54 KM i prawie 14 sekund do setki — a mimo to Seicento Sporting z podpisem Michaela Schumachera kosztuje dziś po dwadzieścia kilka tysięcy złotych. Historia najbardziej kolekcjonerskiego malucha z Tychów: Sporting, edycja Schumacher i pakiet Abarth.
Spis treści (8)
Najmocniejsze Seicento potrzebowało prawie czternastu sekund, żeby dobić do setki — w aucie, które dla całego pokolenia Polaków było pierwszym samochodem. Seicento Sporting z podpisem Michaela Schumachera na klapie kosztuje mimo to w 2026 roku ponad dwadzieścia tysięcy złotych, kilka razy więcej niż zwykły maluch z tej samej taśmy.
Najtańszemu Fiatowi z Tychów sport dopisano cennikiem i hasłami reklamowymi. Z tego samego malucha wyrosła prawdziwa szkoła ścigania, osobny pakiet Abarth i najbardziej kolekcjonerska odmiana Seicento, jaką da się dziś kupić.
Sporting od pierwszego cennika
Sporting nie był pomysłem wymyślonym specjalnie dla Seicento. Formuła narodziła się wcześniej, przy Cinquecento Sporting z jesieni 1994 roku. Tamten mały Fiat dostawał w standardzie nadwozie i lusterka w kolorze karoserii, skórzaną kierownicę i gałkę zmiany biegów, sportowe fotele, czerwone pasy oraz elektryczne szyby i centralny zamek. Fiat budował wizerunek malucha potraktowanego poważnie, i ta recepta się sprzedawała.
Gdy w 1998 roku ruszyło Seicento, nazwę i formułę przeniesiono wprost. Sporting był w cenniku od pierwszego dnia. Napędzał go silnik 1,1 litra — dokładnie 1108 cm³ z rodziny FIRE, o mocy 54 KM — i na starcie zarezerwowano tę jednostkę wyłącznie dla niego. Reszta gamy jeździła na słabszym silniku 899 cm³. Dopiero w 1999 roku mocniejszy 1,1 trafił także do pozostałych wersji.
Polski cennik Fiat Auto Poland z 1 lipca 1998 roku wyceniał Sportinga na 28 700 złotych, przy 22 550 złotych za bazową wersję S. Sześć tysięcy złotych różnicy kupowało najmocniejszy silnik w gamie i sportowe wykończenie.
Co naprawdę odróżniało Sportinga
Największą różnicą były przełożenia skrzyni. Sporting dostał krótsze niż zwykłe Seicento, co poprawiało dynamikę na pierwszych trzech biegach kosztem wyższych. Auto Świat ujął to wprost: „Sporting ma nieco krótsze przełożenia, co sprawia, że na pierwszych trzech biegach jego dynamika jest lepsza". Do tego dochodził przedni stabilizator, aluminiowe felgi i szersze opony. Realnie trzymał się drogi lepiej niż podstawowa wersja.
Wnętrze też się różniło. Zamiast wskaźnika temperatury Sporting dostawał obrotomierz pośrodku deski rozdzielczej, lepsze fotele i kierownicę obszytą sztuczną skórą. Osiągi pozostawały skromne: rozpędzenie do 100 km/h zajmowało około 13,8 sekundy, a prędkość maksymalna sięgała mniej więcej 150 km/h.
Prasa oceniała go z sympatią i bez złudzeń. Auto Świat widział w nim auto „dla młodych ludzi zainteresowanych tuningiem" — tanie w utrzymaniu, proste w naprawie, wdzięczne do przeróbek. Brytyjski PistonHeads podsumował go żartem, w którym tożsamość Sportinga zlała się z późniejszą edycją specjalną: nie jest szybki, ale ma podpis Michaela Schumachera. 54 KM to 54 KM.
Sporting zniknął z produkcji w 2002 roku, razem z najsłabszym silnikiem 899.
Abarth: skorpion w katalogu akcesoriów
Obok Sportinga w cenniku z 1998 roku stała wersja Abarth, o 1600 złotych droższa — 30 300 złotych. Nazwa niosła ciężar historii. Karl Abarth, urodzony pod znakiem Skorpiona, założył swoją firmę w 1949 roku i w latach 50. słynął z wyciskania z małych Fiatów dwukrotnie większej mocy. W Seicento z tej legendy został znaczek.
Pakiet Abarth był stylistyczny, nie osiągowy. Kupujący dostawał 14-calowe felgi aluminiowe, nakładki progów, emblematy skorpiona na zewnątrz i wewnątrz oraz skórzaną kierownicę i gałkę drążka. Silnik pozostawał ten sam co w Sportingu: 1108 cm³ FIRE, 54 KM. Pod maską nic się nie zmieniało.
Wariant w tej formie źródła datują na lata 1998–2000, czyli okres przed jesiennym liftingiem. Co stało się z pakietem później, gdy odświeżona stylistyka Sportinga przejęła część jego elementów, pozostaje niejasne.
Podpis mistrza świata na klapie
Jesienią 2000 roku Michael Schumacher zdobył pierwszy tytuł mistrza świata Formuły 1 dla Ferrari — pierwszy dla Scuderii od dwóch dekad. Fiat miał do tego sukcesu prawo bliższe, niż mogłoby się wydawać. Koncern posiadał pakiet większościowy Ferrari od 1969 roku. Nazwisko kierowcy Scuderii na tanim maluchu z Tychów było więc wykorzystaniem relacji wewnątrz jednej firmy.
Tak narodziła się edycja Fiat Seicento Sporting Michael Schumacher. Fiat wypuścił ją na przełomie 2000 i 2001 roku, żeby uczcić tytuł i skomercjalizować popularność świeżego mistrza świata. Schumacher wystąpił osobiście w reklamach telewizyjnych, mocno zlokalizowanych na polski rynek — co miało sens, bo model powstawał w Tychach.
Najlepiej zapamiętano jedną scenę. W spocie Schumacher przesiada się z bolidu do małego Seicento, bo w mieście mały Fiat radzi sobie lepiej niż samochód wyścigowy. W salonie widzi żółty egzemplarz Sportinga i pyta sprzedawcę tylko o jedno: „A macie czerwone?". Czerwień to barwy Ferrari — żółte auto do nich nie pasowało.
1000 sztuk na Niemcy, 5000 na Europę
Pierwotnie edycja miała być limitowana do 1000 numerowanych egzemplarzy wyłącznie na rynek niemiecki. Popyt okazał się większy, więc Fiat rozszerzył produkcję do 5000 sztuk na całą Europę. Egzemplarze z pierwszej, tysięcznej puli są dziś najbardziej poszukiwane przez kolekcjonerów.
Z zewnątrz Schumacher nosił fabryczny kit Abarth — głębsze zderzaki, wydatne progi, tylny spojler — oraz 14-calowe felgi. Podpis Michaela Schumachera trafił na klapę bagażnika i progi, a numer edycji na tabliczkę przy drzwiach. Wnętrze wyróżniała tapicerka w kratkę, haftowane „MS" na zagłówkach, czerwone pasy i białe tarcze zegarów. ABS, gdzie indziej opcjonalny, wchodził tu w standard.
Fabrycznie nowych egzemplarzy Schumachera w Polsce nie sprzedawano, więc dzisiejsze auta to import wtórny. Dobrze udokumentowany przykład to numer 373 z pierwszej puli, sprowadzony z Niemiec w 2020 roku od pierwszego, starszego właściciela, z przebiegiem wtedy 48 tysięcy kilometrów.
Puchar Fiata Seicento — szkoła ścigania
Sporting miał też drugie życie, na trasach rajdowych. Fiat Auto Poland organizował Puchar Fiata Seicento — jednomarkową serię, w której startowały same Sportingi, regularnie około dziewięciu na starcie. Puchar pomyślano jako szkołę dla młodych kierowców zaczynających kariery.
Seria wpisywała się w długą tradycję. Fiat rozgrywał w Polsce puchary promocyjne od 1977 roku, od Mistrzostw Autobianchi A112 Abarth, przez rywalizacje Fiata Uno aż po Cinquecento. Seicento było kolejnym ogniwem tego łańcucha.
Puchar rozgrywano co najmniej w sezonach 1999, 2000 i 2002. Finał sezonu 2002 w Warszawie wygrał Paweł Stefaniuk, przed Maciejem Bocheńskim i Robertem Wilkoszem. Nagrodą główną był Fiat Seicento Sporting w wersji Schumacher — ten sam samochód, o którym była mowa wyżej.
Od Pucharu trzeba odróżnić Seicento Kit Car — głębiej zmodyfikowaną specyfikację wyścigową klasy A5, startującą w polskich mistrzostwach rajdowych. To był inny poziom rywalizacji niż amatorski puchar markowy. Przy okazji jedno nieporozumienie, które krąży w polskim środowisku rajdowym. Kajetan Kajetanowicz, dziś rozpoznawalne rajdowe nazwisko, zaczynał w 2000 roku za kierownicą Fiata 126p. To zupełnie inny model niż pucharowe Seicento.
Ile dziś kosztuje kolekcjonerskie Seicento
W lipcu 2026 roku dobrze zachowany Schumacher w polskich ogłoszeniach kosztuje po dwadzieścia kilka tysięcy złotych. Wspomniany numer 373 z pierwszej puli, z przebiegiem 52 800 kilometrów, wystawiono za 26 900 złotych. Na drugim biegunie stanął egzemplarz powypadkowy, przystosowany do rajdów, wyceniony po obniżce na 21 999 złotych. Dwie oferty naraz to obraz całego rynku — jest bardzo płytki.
Za granicą stawki bywają zupełnie inne. Na brytyjskiej aukcji w styczniu 2023 roku egzemplarz numer 1836 z pięciu tysięcy, po przejściach, sprzedano za 1360 funtów — w przeliczeniu rzędu kilku tysięcy złotych, około 6800. To jednak rynek zagraniczny, który służy tu wyłącznie za kontekst rzędu wielkości.
Zwykły Sporting czy Abarth bez podpisu mistrza kosztuje znacznie mniej. Ogłoszenia oznaczone jako Abarth chodzą średnio po około 7600 złotych, choć próbka jest mała i trzeba ją traktować ostrożnie. Różnicę robi tabliczka z numerem i nazwisko na klapie. Kto chce poszukać sam, znajdzie egzemplarze w ogłoszeniach Fiata na klasyk.pl.
FAQ: Seicento Sporting, Schumacher i Abarth
Jaki silnik ma Fiat Seicento Sporting?
Sporting napędza benzynowy silnik 1,1 litra — dokładnie 1108 cm³ z rodziny FIRE — o mocy 54 KM przy 5500 obrotach na minutę. Współpracuje z pięciobiegową skrzynią manualną i napędza przednią oś. Na starcie modelu w 1998 roku była to jednostka zarezerwowana wyłącznie dla tej wersji.
Czym różni się Seicento Sporting od zwykłego Seicento?
Poza mocniejszym silnikiem Sporting dostał krótsze przełożenia skrzyni, przedni stabilizator, aluminiowe felgi i szersze opony, co poprawiało prowadzenie. We wnętrzu zamiast wskaźnika temperatury pojawił się obrotomierz pośrodku deski, lepsze fotele i obszyta kierownica. Wyposażenie bezpieczeństwa, jak ABS, było opcją niezależną od wybranej wersji.
Ile powstało Fiatów Seicento Schumacher?
Pierwotnie zaplanowano 1000 numerowanych egzemplarzy na rynek niemiecki. Wobec dużego popytu Fiat rozszerzył produkcję do 5000 sztuk na całą Europę. Najbardziej cenione przez kolekcjonerów są auta z pierwszej, tysięcznej puli.
Czym różni się Seicento Abarth od Sportinga?
Abarth to pakiet stylistyczny zbudowany na Sportingu: 14-calowe felgi, nakładki progów, emblematy skorpiona oraz skórzana kierownica i gałka drążka. Silnik pozostaje ten sam — 1108 cm³ FIRE o mocy 54 KM. W cenniku z 1998 roku Abarth figurował jako osobna pozycja, o 1600 złotych droższa od Sportinga.
Zaloguj się, aby dodać komentarz.