Przejdź do treści

BMW M3 E30 — pierwsza M3, wersje i ceny w 2026

M3 w barwach Warsteinera wraca na tor Nürburgringu podczas pokazu BMW Group Classic we wrześniu 2023 roku. Wersja wyścigowa była celem całego przedsięwzięcia — pięć tysięcy aut na drogę powstało po to, żeby ta mogła wystartować.
BMW Group PressClub, © BMW AG
M3 w barwach Warsteinera wraca na tor Nürburgringu podczas pokazu BMW Group Classic we wrześniu 2023 roku. Wersja wyścigowa była celem całego przedsięwzięcia — pięć tysięcy aut na drogę powstało po to, żeby ta mogła wystartować.

Regulamin kazał zbudować pięć tysięcy egzemplarzy na drodze, a silnik do nich powstał w dwa tygodnie. Tak zaczęła się pierwsza M3 — samochód wymyślony po to, żeby wersję wyścigową dopuszczono do startu. Skończyło się mistrzostwem świata i osobną marką.

Spis treści (10)
  1. Mercedes wszedł do DTM i Monachium ruszyło z miejsca
  2. „Panie Rosche, potrzebujemy sportowego silnika do trójki"
  3. Blok z Neue Klasse, głowica odcięta od silnika M1
  4. Regulamin kazał zbudować pięć tysięcy aut na drogę
  5. Sezon 1987 rozstrzygnął się jednym punktem w Fuji
  6. Każda kolejna Evolution legalizowała nowe części
  7. Sport Evolution zamknęła gamę na 238 KM
  8. Ile kosztuje M3 E30 w połowie 2026 roku
  9. Polskie egzemplarze wracają zza oceanu
  10. Najczęstsze pytania o BMW M3 E30 (FAQ)

Mercedes wszedł do DTM i Monachium ruszyło z miejsca

Pierwsza M3 powstała jako dokument urzędowy. Żeby wystawić samochód w Grupie A — klasie aut turystycznych wywiedzionych z modeli sprzedawanych klientom — trzeba było wcześniej zbudować pięć tysięcy egzemplarzy na drogę, w ciągu dwunastu miesięcy. Silnik, wokół którego powstały, zaprojektowano w dwa tygodnie.

Zaczęło się od Mercedesa. Do kompaktowego 190E doszła mocna odmiana 2.3-16, przygotowana razem z brytyjską firmą Cosworth. Samochód wygrywał w świeżo powołanym DTM, czyli niemieckich mistrzostwach samochodów turystycznych — na niemieckich torach i przed niemiecką publicznością. BMW nie miało wtedy czym odpowiedzieć.

Nad decyzją wisiał jeszcze jeden cień. Poprzedni duży projekt BMW Motorsport, supersamochód M1, miał powstawać u Lamborghini — i włoska fabryka nie dowiozła swojej części umowy. Homologacja przesunęła się przez to na 1981 rok, kiedy auto nie miało już z kim wygrywać. Tym razem papiery miały być gotowe na czas.

Bazą została seria 3 w nadwoziu E30 — kompaktowy model, który BMW sprzedawało wtedy dziesiątkami tysięcy. Prototyp homologacyjny pokazano na targach IAA we Frankfurcie we wrześniu 1985 roku. Produkcja seryjna ruszyła w marcu 1986. Od tego momentu liczyły się już tylko sztuki schodzące z linii — zegar regulaminu tykał.

Poszerzone nadkola wytłoczono od nowa ze stali, żeby zmieściły się pod nimi szersze koła wyścigowe. Przy okazji zbiły współczynnik oporu powietrza z 0,39 do 0,33.
mat. prasowy BMW (arch. via WheelsAge)
Poszerzone nadkola wytłoczono od nowa ze stali, żeby zmieściły się pod nimi szersze koła wyścigowe. Przy okazji zbiły współczynnik oporu powietrza z 0,39 do 0,33.

„Panie Rosche, potrzebujemy sportowego silnika do trójki"

Zlecenie padło mimochodem. Eberhard von Kuenheim, wieloletni prezes BMW i człowiek, który w 1983 roku zdecydował o stworzeniu osobnej linii M, odwiedził siedzibę Motorsport GmbH w Monachium. Wychodząc, rzucił do szefa technicznego: „Panie Rosche, potrzebujemy sportowego silnika do trójki". Tyle wystarczyło, żeby ruszył projekt, który zmienił markę.

Paul Rosche był w BMW instytucją. W środowisku nazywano go najpierw „Camshaft Paul" — od wałków rozrządu — a później Papieżem Silników. Wcześniej zaprojektował doładowaną jednostkę do 2002 Turbo i sześciocylindrowy M88 do supersamochodu M1, dużo później dwunastocylindrowy silnik do McLarena F1. O swojej pracy mówił konsekwentnie „my", nigdy „ja".

Decyzja o wdrożeniu zapadła równie bezceremonialnie, co zlecenie. Rosche opisywał to tak: w niedzielę podjechał gotowym samochodem pod mieszkanie von Kuenheima i oddał mu kluczyki na jazdę próbną. Prezes wrócił po kilkunastu minutach i powiedział: „Dobry, podoba mi się". W ten sposób powstała M3 — bez komitetu, bez prezentacji, na podstawie jednej przejażdżki po niedzielnym Monachium.

Blok z Neue Klasse, głowica odcięta od silnika M1

Nowy silnik dostał oznaczenie S14 i w połowie składał się z części, które w BMW leżały od dawna. Dół wzięto z rodziny M10 — czterocylindrowego bloku, który trafił do modelu Neue Klasse jeszcze w 1962 roku. Nowa była góra: szesnastozaworowa głowica, którą Rosche wywiódł z sześciocylindrowej jednostki M88 z supersamochodu M1.

Operację opisał bez owijania. Duża szóstka miała ten sam rozstaw cylindrów co czterocylindrówka, więc jego zespół odciął od jej głowicy dwie komory spalania i zaślepił płytą powstały z tyłu otwór. Reszta była dopracowaniem. „Wierzcie lub nie — stworzyliśmy wybitny silnik czterocylindrowy do trójki w ciągu dwóch tygodni" — mówił po latach.

BMW miało wtedy na półkach gotowe, sprawdzone rzędowe szóstki i mimo to poszło w cztery cylindry, bo krótszy wał korbowy znosi wyższe obroty. Do tego doszły przepustnice osobne dla każdego cylindra — rozwiązanie kosztowne w produkcji, za to odpowiadające na ruch pedału gazu natychmiast. Sterowaniem zajmował się Bosch Motronic ML 3.1. Czerwone pole zaczynało się przy 7 250 obr./min.

Wersja drogowa miała 2 302 cm³. Moc i moment zależały od katalizatora. Egzemplarze bez niego dawały 200 KM przy 6 750 obr./min i 240 Nm, wersja katalizatorowa 195 KM i 230 Nm, a rynek amerykański 192 KM. We wrześniu 1989 roku europejską odmianę z katalizatorem podniesiono do około 215 KM. Standardowa M3 ważyła 1 165 kilogramów, rozpędzała się do 235 km/h i przyspieszała do setki w 6,7 sekundy.

Regulamin kazał zbudować pięć tysięcy aut na drogę

Przepisy FIA dla Grupy A stawiały wymóg pozornie prosty: pięć tysięcy identycznych samochodów w ciągu roku, z silnikiem mieszczącym się w paśmie od 1 600 do 2 500 cm³. Słowo „identycznych" było tu kluczowe. Regulamin obejmował nim geometrię zawieszenia i szerokość błotników, więc każda zmiana potrzebna na torze musiała najpierw pojawić się w wersji sprzedawanej klientom.

Dlatego M3 wygląda inaczej niż każda inna E30. Poszerzone nadkola wytłoczono od nowa ze stali, żeby zmieściły się pod nimi szersze koła wyścigowe. Zderzaki, progi i tylny spojler wykonano z kompozytu SMC, czyli tworzywa formowanego w prasie. Z bazową trójką M3 dzieliła w zasadzie maskę i dach.

Zderzaki, progi i tylny spojler wykonano z kompozytu SMC formowanego w prasie. Z bazową trójką M3 dzieliła w zasadzie maskę i dach.
Strubbl / Wikimedia Commons / CC BY-SA 4.0
Zderzaki, progi i tylny spojler wykonano z kompozytu SMC formowanego w prasie. Z bazową trójką M3 dzieliła w zasadzie maskę i dach.

Każdy z tych elementów tłumaczy się wynikiem pomiaru w tunelu aerodynamicznym. Poszerzone i wybrzuszone błotniki obniżyły współczynnik oporu powietrza z 0,39 do 0,33, a przedni i tylny spojler zbijały siłę unoszącą nadwozie przy dużej prędkości. Kierowca wyścigowy dostawał to samo nadwozie, co klient z salonu.

Do końca produkcji powstało 17 970 egzemplarzy — ponad trzy razy więcej, niż wymagał regulamin. Składają się na tę sumę 17 184 auta z nadwoziem zamkniętym oraz 786 cabrioletów, budowanych w Garching aż do czerwca 1991 roku. Sama Ameryka Północna wzięła 5 300 sztuk wersji standardowej między 1987 a 1990 rokiem.

Sezon 1987 rozstrzygnął się jednym punktem w Fuji

Debiut zaczął się od protestu. Po pierwszej rundzie mistrzostw świata samochodów turystycznych w Monzy sędziowie zdyskwalifikowali niemal wszystkie startujące M3 z niejasnych względów technicznych. Zespoły BMW wyjechały z Włoch z pustym kontem punktowym.

Zjazd na tor przed trybunami Nürburgringu we wrześniu 2023 roku. Sezon 1987 ta sylwetka zaczęła od dyskwalifikacji w Monzy, a skończyła mistrzostwem świata rozstrzygniętym o jeden punkt w Fuji.
BMW Group PressClub, © BMW AG
Zjazd na tor przed trybunami Nürburgringu we wrześniu 2023 roku. Sezon 1987 ta sylwetka zaczęła od dyskwalifikacji w Monzy, a skończyła mistrzostwem świata rozstrzygniętym o jeden punkt w Fuji.

W Niemczech mistrzem został Eric van de Poele, choć Belg nie wygrał ani jednego z dziesięciu wyścigów DTM. Wziął tytuł konsekwencją: żadnego zera w klasyfikacji i trzy podia, pierwsze już w otwierającym wyścigu w Hockenheim. Jeździł dla Zakspeedu, ekipy, która wcześniej wygrywała Fordami.

Mistrzostwo świata ważyło się do ostatniego wyścigu sezonu, po drugiej stronie globu. W finale w japońskim Fuji oba Fordy Sierra RS500 przyjechały przed Roberto Ravaglią, a Włoch z zespołu Schnitzera dowiózł trzecie miejsce. Wystarczyło. Ravaglia został pierwszym w historii mistrzem świata samochodów turystycznych z przewagą jednego punktu, w jedynej edycji rozegranej w tej formule.

Drugi i ostatni tytuł DTM w dorobku modelu przyszedł w 1989 roku, a wywalczył go Ravaglia dla Schnitzera. Ten sam kierowca zdobył rok wcześniej mistrzostwo Europy. W Wielkiej Brytanii mistrzem BTCC został w 1988 roku Frank Sytner — z zawodu właściciel sieci salonów BMW, który wygrał mistrzostwo samochodem sprzedawanym u siebie na parkingu. Dwa lata później dołożył tytuł w klasie dwulitrowej, rozdzielanej osobno od klasyfikacji generalnej.

Egzemplarz w barwach BMW Finance z nazwiskiem Franka Sytnera na słupku. Sytner wygrał BTCC w 1988 roku, prowadząc na co dzień sieć salonów BMW — mistrzostwo zdobył samochodem, który sprzedawał u siebie na parkingu.
MrWalkr / Wikimedia Commons / CC BY-SA 4.0
Egzemplarz w barwach BMW Finance z nazwiskiem Franka Sytnera na słupku. Sytner wygrał BTCC w 1988 roku, prowadząc na co dzień sieć salonów BMW — mistrzostwo zdobył samochodem, który sprzedawał u siebie na parkingu.

Najbardziej nieoczywisty wynik przyszedł ze żwiru. W maju 1987 roku Bernard Béguin i Jean-Jacques Lenne wygrali Rajd Korsyki M3 przygotowaną przez brytyjskie Prodrive — była to runda rajdowych mistrzostw świata. Program rajdowy z tego nie wyrósł, priorytetem zostały tory.

W sumie M3 E30 zebrała dziesiątki tytułów w seriach turystycznych na czterech kontynentach.

Każda kolejna Evolution legalizowała nowe części

Homologacja działała jak bilet okresowy. Skoro bazowa M3 miała już pełne papiery Grupy A, każda kolejna zmiana komponentów wymagała wypuszczenia tylko pięciuset egzemplarzy zamiast pełnych pięciu tysięcy. Stąd krótkie, dziwnie okrągłe serie o nazwie Evolution. Każda z nich była przepustką dla konkretnego kompletu części, który miał pojechać w sezonie.

Pierwsza z nich, Evolution I, powstała między lutym a majem 1987 roku w liczbie 505 sztuk. Zmiany dotyczyły osprzętu: kół, spojlerów, drobiazgów homologacyjnych. Moc silnika została na poziomie wersji standardowej.

Prawdziwy skok przyszedł z Evolution II wiosną 1988 roku. Około pięciuset zbudowanych egzemplarzy dostało silnik o mocy 220 KM przy 6 750 obr./min i momencie 245 Nm, przy podniesionym stopniu sprężania 11,0:1. Auto ważyło 1 200 kilogramów i jechało około 245 km/h.

Kolejne serie Evolution wychodziły w partiach po pięćset sztuk — tyle wystarczało regulaminowi, żeby zalegalizować nowy komplet części na sezon. Evolution II dostała 220 KM i stopień sprężania 11,0:1.
mat. prasowy BMW (arch. via WheelsAge)
Kolejne serie Evolution wychodziły w partiach po pięćset sztuk — tyle wystarczało regulaminowi, żeby zalegalizować nowy komplet części na sezon. Evolution II dostała 220 KM i stopień sprężania 11,0:1.

Do tego doszły edycje pamiątkowe, każda z własnym powodem. Europameister uczciła europejski tytuł Ravaglii i powstała w 148 egzemplarzach jesienią 1988 roku. Rok później BMW wypuściło serię Cecotto: 480 sztuk z aerodynamiką Evolution II, felgami BBS i tabliczką z podpisem Johnny'ego Cecotto. Towarzyszyła jej włoska siostra Ravaglia Edition — 25 egzemplarzy w czerwonym lakierze Misano. Razem obie edycje zamknęły się w okolicach 505 egzemplarzy. Na rynek francuski trafiła jeszcze niewielka seria Tour de Corse.

Sport Evolution zamknęła gamę na 238 KM

Ostatnia ewolucja weszła do produkcji w grudniu 1989 roku i trwała do marca następnego. Silnik rozwiercono do 2 467 cm³ — 95 milimetrów średnicy cylindra przy skoku 87 milimetrów — i uzyskano 238 KM przy 7 000 obr./min oraz 240 Nm. Czerwone pole przesunięto na 7 300 obr./min. To najmocniejsza fabryczna M3 E30.

Reszta samochodu też pojechała w stronę toru. Fotele dostały skorupy z kompozytu włókna węglowego i szklanego, lżejsze o jakieś dziesięć kilogramów od zwykłych. Przedni spojler i tylne skrzydło miały regulację kąta natarcia — właściciel mógł przykręcić sobie docisk przed wjazdem na tor. Masa własna wyniosła 1 200 kilogramów, prędkość maksymalna 248 km/h, a przyspieszenie do setki od 6,1 do 6,5 sekundy, zależnie od pomiaru.

Przedni spojler i tylne skrzydło ostatniej ewolucji miały regulację kąta natarcia — właściciel przykręcał sobie docisk przed wjazdem na tor. Silnik rozwiercono wtedy do 2 467 cm³ i 238 KM.
mat. prasowy BMW (arch. via WheelsAge)
Przedni spojler i tylne skrzydło ostatniej ewolucji miały regulację kąta natarcia — właściciel przykręcał sobie docisk przed wjazdem na tor. Silnik rozwiercono wtedy do 2 467 cm³ i 238 KM.

Wyprodukowano dokładnie 600 sztuk i wszystkie zostały w Europie. Sport Evolution nigdy nie trafiła do oficjalnej sprzedaży w Stanach Zjednoczonych, gdzie klienci dostawali wyłącznie wersję standardową. Amerykański rynek nie zobaczył też żadnej innej odmiany Evolution.

Na tym gama się skończyła. Miejsce M3 E30 zajęła następczyni zbudowana na nadwoziu E36, sprzedawana już bez presji regulaminu Grupy A. Litera M weszła w lata 90. jako osobna marka z własną klientelą, a zaczęła się od pięciu tysięcy egzemplarzy wymuszonych przepisem.

Ile kosztuje M3 E30 w połowie 2026 roku

Rozsądny egzemplarz zaczyna się dziś od 160 tysięcy złotych. Za tyle kupujący dostaje w połowie 2026 roku zwykłą M3 w dobrym stanie, a za auto kompletne i zadbane zapłaci do 300 tysięcy. Kolekcjoner, który szuka udokumentowanej historii albo przeszłości wyścigowej, wchodzi w przedział od 350 do 600 tysięcy. Dla Sport Evolution polska wycena sięga 1 075 000 złotych, choć opiera się na pojedynczym przypadku — w krajowej podaży ta wersja właściwie nie występuje.

Ósmego lipca 2026 roku na aukcji RM Sotheby's w Woodcote Park Sport Evolution z 1990 roku, z przebiegiem 4 503 kilometrów, osiągnęła cenę sprzedaży 404 375 funtów brytyjskich (ok. 541 000 dolarów). To rekord świata dla modelu.

Ten sam rok pokazuje jednak, jak szeroko rozjeżdżają się wyniki. W styczniu 2026 roku, na paryskiej aukcji tego samego domu, inna Sport Evolution poszła za 207 tysięcy euro. O tej różnicy decydują stan, przebieg i komplet dokumentów. Amerykańskie wyceny Hagerty stawiały do niedawna Sport Evolution w przedziale od 160 do 240 tysięcy dolarów.

Przy tych kwotach osobnym tematem stają się repliki. W polskich ogłoszeniach krążą E30 ucharakteryzowane na M3 — z poszerzeniami, oznaczeniami i ceną rzędu 118 tysięcy złotych, która przy oryginale byłaby nie do pomyślenia. O tożsamości samochodu rozstrzyga numer VIN i tabliczka BMW M GmbH.

Zobacz także: ocena stanu klasyka przed zakupem — checklista na parkingu

Masz w garażu klasyczne BMW na sprzedaż? Wystaw je na naszej giełdzie

Polskie egzemplarze wracają zza oceanu

Krajowe egzemplarze przyjeżdżają tu okrężnymi drogami. Biały samochód w specyfikacji amerykańskiej dotarł do Polski przez Japonię — z niskim przebiegiem, zachowanym wnętrzem, nowym lakierem i felgami BBS. Japoński rynek wtórny bywa takim przystankiem dla rzadkich klasyków: kolekcjonerzy kupują je z Ameryki, trzymają w garażach, a po latach wypuszczają dalej.

Inny udokumentowany egzemplarz pojechał z fabryki prosto do Japonii, bez amerykańskiego epizodu. Zjechał z linii w styczniu 1987 roku i spędził na wyspach trzy dekady. Do Polski trafił w 2018 roku i od tamtej pory ma jednego właściciela. Przy przebiegu 183 030 kilometrów wyceniono go na 80 tysięcy euro, a za tą kwotą stoi papier: pomiar grubości lakieru wskazał jeden przemalowany element.

Jest też w kraju M3 w pełnej specyfikacji wyścigowej. Kolekcjoner Arkadiusz Kula jeździ rajdowym egzemplarzem z 1986 roku z silnikiem 2,3 l, zgodnym z oryginalną homologacją Grupy A, bez współczesnych poprawek. Auto startowało między innymi w Rajdzie Barbórka.

Zaplecze też się zmieniło. W Warszawie działa pierwszy w kraju autoryzowany partner programu BMW Classic, więc oryginalne części można zamawiać bez pośredników z Niemiec. Reszta wsparcia siedzi tam, gdzie zawsze — na forach i zlotach, o których piszemy w przewodniku po klubach BMW w Polsce. W sekcji E30 największego polskiego forum rozmawia się głównie o zwykłych silnikach tej generacji, a S14 pozostaje wątkiem niszowym.

Tę niszowość widać też na zlotach. Właściciele opowiadają, że publiczność najczęściej dziwi się, dlaczego auto ma „tylko cztery cylindry". Zaraz potem pada pytanie, czy mały spojler jest oryginalny, i klasyczne „ścigamy się?". Rozpoznawalność modelu w Polsce pozostaje ograniczona. Wyniki aukcji z ostatnich lat opisują zupełnie inny status tego samochodu.

Produkcja M3 E30 skończyła się w 1991 roku, więc najmłodsze egzemplarze mają dziś około 35 lat. Przepisy nie ustalają progu wieku dla pojazdu zabytkowego. Liczy się wpis do rejestru albo do wojewódzkiej ewidencji zabytków, a o wpisie decyduje wojewódzki konserwator. Od 2024 roku konserwatorzy stosują wspólne wytyczne i zwykle oczekują 40 lat od samochodów zagranicznej produkcji, w części województw nawet pięćdziesięciu. Procedurę i opłaty rozpisaliśmy w tekście o koszcie rejestracji pojazdu zabytkowego w 2026 roku. Na żółte tablice właściciele M3 poczekają jeszcze kilka lat.

Najczęstsze pytania o BMW M3 E30 (FAQ)

Czy BMW zbudowało M5 w nadwoziu E30?

Nie. Oznaczenie M5 od pierwszej generacji (E28 z 1984 roku) należy wyłącznie do serii 5 i nigdy nie trafiło na platformę serii 3. Auta krążące w sieci jako „E30 M5" to prywatne przeróbki z silnikiem z późniejszych M5 wstawionym w nadwozie E30. Jeśli ktoś szuka fabrycznego BMW z lat 80. z plakietką M i większym silnikiem, właściwym adresem jest M5 E28.

Ile koni ma M3 E30?

Odpowiedź zależy od rocznika i rynku. Najsłabsze są egzemplarze amerykańskie — 192 KM; europejskie z katalizatorem mają 195 KM, a te bez niego 200 KM. Od września 1989 roku katalizatorowa wersja europejska dostała około 215 KM. Wersje homologacyjne szły wyżej: Evolution II 220 KM, Sport Evolution 238 KM.

Jaki silnik ma M3 E30?

Czterocylindrowy S14 — 2 302 cm³, a w odmianie Sport Evolution 2 467 cm³. Jego dolna część wywodzi się z rodziny M10, znanej z modelu Neue Klasse, górną stanowi szesnastozaworowa głowica skrócona z sześciocylindrowej jednostki M88 z supersamochodu M1. Autorem projektu jest zespół Paula Roschego, który zamknął pracę w dwa tygodnie.

Czy M3 E30 to dobra inwestycja?

Ceny rosły przez ostatnie lata, a lipcowa aukcja w Woodcote Park wyznaczyła dla najlepszej Sport Evolution pułap ponad czterystu tysięcy funtów. Ta sama wersja potrafiła jednak w styczniu 2026 roku pójść za jedną trzecią tej kwoty — o wyniku decyduje konkretny egzemplarz, jego przebieg i papiery. Rynek klasyków bywa cykliczny i nikt uczciwy nie obieca, w którą stronę pójdzie.

Czy warto modyfikować M3 E30?

Z punktu widzenia wyceny każda przeróbka odsuwa samochód od stanu fabrycznego, a właśnie za ten stan płaci się dziś najwięcej. Największą stratę przynoszą zmiany nieodwracalne — wycięte mocowania, przerobiona instalacja, zamieniony silnik. Jeśli auto ma być lokatą, zdemontowane oryginalne części warto opisać i zachować, bo przy sprzedaży wracają do wartości.

Po artykule

Masz BMW Seria 3 w garażu?

Pokaż go ludziom, którzy właśnie o nim czytają — dodaj bezpłatne ogłoszenie.

Dodaj bezpłatne ogłoszenie Zobacz ogłoszenia BMW
0 zł — bez prowizji i bez opłat za odnowienie Ogłoszenie czyta redaktor, nie algorytm Zostaje na giełdzie, aż sprzedasz

Zobacz również

Sesja prasowa 325iX: dwudrzwiowe nadwozie i kurz spod wszystkich czterech kół. Napęd 4×4 miał przenieść radość z jazdy tam, gdzie kończy się asfalt.

BMW E30 (1982–1994) — historia, wersje i silniki

Sześć lat pracy nad autem, które miało wyglądać, jakby nic się nie zmieniło — i właśnie ta zwyczajność dała drugiej generacji Serii 3 trzy kolejne życia. Symbol statusu yuppie na Zachodzie, „auto dresiarza” nad Wisłą, a dziś pierwszy klasyk młodych.

Polonez MR'83 — w tylnych słupkach ma jeszcze kratki wentylacyjne. Dopiero modernizacja MR'86 zastąpiła je małymi okienkami, które dały modelowi przydomek „akwarium". Francuskie tablice to ślad po eksportowej karierze modelu.

FSO Polonez — historia, wersje i silniki klasyka PRL

FSO Polonez kosztował równowartość 47 pensji, a na talon czekało się latami. Powstał z projektu, którego Fiat nie chciał, i stał się autem całej Polski — od milicyjnych radiowozów po taksówki. Było go ponad milion; przetrwał 24 lata i własną fabrykę.

Więcej: e30 1982-1994: Seria 3 gen. II ▸
ikona klasyk.pl