Przejdź do treści

VW Garbus — historia, wersje i ceny w 2026 roku

Pięć historycznych Volkswagenów Garbusów w rzędzie na trawie przed fabryką w Wolfsburgu — roczniki od 1938 do 1976.
Volkswagen AG
Pięć historycznych Volkswagenów Garbusów w rzędzie na trawie przed fabryką w Wolfsburgu — roczniki od 1938 do 1976.

Auto zaprojektowane na rozkaz Hitlera stało się maskotką dzieci kwiatów. Od 1945 do 2003 roku wyprodukowano 21 529 464 egzemplarze Garbusa. Dziś to jeden z najłatwiejszych sposobów, żeby wejść w klasyczną motoryzację.

Spis treści (8)
  1. Obietnica za 990 marek
  2. Major Hirst uruchamia taśmę
  3. „Think Small”: szczerość, która sprzedała miliony
  4. Vocho, taksówka z Puebli
  5. Garbus po polsku
  6. Od 1200 do Última Edición — przewodnik po wersjach
  7. Ile kosztuje Garbus i na co uważać przy zakupie
  8. Najczęstsze pytania o VW Garbusa

Obietnica za 990 marek

W maju 1938 roku pod Fallersleben Adolf Hitler wmurował kamień węgielny pod nową fabrykę. Powstającemu autu nadał nazwę KdF-Wagen — „samochód siły przez radość”. Pomysł chodził za nim od dawna. Chciał wozu dla zwykłej niemieckiej rodziny: dwoje dorosłych, troje dzieci, zdolnego jechać po nowych autostradach. O takim aucie rozmawiał z Ferdinandem Porsche już w 1934 roku.

Obietnica miała swoją cenę — 990 marek. Żeby ją spełnić, Niemiecki Front Pracy uruchomił latem 1938 roku program oszczędnościowy. Zasada była prosta: 5 marek tygodniowo, wklejanych do książeczki jako znaczki, aż uzbiera się na auto. Zapisało się 336 638 ludzi, którzy wpłacili razem ponad 380 milionów marek.

Zachowany KdF-Wagen z 1938 roku. Auto miało kosztować 990 marek — z programu oszczędnościowego nie odebrał go żaden z 336 tysięcy ciułaczy.
Volkswagen AG
Zachowany KdF-Wagen z 1938 roku. Auto miało kosztować 990 marek — z programu oszczędnościowego nie odebrał go żaden z 336 tysięcy ciułaczy.

Auta z tego programu nie odebrał żaden z nich. Jedyny egzemplarz z tamtej ery, jaki trafił w prywatne ręce, dostał sam Hitler — kabriolet Typu 1 na 55. urodziny, 20 kwietnia 1944 roku. Fabryka już przeszła wtedy na produkcję wojskową. Wpłacone pieniądze przepadły razem z kontem Frontu Pracy w sowieckiej strefie okupacyjnej. Do sprawy Volkswagen wrócił dopiero w 1961 roku, oferując dawnym ciułaczom do 600 marek zniżki na nowy samochód albo do 100 marek w gotówce.

Czyj właściwie był to pomysł? Odpowiedź nigdy nie była prosta.

Béla Barényi, węgiersko-austriacki inżynier, naszkicował auto z silnikiem z tyłu i chłodzeniem powietrzem już w 1925 roku, a plany opublikował cztery lata później, nie opatentowawszy ich. Porsche sięgnął po podobny układ dopiero później. W 1955 roku Barényi wygrał proces z Volkswagenem — sąd uznał go za współtwórcę koncepcji Typu 1, a on zażądał za to symbolicznej jednej marki. Część historyków uważa jego rolę za wyolbrzymioną, więc ostrożniej mówić tu o sporze o autorstwo.

Druga sprawa dotyczyła Tatry. Konstruktor Tatry, Hans Ledwinka, zbudował w 1931 roku prototyp Tatry V570 — silnik bokser, chłodzony powietrzem, umieszczony z tyłu, w pełni opatentowany. Tatra pozwała Volkswagena o naruszenie patentów, ale proces przerwało niemieckie zajęcie Czechosłowacji. Wrócono do niego po wojnie. Roszczenie prowadziła wtedy przedwojenna rodzina właścicieli, Ringhofferowie, przez zachodnich powierników praw patentowych; znacjonalizowana już firma Tatra nie była stroną. Milion marek, który Volkswagen wypłacił w 1965 roku, trafił właśnie do Ringhofferów.

Major Hirst uruchamia taśmę

W 1945 roku fabryka pod Wolfsburgiem była kupą gruzu po nalotach. Przyjechał do niej 29-letni major brytyjskiej armii, Ivan Hirst, z zadaniem urządzenia w halach warsztatu naprawczego dla wojsk okupacyjnych. Rozejrzał się i zobaczył, że maszyny w większości przetrwały bombardowania — zniszczenia były na wierzchu, a hala generatorów w środku wciąż pracowała.

5 czerwca 1945 roku zakład przeszedł formalnie pod brytyjski zarząd wojskowy, a latem nadzór nad nim objął osobiście Hirst. Armia zamówiła 20 tysięcy sedanów. 27 grudnia 1945 roku z taśmy zjechał pierwszy cywilny egzemplarz. Przyszłość fabryki długo wisiała na włosku — pierwotnie miała pójść na reparacje wojenne, do demontażu.

Wolfsburg, druga połowa lat 40. Tablica przy wjeździe nie zostawia wątpliwości, kto rządzi fabryką — Wolfsburg Motor Works działa pod brytyjskim zarządem.
Volkswagen AG
Wolfsburg, druga połowa lat 40. Tablica przy wjeździe nie zostawia wątpliwości, kto rządzi fabryką — Wolfsburg Motor Works działa pod brytyjskim zarządem.

W 1948 roku dyrekcję objął Heinz Nordhoff, inżynier ściągnięty z Opla. Postawił na jeden produkt i jedną zasadę: doskonalić Garbusa bez zmieniania jego kształtu. W pierwszym roku podwoił produkcję. Przez sześć lat zbił liczbę roboczogodzin potrzebnych na złożenie jednego auta z 400 do 100, a do końca 1961 roku roczna produkcja przekroczyła milion sztuk.

„Think Small”: szczerość, która sprzedała miliony

W 1955 roku Nordhoff założył Volkswagen of America. Tego samego roku Amerykanie kupili 32 662 Garbusy — żadne inne importowane auto nie sprzedawało się w Stanach lepiej. Cztery lata później nowojorska agencja Doyle Dane Bernbach dostała zlecenie: sprzedać temu rynkowi małe, dziwaczne auto z Niemiec.

Zamiast ukrywać rozmiar Garbusa, agencja zrobiła z niego zaletę. Na niemal białej stronie, w rogu, siedział malutki samochód pod hasłem „Think Small” — „myśl na małą skalę”. Była to jawna kpina z ówczesnej mody na wielkie, chromowane krążowniki szos. W innej reklamie z tej serii firma pochwaliła się kontrolą jakości. Inżynier Kurt Kroner odrzucił egzemplarz z powodu rysy na chromowanym pasku schowka, tak drobnej, że klient by jej nie zauważył. Nagłówek brzmiał „Lemon”, po angielsku „cytryna”, czyli auto z fabryczną wadą. Reklama tak weszła do języka, że słowo „lemon” znaczy w amerykańskim angielskim wadliwy samochód do dziś.

„Niemand ist vollkommen” — nikt nie jest doskonały. Niemiecka odsłona kampanii, która z fabrycznej kontroli jakości zrobiła najlepszą reklamę Garbusa.
Volkswagen AG
„Niemand ist vollkommen” — nikt nie jest doskonały. Niemiecka odsłona kampanii, która z fabrycznej kontroli jakości zrobiła najlepszą reklamę Garbusa.

W latach 60. Garbus stał się autem kontrkultury. Był tani w zakupie i w naprawie — właściciele sami grzebali przy silniku na poboczu. Młodzi Amerykanie malowali go w psychodeliczne wzory i znaki pokoju, robiąc z niego ruchomy manifest pokolenia.

Jedno wymaga tu sprostowania. Kwiaciasty „hippie van”, który pamiętamy z Woodstocku, to nie Garbus. Ten pojazd to Volkswagen Typ 2, większy brat sedana z tym samym silnikiem i skrzynią biegów — jego osobną historię opisaliśmy w przewodniku o Transporterze. Malowane w kwiaty domy na kółkach to część legendy busa.

Do popkultury Garbus wjechał też jako Herbie, samochód z własnym charakterem z filmu Disneya „The Love Bug” z 1968 roku. Do tytułowej roli wybrano egzemplarz z rocznika 1963; w castingu pokonał między innymi Toyotę i Fiata.

Numer 53 w pełnym biegu. Garbus w barwach Herbiego — filmowego auta z charakterem, które w castingu u Disneya ograło Toyotę i Fiata.
Volkswagen AG
Numer 53 w pełnym biegu. Garbus w barwach Herbiego — filmowego auta z charakterem, które w castingu u Disneya ograło Toyotę i Fiata.

17 lutego 1972 roku z taśmy zjechał egzemplarz numer 15 007 034 i pobił rekord produkcyjny Forda T, który trzymał się 45 lat. Model T dobił do swojego wyniku w 19 lat. Garbus potrzebował 34, bo produkcja ruszyła na dobre dopiero w 1946 roku. W reklamach z tamtego czasu VW ukłonił się poprzednikowi, wplatając w nie literę „T”.

Vocho, taksówka z Puebli

W Niemczech Garbus zszedł z taśmy w 1978 roku. Jego miejsce zajął Golf, nowoczesny hatchback wprowadzony cztery lata wcześniej. Sam model jednak nie umarł — linia produkcyjna żyła dalej za oceanem, najpierw w Brazylii, potem w Meksyku, aż do 2003 roku.

W Meksyku Garbus był przede wszystkim taksówką: tanią, prostą, wszędobylską. Miejscowi nazywali go „Vocho” i przez dekady woził pasażerów po stolicy i po Puebli. W 2002 roku burmistrz miasta Meksyk zadekretował, że taksówki muszą mieć czworo drzwi i osobny bagażnik. Dwudrzwiowy Garbus przestał się łapać do floty, a taksówkarze byli dużą częścią jego klienteli. Ta decyzja usunęła modelowi grunt spod kół.

30 lipca 2003 roku z taśmy w Puebli zjechał ostatni klasyczny, chłodzony powietrzem Garbus — egzemplarz numer 21 529 464. Pomalowany na kolor arktycznego błękitu, na białościennych oponach, z bukietem róż na masce przejechał przez halę przy dźwiękach mariachi grającego „Las Golondrinas”, meksykańską pieśń pożegnalną. Na przedniej szybie miał napis: ostatni sedan świata. Dziś stoi w muzeum Volkswagena w Wolfsburgu.

Puebla, 30 lipca 2003 roku. Ostatni klasyczny Garbus zjeżdża z taśmy przy dźwiękach mariachi, a bukiet na masce układa się w barwy meksykańskiej flagi.
Volkswagen AG
Puebla, 30 lipca 2003 roku. Ostatni klasyczny Garbus zjeżdża z taśmy przy dźwiękach mariachi, a bukiet na masce układa się w barwy meksykańskiej flagi.

Serię finałową nazwano „Última Edición” — 3000 sztuk w tym samym błękicie, z chromowanymi dodatkami, w cenie około 84 tysięcy peso. Rozeszły się w kilka dni. Łatwo pomylić to pożegnanie z innym: w 2019 roku ta sama fabryka w Puebli żegnała Beetle'a A5, następcę New Beetle'a z 1998 roku. Oba nowsze modele zbudowano już na płycie Golfa. Tamta ceremonia też miała mariachi, ale dotyczyła zupełnie innego samochodu.

Garbus po polsku

Na polskie drogi Garbus trafił już w latach 50., ale naprawdę rozgościł się w latach 60. i 70. W kraju, po którym jeździły głównie Syreny, Warszawy i Fiaty 126p, niemiecki chrząszcz był namacalnym kawałkiem Zachodu. Młodzi Polacy marzyli o własnym „chrząszczu”, bo posiadanie go mówiło coś o aspiracjach właściciela.

Sama nazwa jest polskim wynalazkiem. „Garbus” nigdy nie był określeniem oficjalnym — Niemcy mówili „Käfer”, czyli chrząszcz. Polacy popatrzyli na wygięty dach i zobaczyli garb.

Wokół Garbusa wciąż sporo się u nas dzieje. W 2001 roku krakowski klub „Garb Wawelski” zorganizował pierwszy Europejski Zlot Miłośników Garbusa — zjechało 251 aut. Po kilku latach pałeczkę przejął klub „Garbate Stokrotki” i prowadzi imprezę do dziś pod nazwą „Garbojama” — to największy zlot klasycznych Volkswagenów w Polsce. Jeśli myślisz o własnym egzemplarzu, warto zajrzeć do przewodnika po polskich klubach Volkswagena — tam najłatwiej trafić na ludzi, którzy pomogą przy zakupie i naprawie.

Od 1200 do Última Edición — przewodnik po wersjach

Przez 65 lat, licząc od kamienia węgielnego w 1938 roku, Garbus zmieniał się w środku, prawie nie ruszając sylwetki. Sam układ — silnik z tyłu, chłodzony powietrzem — miał już przed wojną zawikłaną historię, o sporach o autorstwo pisaliśmy na początku. Do seryjnego auta doprowadziło go biuro inżynierskie Ferdinanda Porsche. Reszta to dekady drobnych poprawek, a dla kupującego liczy się dziś, którą wersję ma przed sobą.

Pierwszy powojenny model, Typ 11 zwany 1100, miał 1131 cm³ i 25 KM. Do 1953 roku poznasz go po tylnej szybie dzielonej na dwie części — stąd przydomek „Brezelkäfer”, precel. W latach 1953–1957 szyba była już jednoczęściowa, ale owalna — te auta rynek zna dziś jako „Oval”. Potem przyszły kolejne pojemności: 1200 (30–34 KM, wersja bazowa, produkowana najdłużej), 1300 (40 KM) i 1500 (44 KM). Dla kupującego kluczowa jest jedna data — 1965. Wtedy VW zastąpił wymagające regularnego smarowania sworznie zwrotnic, tak zwane king-piny, nowocześniejszymi przegubami kulowymi.

Drugi przełom to lata 1970 i 1972. Model 1302 dostał przednie zawieszenie McPhersona i większy przedni bagażnik. Dwa lata później, w modelu 1303 znanym jako „Super Beetle”, doszła zakrzywiona, panoramiczna szyba przednia — o 42 procent większa od dawnej płaskiej. Te dwie wersje mają osobną listę części zamiennych — wrócimy do tego w rozdziale o zakupie.

Przez cały ten czas firma Karmann budowała w Osnabrück kabriolet — otwartą wersję sedana z danego rocznika, w ogłoszeniach opisywaną zwykle jako „Garbus cabrio”. Produkowała go od 1949 do 1980 roku, łącznie 331 847 sztuk. Otwarte nadwozie wymagało dodatkowych wzmocnień i ręcznie szytego dachu, a na polskiej giełdzie trafia się znacznie rzadziej od sedana. Kabrioletu Karmanna nie należy mylić z Karmann Ghią — osobnym, sportowo stylizowanym modelem tej samej firmy karoseryjnej.

Czteroosobowy kabriolet z pierwszych powojennych lat, według archiwum Volkswagena w policyjnej specyfikacji. Otwartego Garbusa poznasz po dachu składanym w wysoki kufer za kanapą.
Volkswagen AG
Czteroosobowy kabriolet z pierwszych powojennych lat, według archiwum Volkswagena w policyjnej specyfikacji. Otwartego Garbusa poznasz po dachu składanym w wysoki kufer za kanapą.

W 1973 roku pojawiła się jeszcze edycja specjalna GSR, „żółto-czarny ścigacz” — usportowiony wariant modelu 1303 S, z szerszymi felgami i sportowymi fotelami. Podobno powstało jej około 3500 sztuk — to przykład rzadkiej odmiany, która potrafi wyraźnie podnieść wartość auta. Najmłodsze Garbusy to te meksykańskie z Puebli: od 1987 roku miały już tylko silnik 1600 (1584 cm³), a od 1993 wtrysk paliwa.

GSR, „żółto-czarny ścigacz” z 1973 roku. Mat na masce miał gasić odblaski, szersze felgi robiły resztę — powstało około 3500 sztuk.
Volkswagen AG
GSR, „żółto-czarny ścigacz” z 1973 roku. Mat na masce miał gasić odblaski, szersze felgi robiły resztę — powstało około 3500 sztuk.
WersjaLataSilnikPo czym poznasz
Typ 11, zwany 1100 („Brezelkäfer")do 19531131 cm³, 25 KMtylna szyba dzielona pionową listwą na dwie części
„Oval"1953–19571131 cm³ i kolejnetylna szyba jednoczęściowa, ale owalna
1200wersja bazowa, produkowana najdłużej30–34 KMnajskromniejsze wyposażenie w całej gamie
1300od lat 60.40 KMmocniejszy wariant sedana obok bazowego 1200
1500od lat 60.44 KMszczyt gamy przed erą McPhersona
1302od 1970gama jak wyżejprzednie zawieszenie McPhersona, wyraźnie większy przedni bagażnik
1303 („Super Beetle")od 1972gama jak wyżejzakrzywiona, panoramiczna szyba przednia, o 42 procent większa od płaskiej
1303 S GSR1973, około 3500 sztukgama 1303 Sżółto-czarne malowanie, szersze felgi, sportowe fotele
Kabriolet Karmanna1949–1980, 331 847 sztukzgodny z rocznikiem sedanapłócienny dach składany w wysoki kufer za kanapą
Garbus meksykański1987–20031600 (1584 cm³); od 1993 wtrysk paliwanajmłodsze egzemplarze na rynku, często sprowadzane z Meksyku
Última Edición2003, 3000 sztuk1600 z wtryskiemarktyczny błękit, chromowane dodatki, białościenne opony

Jedna data nie należy do żadnej wersji, a decyduje o obsłudze każdej. W 1965 roku Volkswagen zastąpił sworznie zwrotnic, tak zwane king-piny, przegubami kulowymi. Wcześniejsze roczniki wymagają regularnego smarowania przedniej osi.

Osobną historią jest New Beetle — samochód z 1998 roku, postawiony na płycie Golfa, z silnikiem z przodu i chłodzeniem cieczą. Z klasycznym Typem 1 łączy go głównie zaokrąglona sylwetka i nazwa.

Ile kosztuje Garbus i na co uważać przy zakupie

W połowie 2026 roku polski rynek układa się w trzy przedziały cenowe. Za auto do remontu albo projekt zapłacisz od jakichś 8 do 20 tysięcy złotych. Egzemplarz na chodzie, w dobrym stanie, kosztuje zwykle 39–47 tysięcy. Za sztukę po pełnej renowacji albo rzadszą odmianę ceny idą od 57 tysięcy w górę — w pełni odrestaurowany Oval z 1956 roku wystawiono za 159 tysięcy. Sam remont potrafi pochłonąć od około 15 tysięcy przy pracy własnej po jakieś 40 tysięcy za renowację zleconą w całości, choć to widełki orientacyjne.

Największym wrogiem Garbusa jest rdza, i to rdza podstępna. Kanały grzewcze biegnące wzdłuż progów rdzewieją od środka — na zewnątrz widać najwyżej pęcherzyk lakieru, a blacha w środku bywa już przejedzona. Sprawdź też podłogę pod tylnym akumulatorem, studzienkę koła zapasowego z przodu oraz nasady słupków. Śrubokręt wbity w podejrzane miejsce powie ci więcej niż świeży lakier.

Silnik chłodzony powietrzem jest prosty i wytrzymały, ale ma swoje słabe punkty. Najgorszy to nieszczelny uszczelniacz koła zamachowego między silnikiem a skrzynią — olej dostaje się wtedy na sprzęgło i powoduje jego poślizg. Niebieski dym przy zimnym rozruchu zwiastuje zużyte prowadnice zaworów. Ciśnienie oleju na biegu jałowym poniżej 0,3 bara (5 psi) to sygnał ostrzegawczy.

Z częściami jest naprawdę dobrze. Garbus należy do najlepiej zaopatrzonych klasyków na rynku — reprodukcje blach i mechaniki produkuje cały świat, a w Polsce mają je specjalistyczne sklepy. Element podłogi kupisz od jakichś 350 złotych, uszczelki od 20. Jeden haczyk dotyczy modeli 1302 i 1303 z zawieszeniem McPhersona: mają one osobny katalog części, a blachy i elementy zawieszenia ze „zwykłego” Garbusa do nich nie pasują.

Sporo Garbusów przyjeżdża do Polski z Meksyku i USA. Przy takim aucie sprawdź przede wszystkim zgodność numeru nadwozia z dokumentami — rozjazd potrafi zablokować rejestrację. Egzemplarze w wersji amerykańskiej bywają dostosowane do tamtejszych norm homologacyjnych, co czasem utrudnia serwis w kraju.

Última Edición — pożegnalna seria z Puebli w błękicie, z chromem i białościennymi oponami. 3000 sztuk rozeszło się w kilka dni.
Volkswagen AG
Última Edición — pożegnalna seria z Puebli w błękicie, z chromem i białościennymi oponami. 3000 sztuk rozeszło się w kilka dni.

Osobny temat to żółte tablice, czyli rejestracja zabytkowa. Od 2024 roku wojewódzcy konserwatorzy zabytków stosują wytyczne, według których auto z importu musi mieć co najmniej 40 lat. To praktyka urzędów, nie przepis: ustawa o ochronie zabytków żadnej granicy wieku nie podaje. W kilku regionach jest jeszcze wyżej: w łódzkim i podlaskim 50 lat, w lubelskim 43. Ponieważ Garbus nigdy nie powstawał w Polsce, każdy egzemplarz liczy się jako import i podlega progowi 40 lat — niższy próg dla aut produkcji krajowej go nie obejmuje. W praktyce rocznik 1986 osiąga czterdziestkę właśnie w 2026 roku, a najmłodsze meksykańskie „Última Edición” z lat 2002–2003 dobiją do niej dopiero około 2042 roku.

Całą procedurę rozpisaliśmy w osobnych przewodnikach — o żółtych tablicach oraz o rejestracji auta jako zabytek. Zabytkowa rejestracja otwiera też drogę do ubezpieczenia OC dla pojazdów zabytkowych, często tańszego niż standardowe.

Najczęstsze pytania o VW Garbusa

Ile kosztuje VW Garbus?

W połowie 2026 roku ceny na polskim rynku zaczynają się od około 8 tysięcy złotych za egzemplarz do remontu. Auto w dobrym stanie, gotowe do jazdy, kosztuje zwykle od 39 do 47 tysięcy. Za sztukę po pełnej renowacji lub rzadszą odmianę trzeba liczyć od 57 tysięcy wzwyż, a najlepsze egzemplarze przekraczają 150 tysięcy.

Ile pali stary Garbus?

Garbus z silnikiem chłodzonym powietrzem spala orientacyjnie od 6,5 do 10 litrów na 100 kilometrów. Zimą, w mieście, przy częstym rozgrzewaniu zimnego silnika, zużycie potrafi dojść do 12 litrów. Wynik zależy od pojemności silnika i stanu układu zasilania.

Czy VW Beetle to to samo co Garbus?

To zależy, o którym Beetle mowa. Klasyczny Volkswagen Garbus, czyli Typ 1, powstawał od 1938 do 2003 roku, zawsze z silnikiem z tyłu i chłodzeniem powietrzem. New Beetle z 1998 roku i jego następca Beetle z lat 2011–2019 to zupełnie inne, nowocześniejsze samochody zbudowane na płycie Golfa. Krążące w internecie listy „roczników do unikania” dotyczą najczęściej tych nowszych aut.

Dlaczego Garbusy są sławne w Meksyku?

W Meksyku Garbus, nazywany tam „Vocho”, przez dekady był podstawową taksówką — tanią, prostą i wszechobecną w miejskim krajobrazie. Produkowano go w fabryce w Puebli aż do 2003 roku, najdłużej na świecie. Ostatni klasyczny egzemplarz zjechał z tamtejszej taśmy 30 lipca 2003 roku i pożegnano go orkiestrą mariachi.

Czy warto kupić Garbusa w 2026 roku?

Jak na klasyka Garbus jest wyjątkowo przystępny. Mechanika jest prosta na tyle, że wiele napraw zrobisz samodzielnie, a części — od blach po elementy silnika — są szeroko dostępne w Polsce i na świecie. Rynek jest żywy, więc znajdziesz i tani projekt, i gotowy do jazdy egzemplarz. Trzeba się liczyć z jednym: rdza w kanałach grzewczych i progach potrafi ukryć się przed okiem, dlatego przed zakupem warto obejrzeć auto z kimś, kto wie, gdzie zaglądać.

Czy Garbus jest jeszcze produkowany?

Nie. Klasyczny Typ 1 zszedł z taśmy w Puebli 30 lipca 2003 roku i od tamtej pory nie powstaje nigdzie na świecie. W Niemczech produkcja skończyła się już w 1978 roku, a potem model żył wyłącznie w Brazylii i Meksyku. Nowsze auta o podobnej sylwetce to inne konstrukcje na płycie Golfa: New Beetle z 1998 roku i Beetle, którego ta sama fabryka w Puebli pożegnała w 2019 roku.

Jaki silnik miał VW Garbus?

Zawsze czterocylindrowego boksera, umieszczonego z tyłu i chłodzonego powietrzem, bez chłodnicy i bez płynu. Pierwszy powojenny model miał 1131 cm³ i 25 KM. Później gama rosła: 1200 dawało 30–34 KM, 1300 czterdzieści, a 1500 czterdzieści cztery. Najmłodsze egzemplarze z Meksyku miały od 1987 roku wyłącznie jednostkę 1600 o pojemności 1584 cm³, a od 1993 roku wtrysk paliwa zamiast gaźnika.

Zobacz również

Pięć historycznych Volkswagenów Garbusów w rzędzie na trawie przed fabryką w Wolfsburgu — roczniki od 1938 do 1976.

Kluby Volkswagena w Polsce — Garbus, Bus, Golf

Pierwsza Garbojama w 2001 roku zebrała 251 Garbusów i z miejsca stała się największym zlotem starych VW w tej części Europy. Ćwierć wieku później polska scena klasycznych Volkswagenów to kilkanaście żywych adresów — od stowarzyszeń po grupy Golfa Mk2.

Dwadzieścia lat po premierze Volkswagen wyprowadził Phaetona na płytę lotniska. Limuzyna, której rynek nie chciał kupować, wygląda dziś lepiej niż w dniu debiutu.

VW Phaeton (2002–2016): kompletny przewodnik

Miał dowieść, że Volkswagen potrafi zbudować klasę S. Powstał na rozkaz Piëcha, technikę dzielił z Bentleyem, a przegrał ze snobizmem wobec znaczka. Posiadacze cenią go dziś za ciszę i komfort zaprojektowane z absurdalnym zapasem.

Bordowy 1200 Cabriolet, wersja budowana od 1954 do 1965 roku. Złożony dach nie chował się pod żadną pokrywę i leżał nad tyłem jak kufer.

VW Garbus Cabrio – kabriolet Karmanna: wersje i ceny

Otwartego Garbusa budował Karmann w Osnabrücku – i wypuszczał go jeszcze cztery i pół roku po tym, jak Volkswagen zamknął produkcję sedana tej generacji. Koniec ogłosił Wolfsburg. Sprawdzamy, ile takich aut stoi dziś w Polsce na sprzedaż i po ile.

Classic Green — jeden z 250 egzemplarzy Storma w tym lakierze. Pożegnalna seria z 1995 roku, po której Volkswagen nie dał Corrado następcy.

VW Corrado — historia, VR6 kontra G60 i ceny

97 521 egzemplarzy w siedem lat. Volkswagen zbudował coupé, którego wyjątkowość sam po kolei podważał — zaczynając od silnika, który miesiąc przed premierą trafił do Golfa. Historia Corrado, VR6 kontra G60 i co sprawdzić przed zakupem.

Odrestaurowany Volkswagen Scirocco I 1.6 z 1980 roku w czerwonym lakierze — przód z lewej strony, cztery okrągłe reflektory i czarna atrapa ze znaczkiem VW. Zdjęcie z wystawy NEC Restoration Show w Birmingham, marzec 2022.

VW Scirocco I i II — historia, wersje i silniki klasyka

W marcu 1974 Volkswagen pokazał w Genewie coupé Scirocco — dwa miesiące przed premierą Golfa, z którym dzieliło płytę podłogową. Dwie generacje zostały na tej płycie do 1992 roku. Scirocco III z lat 2008–2017 to już inna epoka i inna technika.

Volkswagen Scirocco III sprzed liftingu w zielonym lakierze Viperngrün — ujęcie 3/4 z przodu, seryjne kołpaki i ciemny dach, egzemplarz zaparkowany przy ulicy.

VW Scirocco III (2008–2017) — silniki, usterki i ceny

Scirocco III wróciło do gamy w 2008 roku, po szesnastu latach przerwy, i zostało ostatnim sportowym coupé Volkswagena. Powstało 272 436 egzemplarzy, a lifting z 2014 roku wymienił całe rodziny silników. Przy zakupie decydują więc silnik i rocznik.

Więcej: Garbus Typ 1 1938-2003 ▸
ikona klasyk.pl