Przód trzeba było wydłużyć i przeprojektować, poszerzyć nadkola, sięgnąć po elementy zawieszenia z nowszej platformy. Prowadzenie zebrało za to najlepsze recenzje w całej karierze modelu — Corrado VR6 przez lata nosiło nieoficjalny tytuł najlepiej prowadzącego się samochodu z napędem na przód. Wielu kierowców uważało, że ta jednostka zasłużyłaby na znaczek Porsche.

Dziewięć wersji silnikowych w siedem lat

Przez siedem lat Corrado przeszło przez dziewięć wersji silnikowych — od wolnossącej 1.8 ze 112 KM po 2,9 l VR6. Poniższa tabela zbiera je wszystkie: kod silnika, pojemność, moc, moment obrotowy, lata produkcji i rynek.

Corrado VR6 w komplecie: szersze nadkola, przeprojektowany przód i 190 KM pod maską. Wersja, z którą model kojarzy się do dziś.
Kieran White / Commons, CC BY 2.0
Corrado VR6 w komplecie: szersze nadkola, przeprojektowany przód i 190 KM pod maską. Wersja, z którą model kojarzy się do dziś.
WersjaKod silnikaPojemnośćMocMoment obrotowyLata produkcjiRynek
1.8 (bez katalizatora)PB1781 cm³112 KM159 Nm1988–1989Europa
1.8 (katalizator)PF1781 cm³107 KM154 Nm1988–1989Europa
1.8 16V (bez katalizatora)KR1781 cm³136–139 KM168 Nm1988–1990Europa
1.8 16V (katalizator)PL1781 cm³129 KM168 Nm1990–1992Europa
1.8 G60PG1781 cm³160 KM225 Nm1988–1993Europa
2.0 8V2E / ADY1984 cm³115 KM166 Nm1993–1995Europa
2.0 16V9A1984 cm³136 KM180 Nmod 1991Europa
2.8 VR6 (SLC)AAA2792 cm³172–174 KM235 Nm1992–1995USA/Kanada
2.9 VR6ABV2861 cm³190 KM245 Nm1991–1995Europa

W praktyce liczą się dwie skrajności tej listy. G60 i VR6 to wersje, po które kolekcjoner sięga dziś w pierwszej kolejności. Wolnossące 1.8 i 2.0 są tańsze w zakupie i utrzymaniu, a przy tym najprostsze w naprawie.

Storm i koniec produkcji 6 lipca 1995

Corrado nie zgasło po cichu. W 1995 roku, na sam koniec, Volkswagen przygotował na rynek brytyjski pożegnalną edycję Storm — 500 sztuk w dwóch kolorach, po 250 każdego: Mystic Blue i Classic Green. Do zielonego lakieru dobrano kremową skórę, do niebieskiego czarną, a całość stanęła na piętnastocalowych felgach BBS Solitude.

Wcześniej, w 1992 roku, powstała odmiana jeszcze rzadsza. Campaign była nagrodą w konkursie dla brytyjskich dealerów o najwyższej sprzedaży Corrado — sześć zbudowanych egzemplarzy, z czego cztery znane jako zachowane (stan na lata 2022–2024). Rozpoznać ją można po lakierze Dusty Mauve i skórzanej tapicerce w kolorze terakoty.

Linia w Osnabrück stanęła 6 lipca 1995 roku. Zbudowano 97 521 egzemplarzy Corrado — niemal 98 tysięcy w siedem lat. Na rynku amerykańskim, gdzie coupé sprzedawano jako SLC, znalazło nabywców około 18 500 sztuk. Bezpośredniego następcy Corrado nie doczekało się w ofercie Volkswagena.

Złożyło się na to kilka rzeczy naraz. Cena odstawała od reszty gamy, a szybszego, mocnego Golfa dawało się mieć taniej. Segment sportowych coupé kurczył się na rzecz gorących hatchbacków. Do tego Volkswagen wciąż uchodził za markę budżetową, której trudno było sprzedać drogie auto z wyższej półki.

Corrado w Polsce: klub z Krakowa i ceny w 2026 roku

Polska historia Corrado ma konkretną datę i nazwisko. Miłosz Popiołek, dziś prezes klubu, pierwszy raz usiadł za kierownicą tego auta w 1993 roku — kolega przywiózł wtedy VR6 z zagranicy. „Zakochałem się w tym aucie od razu, ale jeszcze przez kilka lat było poza moim zasięgiem" — wspomina. Nowe Corrado kosztowało prosto z fabryki ponad 50 tysięcy marek, więc do Polski trafiały wyłącznie egzemplarze używane.

Pięć lat po tej pierwszej jeździe, około 1998 roku, Popiołek kupił własne Corrado — siedmioletnie G60 za 20 tysięcy złotych. 23 września 1998 roku razem z innymi zapaleńcami założył w Krakowie Corrado Club Polska. W lipcu 1999 roku sprzedał G60 i sięgnął po wymarzone VR6, auto, o którym myślał od pierwszej jazdy sześć lat wcześniej.

Klub z Krakowa do dziś zbiera właścicieli z całej Polski — w pewnym momencie liczył ich około osiemdziesięciu. Organizuje po kilka zlotów rocznie, na które zjeżdża po kilkadziesiąt aut. Więcej o krajowych społecznościach marki napisaliśmy w tekście o klubach Volkswagena w Polsce.

Popiołek nie ukrywa, że zloty mają wyścigowe zacięcie. „Przy okazji każdego spotkania, pod nadzorem policji i w wyznaczonych miejscach, organizujemy wyścigi. Zdarza się, że prędkości są duże — mój rekord to prawie 260 km/h" — mówi. W tej samej rozmowie przypomina jednak, że taka jazda wymaga trzymania auta w nienagannym stanie technicznym.

Rynek wtórny opowiada osobną historię. W 2005 roku, dekadę po końcu produkcji, egzemplarz 2.0 w dobrym stanie kosztował w Polsce około 12 tysięcy złotych — z komentarzem, że dwulitrowa wersja „lepiej wygląda, niż jeździ". W połowie 2026 roku ceny rozjeżdżają się szeroko: G60 do remontu zaczyna się od około 21 tysięcy złotych. VR6 w dobrym stanie kosztuje 79 tysięcy, a wyjątkowo zadbane G60 z 1988 roku bywa wyceniane na 129 tysięcy.

Aktualne oferty najłatwiej przejrzeć na giełdzie klasyków. Oryginalne części z programu Volkswagen Classic Parts dystrybuuje w Polsce importer marki, a zamienniki są szeroko dostępne w sieciach części.

Co sprawdzić przed zakupem

Corrado ma dziś ponad trzydzieści lat i największym wrogiem każdego egzemplarza jest rdza. Zaglądaj pod progi — w miejscach podnoszenia auta na lewarku ginie warstwa ochronna i korozja rozwija się od środka przekroju. Sprawdź przednie błotniki, tylne nadkola i okolicę wlewu paliwa. Zatkane odpływy szyberdachu potrafią wpuścić wodę do podłogi i mocowań foteli.

Silnik oglądaj pod kątem konkretnej wersji. W G60 sercem kłopotów jest sprężarka G-Lader: Volkswagen reklamował ją jako bezobsługową, co okazało się pomyłką. Uszczelki i łożyska wymagają regeneracji co jakieś 48 tysięcy kilometrów albo co trzy lata — pytaj o udokumentowaną historię tej naprawy. Spadek doładowania, wysokie zużycie oleju i nietypowy hałas to sygnały, że termin dawno minął.

VR6 ma dwie słabe strony. Pierwsza to napinacz łańcucha rozrządu — dobranie się do niego wymaga zdjęcia skrzyni biegów, więc naprawa jest droga i bywa odkładana. Druga to układ chłodzenia: zmęczą się pompa wody, termostat i wentylator, a przegrzanie w tym silniku kończy się poważnie. Poproś o dowody sprawnego chłodzenia i sprawdź, czy wentylator załącza się na najwyższym biegu.

Na koniec drobiazgi, które i tak kosztują. Elektryka lubi łapać usterki na masach i skorodowanych stykach w panelu bezpieczników. Plastikowe elementy podnośników szyb pękają i szyba nie domyka się do końca. Sprawdź też, czy spojler równo wysuwa się i chowa — po tym mechanizmie szybko widać zaniedbany egzemplarz.

Wnętrze amerykańskiego SLC — prędkościomierz w milach i jasna skóra. Oryginalna tapicerka z epoki jest dziś jednym z najdroższych elementów do odtworzenia.
Bill Abbott / Commons, CC BY-SA 2.0
Wnętrze amerykańskiego SLC — prędkościomierz w milach i jasna skóra. Oryginalna tapicerka z epoki jest dziś jednym z najdroższych elementów do odtworzenia.

Wniosek jest prosty. VR6 z pełną historią chłodzenia i rozrządu albo G60 świeżo po regeneracji sprężarki kosztuje więcej, ale oszczędza najdroższych niespodzianek. Tani egzemplarz bez dokumentacji potrafi pochłonąć różnicę w cenie już w pierwszym roku.

Najczęstsze pytania

Czym różni się silnik VR6 od klasycznego V6?

W klasycznym V6 dwa rzędy cylindrów rozstawione są pod kątem 60 lub 90 stopni i mają osobne głowice. VR6 zawęża ten kąt do 15 stopni, dzięki czemu oba rzędy mieszczą się pod jedną wspólną głowicą. Powstaje sześciocylindrowy silnik krótki jak czterocylindrowy, który daje się ułożyć w poprzek małego nadwozia.

Ile koni ma Corrado VR6?

Europejska wersja 2,9 l o kodzie ABV rozwija 190 KM i 245 Nm, co wystarcza do 235 km/h. Na rynku amerykańskim Corrado sprzedawano jako SLC z mniejszym silnikiem 2,8 l i mocą 172–174 KM. Obie odmiany dzielą tę samą wąskokątną konstrukcję VR6.

Który silnik w Corrado wybrać?

VR6 daje najwięcej mocy i najlepiej trzyma wartość, ale wymaga pilnowania chłodzenia i rozrządu. G60 z mechanicznym doładowaniem ma charakter pod warunkiem regularnej regeneracji sprężarki. Wolnossące 1.8 i 2.0 są najtańsze w utrzymaniu i najprostsze w naprawie, choć osiągami nie zachwycą.

Ile kosztuje VW Corrado w 2026 roku?

W połowie 2026 roku ceny w Polsce zaczynają się od około 21 tysięcy złotych za egzemplarz G60 do remontu. Zadbane wersje VR6 sięgają 79 tysięcy, a pojedyncze auta w stanie pokazowym bywają wyceniane na 129 tysięcy złotych. Przy porównywalnym stanie i przebiegu wersje VR6 zwykle trzymają wyższe ceny niż G60 i odmiany wolnossące.

Jak rzadki jest Corrado Campaign?

Campaign to brytyjska edycja z 1992 roku, przyznawana w nagrodę dealerom o najwyższej sprzedaży modelu. Zbudowano zaledwie sześć egzemplarzy, z których cztery są znane jako zachowane (stan na lata 2022–2024). Rozpoznaje się je po lakierze Dusty Mauve i tapicerce w kolorze terakoty.

Jakie są opinie o VW Corrado?

Corrado ceni się przede wszystkim za prowadzenie — w swoich czasach uchodziło za jedno z najlepiej jeżdżących aut z napędem na przednią oś. Sześciocylindrowy VR6 zbiera pochwały za moc i brzmienie, a doładowany G60 wypada słabiej na wysokich obrotach. Kupujący dziś muszą liczyć się z korozją nadwozia oraz kosztownym utrzymaniem chłodzenia i rozrządu w VR6, a w G60 — regeneracją sprężarki.

Po artykule

Masz Volkswagen Corrado w garażu?

Pokaż go ludziom, którzy właśnie o nim czytają – dodaj bezpłatne ogłoszenie.

Dodaj bezpłatne ogłoszenie Zobacz ogłoszenia Volkswagen
0 zł – bez prowizji i bez opłat za odnowienie Ogłoszenie czyta redaktor, nie algorytm Zostaje na giełdzie, aż sprzedasz

Zobacz również

Bordowy 1200 Cabriolet, wersja budowana od 1954 do 1965 roku. Złożony dach nie chował się pod żadną pokrywę i leżał nad tyłem jak kufer.

VW Garbus Cabrio – kabriolet Karmanna: wersje i ceny

Otwartego Garbusa budował Karmann w Osnabrücku – i wypuszczał go jeszcze cztery i pół roku po tym, jak Volkswagen zamknął produkcję sedana tej generacji. Koniec ogłosił Wolfsburg. Sprawdzamy, ile takich aut stoi dziś w Polsce na sprzedaż i po ile.

Dwadzieścia lat po premierze Volkswagen wyprowadził Phaetona na płytę lotniska. Limuzyna, której rynek nie chciał kupować, wygląda dziś lepiej niż w dniu debiutu.

VW Phaeton (2002–2016): kompletny przewodnik

Miał dowieść, że Volkswagen potrafi zbudować klasę S. Powstał na rozkaz Piëcha, technikę dzielił z Bentleyem, a przegrał ze snobizmem wobec znaczka. Posiadacze cenią go dziś za ciszę i komfort zaprojektowane z absurdalnym zapasem.

Volkswagen Scirocco III sprzed liftingu w zielonym lakierze Viperngrün — ujęcie 3/4 z przodu, seryjne kołpaki i ciemny dach, egzemplarz zaparkowany przy ulicy.

VW Scirocco III (2008–2017) — silniki, usterki i ceny

Scirocco III wróciło do gamy w 2008 roku, po szesnastu latach przerwy, i zostało ostatnim sportowym coupé Volkswagena. Powstało 272 436 egzemplarzy, a lifting z 2014 roku wymienił całe rodziny silników. Przy zakupie decydują więc silnik i rocznik.

Odrestaurowany Volkswagen Scirocco I 1.6 z 1980 roku w czerwonym lakierze — przód z lewej strony, cztery okrągłe reflektory i czarna atrapa ze znaczkiem VW. Zdjęcie z wystawy NEC Restoration Show w Birmingham, marzec 2022.

VW Scirocco I i II — historia, wersje i silniki klasyka

W marcu 1974 Volkswagen pokazał w Genewie coupé Scirocco — dwa miesiące przed premierą Golfa, z którym dzieliło płytę podłogową. Dwie generacje zostały na tej płycie do 1992 roku. Scirocco III z lat 2008–2017 to już inna epoka i inna technika.

Pięć historycznych Volkswagenów Garbusów w rzędzie na trawie przed fabryką w Wolfsburgu — roczniki od 1938 do 1976.

Kluby Volkswagena w Polsce — Garbus, Bus, Golf

Pierwsza Garbojama w 2001 roku zebrała 251 Garbusów i z miejsca stała się największym zlotem starych VW w tej części Europy. Ćwierć wieku później polska scena klasycznych Volkswagenów to kilkanaście żywych adresów — od stowarzyszeń po grupy Golfa Mk2.

Pięć historycznych Volkswagenów Garbusów w rzędzie na trawie przed fabryką w Wolfsburgu — roczniki od 1938 do 1976.

VW Garbus — historia, wersje i ceny w 2026 roku

Auto zaprojektowane na rozkaz Hitlera stało się maskotką dzieci kwiatów. Od 1945 do 2003 roku wyprodukowano 21 529 464 egzemplarze Garbusa. Dziś to jeden z najłatwiejszych sposobów, żeby wejść w klasyczną motoryzację.

Więcej: Corrado 1988-1995 ▸
ikona klasyk.pl