Dodge to marka, która nigdy nie rozumiała słowa „subtelność" — i właśnie za to ją kochamy. Gdy Ford i Chevy grały w szachy, Dodge walił pięścią w stół. Silniki HEMI, nadmuchy na masce, paski na karoserii — Dodge zawsze był głośniejszy, szybszy i bardziej bezczelny niż konkurencja.
Charger R/T z 1968 roku to samochód Bullita — Steve McQueen ścigał się za nim przez wzgórza San Francisco. Challenger z 1970 roku w wersji 440 Six Pack to kwintesencja muscle car era: ponad 400 KM, tylny napęd, zero elektroniki. Dart GTS to mniejszy, lżejszy muscle car — „sleeper", który na ćwierć mili zaskakiwał większych rywali. Power Wagon z lat 40. to wojskowy weteran, który po służbie trafił na farmy i budowy. A Viper z 1992 roku — 8 litrów, V10, brak ABS — to ostatni prawdziwie niebezpieczny amerykański sportowy samochód.
Dodge'e na europejskim rynku klasyków to rzadkość, co paradoksalnie trzyma ceny niżej niż Mustangów czy Camaro. Kto szuka muscle cara, który nie jest „mainstream", powinien zacząć tutaj.