Ferruccio Lamborghini był producentem traktorów, który pokłócił się z Enzem Ferrari o jakość sprzęgła w swoim 250 GT. Ferrari kazał mu wracać do ciągników. Lamborghini wrócił — ale z własnym GT, które miało być lepsze od Ferrari pod każdym względem. Tak w 1963 roku narodziła się marka, która przez sześć dekad definiowała pojęcie motoryzacyjnej ekstrawagancji.
Miura z 1966 roku — z centralnie umieszczonym V12 poprzecznie — to pierwszy prawdziwy supersamochód w historii. Countach z lat 70. to samochód, który wisiał na ścianie w pokoju każdego nastolatka. Espada z przodu wyglądała jak kosmiczny statek, a z tyłu mieściła cztery osoby. Diablo z lat 90. to ostatni analogowy Lamborghini — surowy, głośny, nieokiełznany.
Klasyczne Lamborghini to zakup dla odważnych: utrzymanie V12 z Maranello (ironicznie, bo silniki projektował ex-inżynier Ferrari, Giotto Bizzarrini) wymaga cierpliwości i portfela. Ale wrażenia? Żadna inna marka nie oferuje niczego porównywalnego.