Carlo Abarth miał obsesję na punkcie jednego: żeby małe samochody jeździły szybciej niż duże. Austriak z włoskim paszportem założył firmę w Turynie i przez cztery dekady systematycznie udowadniał, że pojemność silnika to stan umysłu, a nie fizyki. Każdy Abarth to dowód, że z 600 cm³ można wycisnąć więcej adrenaliny niż z trzech litrów.
Fiat-Abarth 750 Zagato z podwójną bańką to miniaturowe dzieło sztuki i zabójca gigantów w klasie GT do 750 cm³. 1000 TC (Turismo Competizione) na bazie Fiata 600 to samochód, który w rękach Arturo Merzaria wygrywał z Alfami i Lancjami o dwukrotnie większej pojemności. 595 i 695 na bazie Fiata 500 to pocket rockets, zanim ktokolwiek wymyślił to określenie.
Klasyczne Abarthy to rarytasy — oryginalne egzemplarze z lat 50. i 60. są niezwykle rzadkie i kosztują wielokrotnie więcej niż bazowe Fiaty. Ale nawet późniejsze wersje z lat 70. to fantastyczne małe samochody, które na każdym zlocie przyciągają więcej spojrzeń niż Ferrari obok.