Triumph to marka, która najlepiej uosabia ideę brytyjskiego sportowego samochodu — niekoniecznie najszybszego, niekoniecznie najlepiej zbudowanego, ale obdarzonego charakterem, którego nie da się podrobić. W epoce, gdy British Leyland niszczył wszystko, czego dotknął, Triumphy jakoś zachowały duszę.
TR6 z 2,5-litrową szóstką w rzędzie to najpopularniejszy brytyjski roadster w Ameryce lat 70. — surowy, męski, z nadwoziem rysowanym przez Karmann. Spitfire to mniejszy, lżejszy brat — idealny na wiejskie drogi, gdzie liczy się zwinność, nie moc. GT6 z silnikiem sześciocylindrowym w kompaktowym nadwoziu to mini-E-Type. Stag z V8 — genialny pomysł (luksusowy kabriolet GT), fatalnie wykonany (silnik się przegrzewał). A Dolomite Sprint z 16-zaworową głowicą wyprzedził swoją epokę o dekadę.
Triumphy to jedne z najbardziej przystępnych brytyjskich klasyków — TR6 i Spitfire mają ogromny rynek części zamiennych, aktywne kluby i serwisy znające te samochody na wylot.