Subaru przez większość swojej historii budowało nudne, praktyczne samochody dla japońskich rolników. A potem, na przełomie lat 80. i 90., ktoś w Fuji Heavy Industries wpadł na genialny pomysł: weźmy tę solidną, prostą mechanikę z napędem 4x4, dołóżmy turbosprężarkę i wyślijmy to na rajdowe odcinki specjalne. Reszta to historia pisana błotem, żwirem i złotem.
Legacy RS Turbo z 1989 roku zaczął rajdową rewolucję — pobił rekord prędkości na 100 000 km. Impreza WRX STI to samochód, który w rękach Colina McRae i Richarda Burnsa zdominował WRC w połowie lat 90. SVX z silnikiem flat-six i nadwoziem Giugiaro to najbardziej niedoceniany japoński GT. A XT Turbo z 1985 roku — z klockowym designem i cyfrowym kokpitem — to retrofuturystyczny klejnot.
Klasyczne Subaru — zwłaszcza GC8 STI — to jedne z najszybciej drożejących youngtimerów. Egzemplarze bez modyfikacji (rzadkość!) osiągają premie kolekcjonerskie. Legacy i SVX to wciąż okazje.