Przejdź do treści

Jaguar E-Type — sensacja z Genewy, którą wyliczył aerodynamik

Jaguar E-Type Series 1 z reflektorami schowanymi za szklanymi osłonami — sylwetka, która w 1961 roku zatrzymała dziennikarzy przy barierce.
Greg Gjerdingen / Wikimedia Commons (CC BY 2.0)
Jaguar E-Type Series 1 z reflektorami schowanymi za szklanymi osłonami — sylwetka, która w 1961 roku zatrzymała dziennikarzy przy barierce.

Marzec 1961, droga gdzieś między Coventry a Alpami. Główny kierowca testowy Jaguara pędzi w nocy odkrytym roadsterem, który szef marki kazał dostarczyć na salon w Genewie do rana — bo jeden egzemplarz nie wystarczył, żeby opędzić się od dziennikarzy.

Spis treści (9)
  1. Genewa, marzec 1961 — dwa auta, które obległa prasa
  2. Malcolm Sayer — człowiek, który wyliczył kształt
  3. Series 1 (1961–1968) — od 3,8 do 4,2 litra
  4. Series 1.5 i Series 2 (1967–1971) — jak Ameryka przemeblowała E-Type
  5. Series 3 (1971–1974/75) — V12 na finał
  6. Lightweight E-Type — wyścigowa legenda i jej powrót
  7. Ile kosztuje Jaguar E-Type w 2026 roku?
  8. Czy Jaguar E-Type to już klasyk?
  9. Często zadawane pytania

Genewa, marzec 1961 — dwa auta, które obległa prasa

Genewa, 15 marca 1961 roku, dzień prasowy salonu samochodowego. Na stoisku Jaguara stoi szare coupé z brytyjskimi tablicami „9600 HP". Jest niskie, wąskie i tak długie, że maska zdaje się nie mieć końca. Dziennikarze, którzy tego ranka widzieli już kilkanaście premier, przeciskają się do barierki i nie chcą odejść.

Coupé przygnał z fabryki w Coventry Bob Berry, człowiek Jaguara z działu prasowego, i wjechał na parking wystawy jakieś dwadzieścia minut przed odsłonięciem. Zdążył. Problem w tym, że jedno auto to za mało. Zainteresowanie było tak duże, że William Lyons — współzałożyciel i szef marki, w branży nazywany po prostu „Mr Jaguar" — jeszcze tego samego dnia kazał sprowadzić drugi egzemplarz.

Padło na roadster „77 RW", pierwszy otwarty E-Type, jaki w ogóle zbudowano. Za kierownicą posadzono Normana Dewisa, głównego kierowcę testowego Jaguara. Dewis wyjechał z Coventry wieczorem, złapał nocny prom przez kanał La Manche i gnał przez Francję do Szwajcarii, żeby zdążyć na rano. Według jego własnej relacji za kółkiem spędził jakieś jedenaście godzin. Dojechał nad ranem, prosto pod wystawę.

Dwa samochody, jedna sensacja. „9600 HP" i „77 RW" przeszły do historii marki jako para, od której wszystko się zaczęło — a napór prasy w Genewie stał się legendą jeszcze zanim ktokolwiek policzył, ile sztuk uda się sprzedać. Nie chodziło o jedną liczbę w tabeli. Chodziło o to, że coupé stojące na stoisku wyglądało jak samochód wyścigowy, który ktoś przez pomyłkę dopuścił na ulicę — a Jaguar zamierzał go sprzedawać zwykłym, choć zamożnym klientom. W 1961 roku takie połączenie było rzadkością: albo miałeś auto piękne i drogie ponad rozsądek, albo szybkie i toporne. E-Type obiecywał jedno i drugie naraz, i to właśnie ta obietnica zatrzymała dziennikarzy przy barierce.

Wczesny Series 1 ze szklanymi osłonami reflektorów — rocznik najbliższy premierowym „9600 HP
Greg Gjerdingen / Wikimedia Commons (CC BY 2.0)
Wczesny Series 1 ze szklanymi osłonami reflektorów — rocznik najbliższy premierowym „9600 HP" i „77 RW", choć to nie te egzemplarze.

Malcolm Sayer — człowiek, który wyliczył kształt

Ten kształt, przez który dziennikarze nie chcieli odejść od barierki, nie powstał na desce kreślarskiej stylisty. Narysował go — a właściwie wyliczył — Malcolm Sayer, brytyjski inżynier lotniczy, który przed Jaguarem pracował w wytwórni samolotów Bristol Aeroplane Company.

Sayer nie projektował nadwozia „na oko". Kształt liczył matematycznie: tablicami logarytmicznymi i wzorami przeniesionymi wprost z aerodynamiki lotniczej. Każdą krzywiznę traktował jak zadanie z fizyki, nie jak gest artysty. Sam uważał się za inżyniera od aerodynamiki, nie stylistę. Przypisuje mu się złośliwe zdanie, że jest „aerodynamikiem, a nie fryzjerem" — czy padło dokładnie tak, trudno dziś dowieść, ale dobrze oddaje jego podejście do pracy.

E-Type nie wziął się znikąd. Wyrósł z wyścigowego D-Type, samochodu, który w latach 1955–1957 wygrywał 24-godzinny wyścig Le Mans — również dzieła Sayera. Z D-Type'a nowy model odziedziczył najważniejsze: pomysł na centralne nadwozie samonośne (monocoque, czyli konstrukcję bez osobnej ramy, w której poszycie samo przenosi obciążenia) i przednią rurową ramę pomocniczą pod silnik. To nie była kosmetyka przeniesiona z toru do salonu. To była ta sama filozofia budowania auta, tyle że ubrana w nadwozie, którym dało się codziennie jeździć.

Profil Series 1 — długa maska, którą Malcolm Sayer wyliczył tablicami logarytmicznymi, zamiast narysować na desce stylisty.
Hugh Llewelyn / Wikimedia Commons (CC BY-SA 2.0)
Profil Series 1 — długa maska, którą Malcolm Sayer wyliczył tablicami logarytmicznymi, zamiast narysować na desce stylisty.

Za Sayerem stał William Lyons. To on nadawał marce kierunek i pilnował, żeby samochód, który wygląda jak dzieło ze stoiska muzealnego, dało się jeszcze sprzedawać z zyskiem. Ten podwójny instynkt — inżynierski u Sayera i handlowy u Lyonsa — jest powodem, dla którego E-Type nie został jednorazowym pokazem możliwości, tylko autem produkowanym przez czternaście lat i sprzedawanym po obu stronach Atlantyku.

To wtedy narodziła się najsłynniejsza legenda tego samochodu. Enzo Ferrariemu — założycielowi włoskiej marki — przypisuje się słowa, że E-Type to „najpiękniejszy samochód, jaki kiedykolwiek zbudowano". Zdanie krąży w dziesiątkach wersji i wraca przy każdej rocznicy, tyle że nikt nie potrafi wskazać, gdzie i kiedy Ferrari miałby je wypowiedzieć. Pierwotnego źródła brak. Bezpieczniej traktować je jak legendę niż cytat — choć nawet jako legenda mówi coś o wrażeniu, jakie auto robiło na konkurencji. To samo nazwisko wróci zresztą ćwierć wieku później przy aucie, które Enzo Ferrari zdążył zatwierdzić przed śmiercią — ale to już inna epoka.

Series 1 (1961–1968) — od 3,8 do 4,2 litra

Pod tą wyliczoną maską pracowała rzędowa szóstka XK — sześciocylindrowy silnik z dwoma wałkami rozrządu w głowicy (DOHC), konstrukcja, którą Jaguar rozwijał już od lat i którą sprawdził wcześniej na torze. W pierwszych E-Type'ach miała pojemność 3,8 l i deklarowaną moc około 269 KM. Trzeba tu postawić gwiazdkę: źródła anglosaskie podają 265 „bhp" w mierze gross, czyli mocy silnika na hamowni bez osprzętu — wartość z natury zawyżoną wobec tego, co auto miało realnie na kołach. W polskiej mierze wypada z tego mniej więcej 269 KM. Cokolwiek dokładnie pokazywała hamownia, było tego aż nadto jak na początek lat sześćdziesiątych.

Rzędowa szóstka XK z dwoma wałkami w głowicy i baterią gaźników — serce serii 1, 1.5 i 2, zanim pod maskę trafiło V12.
Thomas Vogt / Wikimedia Commons (CC BY-SA 2.0)
Rzędowa szóstka XK z dwoma wałkami w głowicy i baterią gaźników — serce serii 1, 1.5 i 2, zanim pod maskę trafiło V12.

Jesienią 1964 roku pojemność urosła do 4,2 l. Na papierze moc się nie zmieniła, ale silnik zyskał wyraźnie więcej siły w niższych obrotach, a do tego dostał własną, wygodniejszą skrzynię biegów z pełną synchronizacją. Wcześniejsza jednostka Moss nie miała synchronizacji na pierwszym biegu — ruszanie pod górę wymagało wprawy, a nierówne przełożenia bywały zmorą recenzentów. To jedna z pierwszych rzeczy, które kolekcjoner sprawdza, wybierając między wczesnym a późniejszym Series 1.

Nadwozia były dwa. Zamknięte coupé Jaguar oznaczał skrótem FHC (fixed head coupé, czyli „ze stałym dachem"), otwarty roadster — OTS (open two seater, „otwarty dwumiejscowy"). Od 1966 roku doszła trzecia odmiana: coupé 2+2 z podniesionym dachem i rozstawem osi wydłużonym o dziewięć cali (około 23 cm), z dwoma awaryjnymi miejscami z tyłu i — po raz pierwszy w E-Type — opcją automatycznej skrzyni. To był model dla tych, którzy chcieli E-Type'a, ale mieli już rodzinę i nie zamierzali wozić dziecka na kolanach.

Otwarty E-Type w wersji roadster (OTS) — obok zamkniętego coupé FHC to jedno z dwóch nadwozi, od których zaczynała się gama.
Spanish Coches / Wikimedia Commons (CC BY 2.0)
Otwarty E-Type w wersji roadster (OTS) — obok zamkniętego coupé FHC to jedno z dwóch nadwozi, od których zaczynała się gama.

Najbardziej pożądane są dziś najwcześniejsze egzemplarze. Pierwsze mniej więcej 500 aut miało płaską podłogę (kolekcjonerzy mówią „flat floor") i zewnętrzne zatrzaski maski, otwierane bez sięgania do środka — detale, które dla laika nic nie znaczą, a na aukcji potrafią podnieść cenę o dziesiątki tysięcy. Szklane osłony reflektorów, montowane do 1967 roku, to kolejny znak wczesnej serii. Im bliżej pierwszego rocznika, tym drożej — i tym więcej pytań o oryginalność każdej śrubki.

Series 1.5 i Series 2 (1967–1971) — jak Ameryka przemeblowała E-Type

Największym rynkiem E-Type'a były Stany Zjednoczone i to amerykańskie przepisy — najpierw o bezpieczeństwie, potem o emisji spalin — zaczęły stopniowo zmieniać samochód. Pierwszy etap tych zmian kolekcjonerzy ochrzcili „Series 1.5". Nazwa jest nieoficjalna, w fabrycznych papierach nie istnieje, ale dobrze opisuje auta z lat 1967–1968: nie są już czystym Series 1, a nie są jeszcze Series 2.

Co się zmieniło? Zniknęły szklane osłony reflektorów — od tej pory świeciły odkryte. Na rynek amerykański Jaguar montował dwa gaźniki Zenith-Stromberg zamiast trzech dotychczasowych SU, żeby zejść z emisją. Deklarowana moc spadła z 265 do 246 „bhp" gross, czyli do jakichś 250 KM. Auto nadal było szybkie. Tyle że purysta usłyszy różnicę.

Series 2, produkowany od 1968 do 1971 roku, poszedł tą samą drogą dalej. Dostał większe zderzaki, wyżej osadzone i całkiem odsłonięte reflektory, powiększony wlot chłodnicy oraz podwójne elektryczne wentylatory — bo auta stojące w amerykańskich korkach się przegrzewały. Pod maską została już tylko szóstka 4,2 l. Dla jednych Series 2 to najrozsądniejszy E-Type do jazdy, dla innych — pierwszy, w którym czysta linia Sayera zaczęła się rozmywać. Jedno i drugie jest prawdą; różnica leży w tym, czy patrzy się na to auto z fotela kierowcy, czy z katalogu aukcyjnego.

Series 2 rozpoznasz od razu: reflektory świecą już odkryte, bez szklanych osłon, a wlot chłodnicy urósł pod naciskiem amerykańskich przepisów.
Sicnag / Wikimedia Commons (CC BY 2.0)
Series 2 rozpoznasz od razu: reflektory świecą już odkryte, bez szklanych osłon, a wlot chłodnicy urósł pod naciskiem amerykańskich przepisów.

Series 3 (1971–1974/75) — V12 na finał

Na sam koniec Jaguar zrobił coś, czego po E-Typie mało kto się spodziewał: włożył pod maskę dwunastocylindrowy silnik. Series 3, produkowany od 1971 roku, dostał widlaste V12 o pojemności 5,3 l i deklarowanej mocy około 276 KM (znów figura gross, tym razem 272 „bhp"). Miękki, kulturalny, potężny w środku obrotów — zupełnie inny charakter niż nerwowa szóstka. E-Type z auta dla zapaleńca zamieniał się w szybki, dostojny samochód podróżny.

Żeby zmieścić większy silnik i sprostać kolejnym amerykańskim normom, nadwozie urosło. Series 3 powstawał już tylko na długim rozstawie osi — jako coupé 2+2 i jako roadster — z szerszymi rozstawami kół i wyraźnie masywniejszą sylwetką. Powiększony wlot z charakterystyczną kratą i szersze błotniki odróżniają go od wcześniejszych serii na pierwszy rzut oka.

Series 3 na finał dostał widlaste V12 5,3 l, szersze nadwozie i charakterystyczną kratę wlotu — E-Type zmienił się w dostojny samochód podróżny.
Ermell / Wikimedia Commons (CC BY-SA 4.0)
Series 3 na finał dostał widlaste V12 5,3 l, szersze nadwozie i charakterystyczną kratę wlotu — E-Type zmienił się w dostojny samochód podróżny.

Produkcję zamknięto w 1974 roku, choć część aut trafiła do rejestracji dopiero w 1975 — stąd w wielu zestawieniach data „1961–1975". Na pożegnanie Jaguar wypuścił 50 pamiątkowych roadsterów, niemal wszystkie w czerni, z tabliczką i tapicerką w kolorze cynamonu. Jeden wyjechał z fabryki w innym kolorze, na wyraźne życzenie. Epoka, która zaczęła się w Genewie, kończyła się na czarno.

Dla porządku warto zebrać wszystkie serie w jednym miejscu — bo w ofertach potrafią się mylić nawet sprzedający.

SeriaLataSilnikNadwoziaZnak rozpoznawczy
Series 11961–1968R6 3,8 l, od 1964 4,2 lFHC, OTS, 2+2 (od 1966)szklane osłony reflektorów
„Series 1.5"1967–1968R6 4,2 lFHC, OTS, 2+2odkryte reflektory, gaźniki dla USA
Series 21968–1971R6 4,2 lFHC, OTS, 2+2większe zderzaki, wyżej osadzone reflektory
Series 31971–1974/75V12 5,3 l2+2 coupé, roadster (długi rozstaw)szeroka krata, szersze nadwozie

Lightweight E-Type — wyścigowa legenda i jej powrót

Jest jeszcze jeden E-Type, którego na żadnym parkingu nie spotkasz. W latach 1963–1964 Jaguar zbudował garść aut wyścigowych z aluminiowym nadwoziem zamiast stalowego i z podkręconą do około 304 KM szóstką 3,8 l. Nazwano je po prostu Lightweight — „lekki". Z planowanych osiemnastu egzemplarzy powstało dwanaście, a reszta pozostała na papierze. Aluminium było lżejsze od stali, a w wyścigach każdy zbędny kilogram to wolniejsze okrążenie — na tym polegał cały pomysł. Lightweight nie miał być ładny na parkingu, miał wygrywać.

E-Type w specyfikacji wyścigowej — roll cage i wlot na masce zdradzają auto przygotowane na tor. To nie oryginalny Lightweight, lecz kontekst torowego rodowodu modelu.
MrWalkr / Wikimedia Commons (CC BY-SA 4.0)
E-Type w specyfikacji wyścigowej — roll cage i wlot na masce zdradzają auto przygotowane na tor. To nie oryginalny Lightweight, lecz kontekst torowego rodowodu modelu.

I tu historia robi zwrot, jakiego dorobiła się mało która marka. W 2014 roku Jaguar postanowił dokończyć to, co przerwał pół wieku wcześniej: zbudował sześć brakujących z pierwotnej puli osiemnastu, z zachowaniem historycznych numerów podwozia, których nigdy nie użyto. Prototyp „Car Zero" pokazał na konkursie elegancji w Pebble Beach, a gotowe auta — składane ręcznie w dawnej fabryce w Browns Lane — trafiły do klientów w 2015 roku. To dlatego Lightweight jest dziś najdroższym i najbardziej pożądanym E-Type'em na świecie. Ale to opowieść na osobny tekst.

Ile kosztuje Jaguar E-Type w 2026 roku?

Zacznijmy od rynku międzynarodowego, bo to on wyznacza pułap. Najbardziej pożądany jest wczesny Series 1 z silnikiem 3,8 l w wersji roadster — a wśród nich egzemplarze z płaską podłogą i zewnętrznymi zatrzaskami, z premią za każdy oryginalny detal. Brytyjska firma Hagerty, która wycenia klasyki, podaje dla takich roadsterów przedział mniej więcej od 47 do 141 tysięcy funtów, ze średnią w okolicach 118–121 tysięcy (stan na lipiec 2026). Wyjątkowe, udokumentowane auta potrafią pójść za miliony. Kwot nie przeliczam sztywno na złotówki — kurs się zmienia, a rynek klasyków i tak rozlicza się w funtach i dolarach.

A w Polsce? Tu E-Type jest gościem. W sprzedaży bywa naraz kilka egzemplarzy, nie kilkadziesiąt. Dobre, kompletne auto zaczyna się — stan na lipiec 2026 — mniej więcej od 300 tysięcy złotych i sięga znacznie ponad pół miliona, a najlepsze i najrzadsze przekraczają milion. Jeśli natkniesz się na ofertę za 100–140 tysięcy, to prawie na pewno auto do gruntownego remontu, z gigantycznym przebiegiem albo replika. Prawdziwego, wartościowego E-Type'a za tanie pieniądze w Polsce się nie kupuje.

Kluczowe słowo na tym rynku to oryginalność. Cena rośnie nie za sam model, lecz za zgodne z metryką numery silnika i nadwozia, udokumentowaną historię i jakość ewentualnej renowacji. Ładny lakier potrafi zakryć bardzo dużo, a różnica między autem „poskładanym" a zachowanym w oryginale bywa większa niż różnica między seriami. Dlatego w naszych realiach to zakup z importu albo z jednej z nielicznych krajowych kolekcji, dla kogoś, kto wie, czego szuka i umie to sprawdzić.

Posiadanie takiego auta kosztuje jednak więcej niż sam zakup. E-Type to konstrukcja sprzed sześćdziesięciu lat, więc utrzymanie w formie wymaga mechanika obeznanego z klasyką. Do tego cierpliwości — i budżetu na części. Dobra wiadomość jest taka, że akurat E-Type ma zaplecze, jakim nie może pochwalić się większość youngtimerów: silny rynek reprodukcji, wyspecjalizowane warsztaty za granicą i społeczność, która wie o tych autach niemal wszystko. Gorsza jest taka, że każdy z tych elementów kosztuje, a rachunki potrafią zaskoczyć nawet zamożnego właściciela. Jeśli chcesz najpierw obejrzeć E-Type'a na żywo, zanim w ogóle pomyślisz o portfelu, najprościej złapać go na zlocie — warto zajrzeć do kalendarza zlotów i wydarzeń. A gdyby akurat trafił się egzemplarz na sprzedaż, ogłoszenia Jaguara E-Type na Klasyk.pl to pierwsze miejsce, w które warto zajrzeć.

Czy Jaguar E-Type to już klasyk?

Przy większości aut w tym miejscu pada pytanie, czy zdążyły już zostać klasykiem. Przy E-Typie to pytanie nie ma sensu — odpowiedź padła dawno temu. W 1996 roku nowojorskie Museum of Modern Art, świątynia sztuki nowoczesnej, włączyło do stałej kolekcji ciemnoniebieski roadster z 1963 roku, dar Jaguara. To jeden z zaledwie kilku samochodów, jakie w ogóle trafiły do zbiorów MoMA. Projekt muzeum przypisało trzem nazwiskom: Lyonsowi, Sayerowi i Williamowi Heynesowi, głównemu inżynierowi marki.

Do tego dochodzi cała reszta. Brytyjski dziennik „The Daily Telegraph" stawiał E-Type'a na pierwszym miejscu rankingu stu najpiękniejszych aut w historii, ceny od lat trzymają się wysoko i stabilnie, a rodowodu wyścigowego i rozpoznawalności sylwetki nie ma z czym porównać wśród brytyjskich klasyków. E-Type nie czeka na status klasyka. On go współtworzył.

Ciekawsze pytanie brzmi dziś inaczej: który E-Type. Rynek najwyżej ceni wczesne roadstery Series 1 3,8 z płaską podłogą i — ponad wszystko — wyścigowe Lightweighty. Otwarte pozostaje, czy dostojne V12 z Series 3 kiedyś dogonią wczesne serie, czy zostaną tym trochę tańszym wyborem dla wchodzących w temat. W Polsce cała ta rozmowa jest z konieczności teoretyczna: dla większości z nas E-Type to samochód, który ogląda się na zlocie, nie kupuje. Polską scenę brytyjskich klasyków, z klubami zrzeszającymi także miłośników Jaguara, opisujemy osobno — i to tam, a nie w salonie, najłatwiej go dziś nad Wisłą spotkać.

Często zadawane pytania

Ile kosztuje Jaguar E-Type?

Na rynku międzynarodowym pożądane wczesne roadstery Series 1 wyceniane są orientacyjnie na kilkadziesiąt do ponad stu tysięcy funtów, a rekordowe egzemplarze idą w miliony (stan na lipiec 2026). W Polsce dobre, kompletne auto kosztuje od około 300 tysięcy złotych wzwyż, najlepsze — powyżej miliona. Najtańsze krajowe oferty to zwykle projekty do remontu albo repliki.

Jaki silnik ma Jaguar E-Type?

To zależy od serii. Series 1, 1.5 i 2 napędza rzędowa szóstka XK — najpierw 3,8 l, od 1964 roku 4,2 l. Dopiero Series 3 z 1971 roku dostał dwunastocylindrowe V12 o pojemności 5,3 l. Rzędowej szóstki i V12 nie należy mylić — to dwa różne rozdziały historii tego auta.

Czym różnią się Series 1, 2 i 3?

Series 1 (1961–1968) ma szklane osłony reflektorów i najczystszą linię. Series 2 (1968–1971) rozpoznasz po odsłoniętych, wyżej osadzonych reflektorach i większych zderzakach wymuszonych amerykańskimi przepisami. Series 3 (1971–1974) to już auto na dłuższym rozstawie, z szerszym nadwoziem i silnikiem V12. Nieoficjalny „Series 1.5" opisuje okres przejściowy z lat 1967–1968.

Ile egzemplarzy E-Type powstało?

Łącznie około 72 tysięcy sztuk przez czternaście lat produkcji. Według najczęściej podawanych danych najwięcej było Series 1 (blisko 38,5 tysiąca), mniej Series 2 (około 18,8 tysiąca) i Series 3 (około 15,3 tysiąca). Dokładne liczby różnią się między źródłami o kilkanaście sztuk.

Czy Jaguar E-Type to dobra inwestycja?

Historycznie ceny najlepszych egzemplarzy rosły i trzymają się wysoko, co czyni z E-Type'a jednego z najpewniejszych klasyków najwyższej półki — takich, które łatwo sprzedać i które rzadko tracą na wartości. Ale to rynek dla kogoś, kto rozumie różnice między seriami i potrafi ocenić oryginalność auta — bo właśnie za nią płaci się najwięcej. Kupno „taniego" E-Type'a bez wiedzy kończy się zwykle kosztownym remontem, po którym i tak wychodzi drożej niż zakup dobrego auta od razu. Na tym rynku najlepiej wychodzi cierpliwość i papiery, nie okazja.

Po artykule

Masz Jaguar E-Type w garażu?

Pokaż go ludziom, którzy właśnie o nim czytają – dodaj bezpłatne ogłoszenie.

Dodaj bezpłatne ogłoszenie Zobacz ogłoszenia Jaguar
0 zł – bez prowizji i bez opłat za odnowienie Ogłoszenie czyta redaktor, nie algorytm Zostaje na giełdzie, aż sprzedasz

Zobacz również

Nadwozie B3 dostało w 1986 roku pełny ocynk i dwunastoletnią gwarancję na przerdzewienie. Dlatego takie egzemplarze do dziś stoją przy polnych drogach — i wciąż jeżdżą.

Audi 80 — kompletny przewodnik po modelu (B1–B4)

„Audik — prawie nówka!" — tak w 1993 roku komisant wciskał Karwowskiemu Audi 80 w „Czterdziestolatku". Dziś tych aut przetrwało tyle, że to najtańsza uczciwa droga do klasyka. Sprawdzamy ceny, generacje i quattro.

Odrestaurowany Volkswagen Scirocco I 1.6 z 1980 roku w czerwonym lakierze — przód z lewej strony, cztery okrągłe reflektory i czarna atrapa ze znaczkiem VW. Zdjęcie z wystawy NEC Restoration Show w Birmingham, marzec 2022.

VW Scirocco I i II — historia, wersje i silniki klasyka

W marcu 1974 Volkswagen pokazał w Genewie coupé Scirocco — dwa miesiące przed premierą Golfa, z którym dzieliło płytę podłogową. Dwie generacje zostały na tej płycie do 1992 roku. Scirocco III z lat 2008–2017 to już inna epoka i inna technika.

Wrzesień 2003: Seria 6 wraca po czternastu latach przerwy. Bryła spod ołówka Adriana van Hooydonka podzieliła publiczność, zanim ktokolwiek usiadł za kierownicą.

BMW E63/E64 — kompletny przewodnik po Serii 6 ery Bangle'a

W 2003 roku petycja domagała się zwolnienia szefa designu BMW, a klapę bagażnika nowej Serii 6 przezywano „Bangle butt". Dziś ta sama bryła robi z E63 przyszłego klasyka — ostatnią wielką szóstkę z wolnossącym V10 na szczycie gamy.

Broom Yellow — barwa, po której Fiata Coupé rozpoznaje się z drugiego końca parkingu. Ostre cięcia nadwozia to podpis Chrisa Bangle'a.

Fiat Coupé: nadwozie od Amerykanina, pod maską piąty cylinder

Bolonia, grudzień 1993. Na Motor Show staje włoskie coupé pocięte ostrymi wcięciami, jakby przyjechało z innej dekady niż wszystko dookoła. Mało kto wie, że tę bryłę narysował młody Amerykanin — a w konkursie przegrała z nią sama Pininfarina.

Białe AP1 z profilu. W tej wersji 240 koni z dwóch litrów trafiało na europejskie drogi — bez turbiny, z czerwonym polem dopiero przy dziewięciu tysiącach obrotów.

Honda S2000 cena 2026 — ile kosztuje i jak nie kupić wraka

Ogłoszenie wygląda idealnie. Lakier lśni, wnętrze bez śladu zużycia, cena rozsądna. Tyle że najważniejsze w S2000 kryje się od spodu, gdzie zdjęcia z otomoto nie sięgają — i to właśnie tam czeka rachunek, którego nikt nie pokazuje na fotkach.

Polonez MR'83 — w tylnych słupkach ma jeszcze kratki wentylacyjne. Dopiero modernizacja MR'86 zastąpiła je małymi okienkami, które dały modelowi przydomek „akwarium". Francuskie tablice to ślad po eksportowej karierze modelu.

FSO Polonez — historia, wersje i silniki klasyka PRL

FSO Polonez kosztował równowartość 47 pensji, a na talon czekało się latami. Powstał z projektu, którego Fiat nie chciał, i stał się autem całej Polski — od milicyjnych radiowozów po taksówki. Było go ponad milion; przetrwał 24 lata i własną fabrykę.

Więcej: E-Type 1961-1974 ▸
ikona klasyk.pl