Rover przez większość swojej historii budował samochody dla ludzi noszących tweedowe marynarki — solidne, wygodne, konserwatywne. A potem w 1967 roku kupił licencję na aluminiowy V8 od Buicka i wszystko się zmieniło. Ten silnik — lekki, kompaktowy, niezniszczalny — napędzał Rovery, Land Rovery, Morgany i TVR-y przez następne czterdzieści lat.
P5 Coupé z V8 to samochód brytyjskich premierów — Thatcher miała jednego, Wilson też. P6 3500 (z tym samym V8) wygrał tytuł European Car of the Year i oferował zawieszenie De Dion z tyłu — rozwiązanie rodem z wyścigów. SD1 Vitesse to hatchbackowa limuzyna z V8, która wygrywała wyścigi touring carów i wyglądała jak Ferrari Daytona. A 75 z końca lat 90. to ostatni prawdziwy Rover — piękny, wygodny, skazany na zagładę przez złe zarządzanie.
Rovery to jedne z najlepszych okazji na rynku klasyków — solidne samochody z V8 za cenę, która nie ma prawa być tak niska. SD1 i P6 powoli rosną, więc okno się zamyka.