Lśniący lakier, świeży w środku zapach, licznik z niskim przebiegiem. A pod spodem, za plastikowym nadkolem, przerdzewiała rama, której nie widać z parkingu. W Maździe MX-5 to nie przebieg decyduje o tym, czy trafisz dobrze — decyduje blacha.
Cztery litery: NA, NB, NC, ND. Dla postronnego to ten sam mały roadster, tyle że starszy albo nowszy. Dla kupującego to cztery różne samochody, cztery różne rachunki i cztery różne pułapki — a wybór decyduje, czy MX-5 da ci radość, czy remont.
Rok 1979, ośrodek badawczy Mazdy. Amerykański dziennikarz Bob Hall dostaje pytanie, które brzmi jak zaproszenie: co powinniśmy zbudować? Opisuje auto, jakiego nikt już wtedy nie robił — lekkie, dwumiejscowe, z otwartym dachem i napędem na tył.
Pod sklepem spółdzielni stoi granatowy blaszak z lubelskiej fabryki i czeka, aż kierowca wniesie skrzynki z pieczywem. Zza rogu wyjeżdża drugi taki wóz — ten sam model, tylko czerwony, strażacki, z drabiną na dachu. Nikt nie musi pytać, co to za auto.
Mechanik podnosi maskę i zagląda do komory silnika tak ciasno upakowanej, że do części śrub trzeba się dostać od spodu. W środku dwie turbosprężarki i 300 koni. Auto, które w latach 90. zawstydzało europejskie GT, dziś zawstydza właściciela rachunkiem.
Latem 2026 roku na jednym portalu zmęczony Fiat Uno czeka na kupca za trzy tysiące złotych. Na drugim wypieszczone Uno Turbo i.e. kosztuje więcej niż nowe auto z salonu. Ten sam model — zwykłe Uno świat już wycenił, Turbo wciąż wymyka się wycenie.
Ford chciał dać Europie własnego Mustanga — coupé w cenie rodzinnego sedana. Zbudował je z części zwykłej Cortiny, opakował w hasło „samochód, który zawsze sobie obiecywałeś" i sprzedał blisko 1,9 miliona sztuk. Do Polski Ludowej prawie nie dojechało.
Saab nie istnieje od 2011 roku, a jego polski klub ma się lepiej niż kluby wielu żyjących marek — w kwietniu zorganizował kolejny zlot. Volvo z napędem na tył ma zaś forum, które od kilkunastu lat robi coroczne zloty. Szwedzkie kluby to lekcja lojalności.
Jesień 1976 roku, Almussafes pod Walencją. Z taśmy nowej fabryki Forda zjeżdżają pierwsze egzemplarze małego auta, na które koncern kazał Europie czekać dłużej niż konkurencja. Kraj, w którym je składano, niecały rok wcześniej pochował generała Franco.
19 października 1982 roku w hotelu przy lotnisku w Los Angeles kilku mężczyzn otwiera walizkę pełną kokainy. Naprzeciwko siedzi jeden ze znanych przemysłowców Ameryki — człowiek, który miał zostać nowym gigantem Detroit. Kamera FBI nagrywa wszystko.
Zainstaluj naszą aplikację klasyk.pl na swoim urządzeniu!
1. Stuknij ikonę Udostępnij (kwadrat ze strzałką).
2. Wybierz "Dodaj do ekranu początkowego".
1. Otwórz menu (trzy kropki lub pasek menu).
2. Wybierz "Dodaj do ekranu głównego" lub "Zainstaluj aplikację".
Twoja podróż po klasykach zaczyna się tutaj.
Żeby ten klasyk jechał płynnie, używamy cookies do pomiaru ruchu i skuteczności ogłoszeń.
Możesz zaakceptować wszystkie albo zostać przy niezbędnych.
Polityka prywatności.