Jensen to jedna z tych marek, o których wie każdy znawca, a nie wie prawie nikt inny. Firma z West Bromwich budowała nadwozia dla innych (w tym dla Austina-Healey), zanim zaczęła tworzyć własne samochody — i od razu celowała wysoko. Jensen nie interesował się rynkiem masowym; interesował się budowaniem najlepszych grand tourerów, jakie potrafiła stworzyć mała brytyjska firma.
Interceptor to magnum opus — wielkie, piękne GT z włoskim nadwoziem (Vignale) i amerykańskim V8 (Chrysler 383/440). Szklana tylna klapa to jeden z najbardziej rozpoznawalnych elementów designu lat 60. Jensen FF (Ferguson Formula) to ten sam samochód z napędem na cztery koła i ABS — w 1966 roku, ćwierć wieku przed Audi quattro. Jensen-Healey z silnikiem Lotusa 2.0 to lekki roadster lat 70., jedyny Jensen dla zwykłych śmiertelników.
Interceptory rosną w cenie od lat i wciąż nie osiągnęły poziomu porównywalnych Astonów Martinów. FF — najrzadszy i najbardziej innowacyjny — to jeden z najbardziej niedocenianych klasyków na świecie.