Alejandro de Tomaso miał argentyński temperament, włoski adres i amerykańskie silniki pod maską. Z tego mieszanki powstały samochody, które nie pasowały do żadnej szufladki — i właśnie dlatego były tak fascynujące. De Tomaso to marka, która udowodniła, że Ford V8 i karoseria rysowana przez Giorgetto Giugiaro mogą stworzyć coś lepszego niż suma części.
Mangusta z końca lat 60. — z nadwoziem Ghii i fordowskim V8 302 — to samochód, od którego wszystko się zaczęło. Pantera to hit: produkowana przez ponad 20 lat, sprzedawana przez salony Lincolna-Mercury w USA, tańsza od Ferrari, ale nie gorsza na prostej. Deauville to rzadki okaz — luksusowa limuzyna z V8 Cleveland, włoska alternatywa dla Jaguara XJ. Longchamp to eleganckie GT, które przez lata pozostawało w cieniu Pantery.
De Tomaso to kolekcjonerska nisza, w której znawcy kupują tanio, bo reszta rynku jeszcze nie odkryła potencjału tych samochodów. Pantera powoli wchodzi do mainstreamu, ale Mangusta i Longchamp to wciąż ukryte skarby.